Michał Masłowski do drużyny Piasta dołączył tuż przed inauguracją rozgrywek Lotto Ekstraklasy.Od początku grał w podstawowym składzie. W tych pierwszych meczach jednak, podobnie zresztą, jak cały zespół, prezentował się przeciętnie. W ostatnich spotkaniach stał się już jednak ważnym ogniwem w środku pola. To przez niego przechodzi większość piłek. W spotkaniu z Termaliką walczył, zagrywał i otworzył wynik tego pojedynku.
– Nie graliśmy na początku tego, co byśmy chcieli. Było troszkę zamieszania, ale wydaje mi się, że większość spotkania była pod naszą kontrolą. W konsekwencji zdobyliśmy ważne trzy punkty, to daje nam więcej komfortu w tabeli i głowach – tak ocenił te zawody Michał Masłowski. .
Wypożyczony z Legii Warszawa pomocnik w 45 min popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego. Piłka po jego strzale zerwała pajęczynkę w narożniku bramki gości.
– Do rzutów wolnych wyznaczony jestem razem z Patrykiem Mrazem. Na boisku, jako koledzy decydujemy kto będzie je wykonywał. Na początku Patryk miał wrzucać piłkę, ale nie było miejsca, podjąłem więc decyzję, że spróbuję uderzyć i udało się – opisuje tę sytuację „Masło”.
Masłowski długo, bo prawie dwa lata czekał na swoje trafienie w lidze. Ostatni raz miało to miejsce, gdy jeszcze bronił barw Zawiszy Bydgoszcz w meczu z Koroną Kielce. Co ciekawe wtedy też wpisał się na listę strzelców w 45 minucie.
– Ja nie liczę na bramki. Bardziej w tym ostatnim meczu jestem zadowolony z podania przy drugim golu. Zobaczyłem jak ucieka Tomek Mokwa, wypuściłem mu piłkę, on zrobił to, co ćwiczymy na treningach – dograł na krótki słupek do Barisicia, a ten to wykończył i wspólnie mogliśmy się cieszyć z gola, który dal nam zwycięstwo – przekonuje zawodnik.
Gliwiczanie wygrali trzy z czterech ostatnich spotkań. Czy to już sygnał, że drużynie wskoczyła na właściwe tory?
– Na pewno – zaznacza pomocnik Piasta – W tych ostatnich meczach to nie przypadki decydowały o wyniku, ale akcje, które ćwiczymy na treningach. W naszej grze widać już dużo pozytywów – dodaje Masłowski.
Podczas meczu z Termaliką zbierano pieniążki na leczenia Kacpra Raupisa. Klub przeznaczył na ten cel 20% przychodów z biletów. Wygrana niewątpliwe sprawiła mu też dużą frajdę
– Dedykujemy Kacprowi te zwycięstwo i trzymamy za niego mocno kciuki – podkreśla na koniec Michał Masłowski.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















„Gliwiczanie wygrali cztery z trzech ostatnich spotkań”. W takim tempie to jeszcze mamy szansę nawet i mistrzostwo.
Ja myślałem że Muzia nas niczym już nie zaskoczy (błędy ) a tu proszę złamał czasoprzestrzeń…