W piątek do Gliwic zawita Termalika Bruk Bet Nieciecza, drużyna, która po 13. kolejkach plasuje się na trzecim miejscu w tabeli.
Przed sezonem nikt pewnie by na Termalikę nie postawił nawet złotówki, że będzie grać o medale. Drużyna z niewielkiej wioski, z dala od większego miasta, wydawało się, że właścicielom szybko przeminie ochota na utrzymywanie kosztującego kilkanaście milionów rocznie klubu. Tymczasem, jeśli się uważnie sie przypatrzeć, jak konsekwentnie budowany jest zespół i cała otoczka, włącznie z infrastrukturą, to miejsce w tabeli przestaje dziwić. Piast przystąpi do tego meczu ze świadomością, że w poprzednim sezonie dwukrotnie ograł zespół z Niecieczy.
– Nie patrzymy na poprzedni sezon. Teraz Bruk-Bet jest wysoko w tabeli i na tym się skupiamy. Ta drużyna ma sporą jakość i aktualnie dobrze się prezentuje – tak ocenia rywala Radoslav Latal.
– To jest już inna drużyna z nowym trenerem, z innym nastawieniem i celami. My też jesteśmy zespołem troszkę przebudowanym. To nie będzie taka sama konfrontacja, jak w poprzednim sezonie, ale myślę, że niemniej ciekawa – dodaje Marcin Pietrowski.
Trenerowi Termaliki zarzucają, że jego podopieczni grają najbrzydszy futbol w ekstraklasie.
– Gramy inaczej niż wszyscy, bo po stracie piłki nie machamy rękami, nie kłócimy się między sobą, tylko jesteśmy zorganizowani. To nasz największy atut, a formułuje się to jako zarzut wobec nas – odpiera zarzuty Czesław Michniewicz. I zapowiada, że niczego nie zamierza zmieniać. – Nie będziemy się silić na górnolotne granie i wyniki 7:4. My tego nie chcemy. Będziemy dalej tak grali, by zbudować fundament pod solidną drużynę. Nie widzę innej drogi budowy zespołu niż rozpoczęcie od defensywy – dodaje trener niecieczan.
– Chciałbym być krytykowany i mieć tyle punktów co Termalika. Obojętnie jak się gra – ważne, by wygrywać. W Gdańsku dobrze się prezentowaliśmy, ale wróciliśmy bez punktów – tak komentuje natomiast postawę „Słoników” Radoslav Latala.
Oba zespoły w poprzedniej kolejce musiały uznać wyższość rywali. Piast uległ w Gdańsku – Lechii 2:3, a Termalika przegrała w Krakowie z Wisłą 0:2.
– Po siedmiu meczach bez porażki przegraliśmy. Gole straciliśmy po stałych fragmentach gry. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że do 60 minuty nie zmieniamy ustawienia. Potem przeszliśmy na dwójkę napastników, dodatkowo na skrzydło przesunięty został Vladislavs Gutkovskis. W końcówce spotkania częściej byliśmy na połowie Wisły, ale zabrakło nam szczęścia i elementu zaskoczenia rywala. Przegraliśmy i teraz już zaczynamy koncentrować się na najbliższym spotkaniu z Piastem Gliwice – tak skomentował tę porażkę Michniewicz.
Warto zauważyć, że niecieczanie stracili gole po stałych fragmentach gry, a mocną stroną Piasta jest własśnie skuteczność w tym elemencie i powtarzalność obrońców przy zdobywaniu goli.
– Obojętnie kto będzie strzelał bramki. Potrzebujemy trzech punktów, więc nie ma to większego znaczenia kto nam je zapewni. Czy zrobi to Hebert, Sedlar czy też może Pietrowski… – zaznacza trener Piasta.
Wiadomo, że z Termaliką nie zagra Gotal, któremu odnowiła się dawna kontuzja. Z powodu nadmiaru żółtych kartek nie wystąpi też Uros Korun. W tym tygodniu do treningów powrócił dopiero Jankowski. W tej sytuacji z nominalnych napastników trener ma do dyspozycji tylko Barisicia
– Josip nie jest w optymalnej formie strzeleckiej i nie prezentuje się tak jak w poprzednim sezonie. W piątek gramy u siebie, a on jest naszym jedynym napastnikiem. Zobaczymy jak to będzie – zastanawia się trener Piasta.
Ale szkoleniowiec może sięgnąć po Pawła Moskwika.
– W tych ostatnich meczach już częściej wychodziłem w ataku Nie mam problemów z odnalezieniem się na tej pozycji, bo moją przygodę z piłką zaczynałem właśnie na tej pozycji. Dopiero Angel Perez Garcia przemianował mnie na bocznego obrońcę. Trener Latal wie, że grałem w napadzie i stara się to wykorzystywać – przypomina Moskwik.
Bez względu na to, jaki wariant wybierze trener, to w Gliwicach nikt nie wyobrażą sobie innego wyniku niż zwycięstwo. Powody do optymizmu są. Piast, choć przegrał w Gdańsku pokazał się z dobrej strony, a drużyna z Niecieczy być może wpadła w dołek.
– Tabela jest płaska i dzięki wygranej możemy znaleźć się nawet na siódmym miejscu. Wiemy jednak, że nie będzie łatwo i nikt tych punktów nie da nam za darmo. Mam nadzieję, że piątkowy mecz zakończymy zwycięstwem. Gramy na własnym stadionie, a to właśnie tutaj mieliśmy punktować – zaznacza Radoslav Latal.
Rozjemcą piątkowego starcia będzie Paweł Gil. Asystentami arbitra z Lublina będą Konrad Sapela i Michał Borkowski, a sędzią technicznym Piotr Lasyk. Co ciekawe – Gil gwizdał także poprzedni mecz Niebiesko-Czerwonych, w którym rywalem podopiecznych Radoslava Latala była Lechia Gdańsk. 40-letni arbiter sędziował także spotkania Piasta z Wisłą Płock oraz Legią Warszawa. Sędzia ten prowadził również spotkanie Piasta z „Słoniami” w poprzednim sezonie. Wówczas w Gliwicach wygrali gospodarze 1:0.
Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw, więcej szans na wygranych dajemy Piastowi. Gliwiczanie powinni wykorzystać przede wszystkim atut swojego boiska, choć trzeba podkreślić, że zespół z Niecieczy już trzykrotnie w tym sezonie wracał do siebie z kompletem punktów.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Szanse są zawsze.. ?Co przyniesie mecz to inny temat. Mimo wszystko trzeba ten mecz wygrać.Mam taką nadzieję…
Gramy u siebie a to już połowa sukcesu, dodać chęci i mamy 100% -wy remis a jak chłopcy troszeczkę mocniej postarają to 3 pkt.zostają u nas !Będzie dobrze!!!
wiecie o tym ze Piast poparł Wojciechowskiego na prezesa PZPN? ŻAL.pl
Zdzisław kazał a Zdzisława słuchać trzeba
Do 'jac’: Zarząd Piasta zawsze robi tak, żeby u kogoś podpaść. I później sprzedaje zawodników ze zgranej drużyny na swoje premie. Kiedy te barany się wreszcie wykruszą?