Aż osiem kolejek kibice Piasta czekali na drugie w tym sezonie zwycięstwo drużyny z Okrzei.
Wygrana przyszła w meczu w którym gliwiczanie skazywani byli na pewną porażkę. Zwycięskiego gola niebiesko-czerwoni zdobyli w ostatnich minutach meczu, czyli w tej fazie gry, w której tracili najwięcej bramek w tym sezonie.
Radoslav Latal (Piast):
– Cieszymy się z trzech punktów, tym bardziej, że nasza gra nie była najlepsza. Pierwsze 20 minut w naszym wykonaniu było niezłe. Dobrze broniliśmy, czekaliśmy na kontry. Takie zresztą były nasze przedmeczowe założenia. Końcówka pierwszej połowy była już słaba. Musieliśmy się bronić. Zaraz po przerwie straciliśmy bramkę, potem mogliśmy stracić kolejne, ale mieliśmy szczęście i dobrze bronił Kuba Szmatuła. Dzięki stałemu fragmentowi zdobyliśmy w końcówce drugą bramkę i wreszcie wygraliśmy.
Grzegorz Niciński (Arka):
Gratuluję Piastowo zdobycia trzech punktów Piastowi. W drugiej połowie wydawało się, że to my jesteśmy bliżej wygranej. Mieliśmy swoje sytuacje. Stałe fragmenty gry zaważyły jednak o tym, że to Piast wywozi z Gdyni zwycięstwo. Możemy mieć pretensje tylko do siebie, bo wiedzieliśmy, że zawodnicy Piasta są groźni przy stałych fragmentach gry. Nasze błędy indywidualne dały zwycięstwo drużynie z Gliwic.Graliśmy do końca, w drugiej połowie przycisnęliśmy, stworzyliśmy kilka sytuacji, ale ich nie wykorzystaliśmy. Drużyna Piasta czekała na jedną swoją okazję. Przegraliśmy, oczywiście nikt się tego nie spodziewał. Trudno, to już jest historia. Trzeba szukać punktów w kolejnych meczach. Nasza passa się skończyła, ale jeszcze sporo meczów przed nami.






















Wynik cieszy, gra już mniej. Chociaż było kilka pozytywów – w końcu asysta Masłowskiego i Gotal, który swoją grą dał kilka wskazówek co do tego, że wcale nie musi być drugim Karauskausem – czekam na więcej i jeśli po przerwie reprezentacyjnej potwierdzi, że potrafi grać w piłkę to z przyjemnością odszczekam to co o nim mówiłem wcześniej.
Mam nadzieję, że ta wygrana właśnie teraz przed przerwą da drużynie impuls do wzięcia się na poważnie do roboty, bo choć było widać, że chce im się trochę bardziej jak przed tygodniem to skala niedokładności w dalszym ciągu jest porażająca. I w dalszym ciągu nie ma połączenia pomiędzy pomocą, a atakiem, o czym świadczy tylko jeden celny strzał z gry (ten Gotala) i to w dodatku z bardzo ostrego kąta, bo Korun zjebał trochę to podanie. Nie pamiętam już kiedy ostatnio strzeliliśmy bramkę z gry. Także panie Latal, bierz ich za mordę i pokaż, że powrót do Gliwic nie był błędem.
Nie sądziłem, że kiedyś to napiszę, ale podobało mi się dzisiaj też to, że Moskwik bardzo często starał się grać z pierwszej piłki w stronę pola karnego – zarówno nogą jak i głową – i przynajmniej część z tych piłek poleciała tam gdzie Paweł tego chciał. Szkoda, że więcej naszych zawodników nie próbuje w ten sposób przyspieszać akcji – zwłaszcza Mraz, który kolejny mecz z rzędu gra jakoś chaotycznie, ospale i bez tego zeszłosezonowego polotu.
Styl jak styl, gra jak gra, ciagle kuleje ale najwazniejszy jest skutek psychologiczny tej wygranej i to na wyjezdzie, ze swietnie spisujaca sie druzyna. Mam nadzieje, ze to pomoze chlopakom wrocic do formy mentalnej, nad fizyczna niech pracuja bo cos kuleje. Muras ma wstrzas mozgu, mam nadzieje, ze szybko dojdzie do siebie, trzymaj sie brachu!
Cieszą tylko punkty i nadzieja,że to się odmieni na lepsze,
gra Piasta ma jeszcze wiele do poprawienia.
Te długie podania bramkarza,są beznadziejne przy naszych
piłkarzach,albo zbyt niskiego wzrostu,lub powolnych ruchów.
No ale cieszmy się,że Piast jeszcze daje znaki życia,może
wreszcie zacznie,upodabniać się do zeszłorocznych czynów.
Że znów nie będziemy się wstydzić,jego pozycji w tabeli i
jego fatalnej gry.
Ja sie nie wstydze za Piasta, widze problemy, przezywam je ale za co tu sie wstydzic, sport i zycie takie sa.
A Wojtek Kedziora pyknal sobie dziiaj nastepna brameczke .Zbozien gra bardzo dobrze ,Matras rowniez .,Vsilew (h,,mu w d,,) ale tez gra bardzo dobrze ,Piast musi umiec sie nauczyc zatrzmywac wartosciowych zawodnikow. W innym wypadku bedzie ciagle trwoga
Tak jak napisałem kilka dni temu potrzebne jest przełamanie. I udało się. Gra może nie była porywająca, ale są 3 punkty. Mentalnie chłopcy na pewno odżyją. Ważne będą też derby z Ruchem. Spodziewam się jak zawsze dużej liczby kibiców „Niebieskich” na stadionie, od których możemy się uczyć dopingu. Lubię te mecze ze względu na atmosferę na stadionie. Doping dla swoich drużyn i wiem też że piłkarze lubią grać przy takim dopingu. Te dotychczasowe mecze to naprawdę fajna reklama ekstraklasowej piłki. Wierzę, że i teraz będzie podobnie.