Fotel prezesa w GKS Piast S.A. jest bardzo gorącym meblem.
Od początku powołania spółki do życia, a było to w 2009 roku zasiadało na nim już pięciu szefów klubu. Po kolei byli to: Jacek Krzyżanowski (01.07. 2009 – 04.02.2010) – Józef Drabicki (04.02. 2010 – 31.12.2012), Jarosław Kołodziejczyk (01.01 2013- 13.03.2014), Grzegorz Jaworski – dwukrotnie, jako p.o. – 13.03.2014-13.06.2014 i 01.09.2016-07.11.2016), Adam Sarkowicz (13.06.2014-01.09.2016). Szóstym będzie Marek Kwiatek.
Trzeba jeszcze dodać, że w tym czasie w klubie pracowali Zbigniew Koźmiński i Zdzisław Kręcina. Obaj to bardzo znane postacie w polskiej piłce. Z usług pierwszego zrezygnował klub, Kręcinie wygasł kontrakt. Potem jeszcze pełnił funkcję doradcy klubu.
Za wyjątkiem Grzegorza Jaworskiego, który piastował tę funkcję tymczasowo na okres poszukiwań nowego sternika klubu, odejściu pozostałych prezesów towarzyszyły duże emocje. Przypomnijmy, że Jacek Krzyżanowski musiał odejść, bo nie mógł łączyć pełnienia funkcji szefa klubu z zarządzaniem własnego biznesu. Tak przynajmniej głosił oficjalny komunikat. W trakcie obrad rady nadzorczej, na której podjęto decyzję o jego odwołaniu, przed siedzibą spółki miała miejsce manifestacja kibiców.
Józef Drabicki wytrzymał na tym stanowisku trochę dłużej, bo dwa lata. Nie odszedł dobrowolnie. Systematycznie i jak się potem okazało skutecznie dołki pod nim kopał Jarosław Kołodziejczyk, który mówiąc kolokwialnie „wygryzł” Drabickiego ze stołka, a raczej fotela.
Nazwany przez kibiców „Torcik” zaliczył bardzo barwną kadencję, zakończoną jednak w nieprzyjemniej atmosferze. Kołodziejczyk został zwolniony. Po nim pałeczkę przejął Grzegorz Jaworski, ale tylko na trzy miesiące.
Kolejnym prezesem był Adam Sarkowicz. Działacz związany z Piastem od 2000 roku wyczyścił klub z długów. Na jego kadencję przypada też historyczny sukces, bo wywalczenie tytułu wicemistrza Polski przez piłkarzy. Mimo to tylko dwa lata wytrwał na tym stanowisku. Odszedł z końcem lata tego roku bez podania powodów. W kuluarach mówiło się, że miał inną wizję prowadzenia klubu od członków rady nadzorczej.
O Marku Kwiatu wiadomo na ten moment tyle, że nigdy w przeszłości nie zarządzał organizacją sportową. Z powodzeniem natomiast szefował zabrzańskiemu oddziałowi Bumaru. Można powiedzieć, że uratował ten zakład od upadłości. Sportowa Spółka to jednak działalność zupełnie inna bajka. Jak długo wytrzyma? – czas pokaże.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Ja najlepiej wspominam Krzyżanowskiego. Pod jego przewodnictwem odbudowano ten klub od zera i wprowadzono go do Ekstraklasy.
Krzyzanowski został prezesem w sezonie gdzie Piast startowal z minus 10 pkt za korupcje. Albo rok wcześniej nie pamiętam. To było już zaplecze Ekstraklasy 😉 Czy się to komus podoba czy nie Piasta o B-klasy stawiali na nogi tacy ludzie jak Zemaitis , Wieczorek , później Potocki.
Wbrew pozorom to wcale nie jest aż tak gorący stołek.Na poczatek wystarczy nie forsowac pomysłów z piekła rodem.Np takich ze druzyna moze grac bez czolowych pilkarzy i bez trenera ktory to ogarniał.Nie probowac sprowadzic Gornika do Glieic i nie wykorzystywać klubowych pracowników do prywatnych celów.To dużo?Bo rozumiem ze na ekonomii sie zna.
Prezes ten, czy ów? Nic to nie zmieni! Piastem steruje despotyczny zarząd / rada nadzorcza, wykorzystujący sukcesy drużyny do napychania własnych kieszeni. Znam i obserwuję to pasożytowanie niemal od początków historii klubu. Brak inwestycji w nowych, lepszych piłkarzy i zgarnianie nagród dla piłkarzy do własnych kieszeni są działaniami antymotywacyjnymi, na gruncie czego nie zbuduje się niestety żadnej dobrej drużyny! A samo stanowisko prezesa to ciepła posadka, na której nie potrzeba nic robić, a pieniądze i tak wpływają regularnie, co miesiąc na jego konto. To zamiast nowego napastnika!
prezes musi być, był wcześniej i będzie później jak nie ten to inny, nie ma to nic wspólnego z nowym napastnikiem, na którego trzeba czekać do okna transferowego. Latal przyszedł bo poczynili uzgodnienia co do wzmocnień.
No oby, tylko nie można zapominać, że pieniądze na transfery obiecała rada nadzorcza która jak pewnie wiesz zaczyna się zmieniać. Brak w niej Kałuży może na szybko oznaczać wycofanie się z Piasta kar-telu, a więc i jakichś konkretnych pieniędzy. Póki co trzeba poczekać bo nikt z nas tam z nimi gorzoły nie pije i nie za bardzo wie jak się sprawy mają. Z czyjego nadania jest nowy prezes? No nie udawajmy że wygrał jakiś konkurs. Może być tak, że odszedł Sarkowicz, który w zgodzie z UM Gliwice miał taką a nie inną wizję klubu a przyszedł nowy prezes który będzie ją kontynuował. Póki co to miasto ma większość udziałów w Piaście i najwięcej do niego dokłada więc decyduje.
fama o chęci wycofania się Kałuży z Piasta krąży już od wielu miesięcy, nie jest to żadne zaskoczenie. Jeżeli nowy prezio to spec od ekonomii to powinien wiedzieć, że podrzynanie gałęzi na której się siedzi mimo doraźnego skutku będzie miało fatalne konsekwencje. Pozostaje tylko czekać, okaże się co będzie i tak nic w temacie nie możemy zrobić.
moze by tak kilka słów o tym jak mój klub przygotowuje sie do kolejnych meczów, a nie ciągłe przepychanie w polityce