Szczere wyznania zawodników Piasta

Inauguracja rundy rewanżowej nie była udana dla drużyny Piasta.

Jeden punkt wywalczony na swoim stadionie w meczu z sąsiadem w tabeli, to  strata dwóch punktów i znaczące oddalenie się od grupy mistrzowskiej. To nie jedyne zmartwienie  Radoslava Latala.  Jego podopieczni już drugi mecz z rzędu zagrali po prostu słabo, co przyznaje Martin Bukata.

– Pierwsza połowa była po prostu zła. Nie mam na to innego słowa. Nie oszukujmy się, zagraliśmy słabo i zasłużyliśmy na to, aby przegrywać. Cracovia postawiła ciężkie warunki, konsekwentnie prowadząc grę. Biorąc to pod uwagę, chyba możemy cieszyć się, że udało nam się uratować jeden punkt. Zwłaszcza po takiej bardzo emocjonującej końcówce – stwierdził Słowak w rozmowie z oficjalną stroną klubu.

Słowa kolegi z boiska potwierdza też Uros Korun

– Wiem, że potrafimy grać lepiej, jednak w tym meczu nie wszystko nam się udawało. W szatni powiedzieliśmy sobie, że pierwsza połowa w naszym wykonaniu była katastrofą i jeżeli gra się nie poprawi nie mamy co marzyć nawet o remisie. Padło kilka mocnych słów, wszyscy zrozumieli, że w drugą część meczu musimy wejść znacznie lepiej. Trener dokonał dwóch zmian, czym jeszcze dobitniej pokazał co myśli o naszej postawie i na boisko wyszliśmy mocniej zmotywowani – zdradza obrońca Piasta.

– W drugiej połowie, w przeciwieństwie do tej pierwszej, graliśmy w piłkę. Nie wykopywaliśmy wszystkich piłek byle dalej od własnej bramki. Nasze akcje były bardziej przemyślane. Wydaje mi się, że momentami,  to my prowadziliśmy grę i nawet  mieliśmy przewagę. To efekt tego, że po przerwie mieliśmy już pomysł na Cracovię. Szkoda, że tak późno – zaznacza Martin Bukata.

Mimo coraz gorszej sytuacje w tabeli zawodnicy przekonują, że jest jeszcze szansa, aby zakończyć rundę zasadniczą w pierwszej ósemce.

– Nie tracimy nadziei na to, że sezon zakończymy w grupie mistrzowskiej. Ekstraklasa to bardzo wyrównana liga, w której może zdarzyć się praktycznie wszystko. Dlatego trzeba grać na pełnych obrotach w każdym kolejnym spotkaniu. Żadnego z nadchodzących meczów nie możemy odpuścić i czy to Wisła Płock czy Legia Warszawa, do każdego podejdziemy w stu procentach skupieni i zmotywowani – obiecuje Uros Korun.

Trzymamy go więc za słowo i czekamy na lepsza grę. Najbliższa okazja będzie w niedziel. O godz. 15;30 piast zmierzy się z Wisłą Płock. Będzie to spotkanie wyjazdowe.

Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu

7 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Baz

Winny jest tylko jeden. Ten, który nie potrafił rozmawiać z trenerem i, który po takim sukciesie jak wicemistrzostwo nie podjął walki o Nespora ani o godziwy tranfer. Nazwisko wszyscy znają…

makak

Sarkowicz owszem zawalił po całości i można go o dzisiejszą sytuację obwiniać. Problem tylko jest taki, że z trenerem Latalem, to naprawdę mało kto potrafi rozmawiać. Dobry trener, wymagający, ale trudny człowiek i trudno nawiązuje normalne relacje. Nawet pomiędzy trenerem a piłkarzami musi być jakaś więź bo inaczej niewiele z tego wyjdzie albo jeśli nawet to na niedługi czas. Wiadomo że piłkarze są od grania jak du.a od wiadomo czego, ale atmosfery tam nie ma, a z dobrze poinformowanego źródła wiem że zawodnicy mieli nieciekawe miny jak się dowiedzieli, że Latal wraca.. Być może przewietrzenie szatni, jakieś dłuższe pasmo wygranych zmieniłoby tą sytuację, ale póki co jest jak jest.

sadam

Trener Latal niemalże na każdej z ostatnich konferencji pomeczowych mówi o naszej grze – to była katastrofa, a później, kosztem na przykład Badii, w pierwszym składzie i tak musi być Masłowski.

lydziej

A moim zdaniem atmosfera w drużynie wcale nie jest taka tragiczna. Sam fakt, że chociażby trener Latal ? który nie zalicza się do nadmiernie wyluzowanych ludzi – włączył się w akcję manekin challenge ? świadczy o tym. To człowiek ambitny, skoncentrowany na celu, którym jest jak najlepsza gra Piasta. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Moim zdaniem jeśli ktoś jest odpowiedzialny za wynik to powinien mieć wpływ na decyzje personalne w składzie. On powinien wybierać zawodników do składu i mam nadzieję, że jakiekolwiek ?odgórne? wpływanie osób trzecich na grę Masłowskiego czy innych nie mają w naszym klubie miejsca. A gdyby miały mieć to trener taki jak Latal prędzej odejdzie z klubu ? tym razem już na dobre. Liczę, że jego znajomość czeskiego i słowackiego rynku zaowocuje jakimś naprawdę ciekawym wzmocnieniem na wiosnę. Mam też nadzieję, że szczęście jakie mimo wszystko nam dopisuje nie opuści nas do końca sezonu.

Bodzio

Pierwsza ósemka?Sorry,ja tego nie kupuję.Powiem tak-nie ma sianka,nie ma granka.Jeśli będzie tylko trochę sianka-będzie też tylko troche granka.Tylko tyle i aż tyle.

Pepe

Były prezes, tak jak wielu innych, poprzednich prezesów nie mają prawie żadnego wpływu na wydarzenia i transfery klubu. Tam rządzi zarząd i rada nadzorcza! Inaczej, drużyna grałaby pod każdym prezesem nie tak samo, lecz raz lepiej, raz gorzej, w zależności od działań prezesa. Ale Piast jako drużyna, z wyjątkiem ubiegłego sezonu, gra od dawien dawna wyłącznie ŹLE! I będzie tak tak długo, jak długo będą w tych organach zajmować dobrze dotowane z podatków miejskich stanowiska ludzie komuny, nie mającej ze sportem NIC wspólnego! Kto zmieni to i kiedy? Miałem pod koniec ubiegłego sezonu nadzieję, że zespół zostanie wzmocniony, pójdzie z wynikami ?za ciosem? i wtedy może, zainteresuje się nim jakiś mocny sponsor. Szansa ta została jednak zmarnowana!

nokoments

Co więcej ludzie ci mogą (mogą, ale nie muszą)celowo dążyć do tego, żeby Piast nie znalazł prywatnego właściciela, bo wtedy straciliby pracę. Komu we władzach klubu tak naprawdę zależy na jego sprzedaży? Ta jest ważna tylko dla miasta, które jest jedynie udziałowcem (owszem największym, ale jednak tylko udziałowcem). RN może opowiadać miastu bajki jak to ciężko pracują i szukają sponsorów, bla bla, ale Sarkowicz zepsuł, blabla, a tak naprawdę mają spółę, żeby utrzymać Piasta w swoich rękach.