Tym razem w sobotę Piast rozegra swój kolejny mecz o ekstraklasowe punkty.
Spotkanie to rozpocznie się o godz. 15:30. Gliwiczanie już w czwartek udali się do Gdyni, by dobrze przygotować się do pojedynku z Arką.
Przed sezonem nikt się chyba nie spodziewał, że żółto-niebiescy zanotują tak udany powrót do Ekstraklasy. Gdynianie po 10 rozegranych kolejkach z dorobkiem 17 punktów zajmują 5 miejsce w tabeli. Jeżeli popatrzymy na statystki spotkań rozgrywanych na własnym boisku to ten bilans wygląda jeszcze bardziej imponująco. Arka na własnym boisku zdobyła 13 z tych 17 oczek, a stosunek goli wynosi 10:1!
– Rzeczywiście Arka u siebie jeszcze nie przegrała meczu, to o czymś świadczy, ale nie uważam, że jesteśmy na straconej pozycji. Jedziemy tam po dobry wynik – mówi Jakub Szmatuła
Przed nami kolejny trudny mecz. Arka bardzo dobrze gra u siebie, a w ostatnich dwóch kolejkach nie straciła nawet bramki. To mocna drużyna, która ma solidną linię defensywną – chwali rywala także Radoslav Latal.
Biorąc pod uwagę osiągnięcia Piasta w tym sezonie, jako faworyta tego meczu należałoby wskazać na Arkę. Grzegorz Niciński – szkoleniowiec gdynian przestrzega jednak przed hurra optymizmem
Gramy z drużyną, która bardzo dobrze w tamtym sezonie funkcjonowała w Ekstraklasie. Na pewno przyjadą tu zagrać dobry mecz i zdobyć punkty. Piast na pewno jeszcze nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i jest to zespół, który może w każdej chwili wrócić na swoje tory, a w piłce nożnej wszystko jest możliwe. Nie sugerowałbym się tabelą, bo tam są drużyny, których mało kto się spodziewał, że będą tak nisko przekonywał na przedmeczowej konferencja trener żółto-niebieskich.
– Pomysł na ten mecz mamy. Punktujemy i chcemy pójść za ciosem. Czeka nas trudne zadanie, jak co tydzień w tej klasie rozgrywkowej – dodaje szkoleniowiec Arki.
Piast w ostatniej kolejce zremisował ze Śląskiem Wrocław 1:1. Wynik nienajgorszy, ale gra gliwiczan była daleka od choćby poprawnej. Radosłav Latal nie ma zamiaru jednak zmieniać składu składzie i ustawienia.
– Nie zamierzam dokonywać większych zmian w składzie. Może wymienię jednego, góra dwóch zawodników. Drużynie potrzebna jest stabilizacja. W meczu ze Śląskiem w drugiej połowie pokazaliśmy już ambicje i ta gra nie była najgorsza. Szczególnie, gdy graliśmy dwójką napastników, to wyprowadziliśmy kilka fajnych akcji. Dobrze zareagowaliśmy i zdołaliśmy wyrównać po straconej bramce – ocenia trener Piasta.
Gliwiczanie hurtowo wręcz tracą bramki w ostatnich minutach gry. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy może być brak sił na bieganie przez pełne 90 minut.
– Ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Widzę zawodników na treningach, gdzie ciężko pracują i na boisku też. Nasz problem tkwi w głowach – zaznacza trener.
Obaj trenerzy nie mają większych problemów kadrowych, choć pod znakiem zapytania stoi występ Martina Bukaty. W czwartek zawodnik nie trenował, Słowak ma problemy z mięśniem dwugłowym, ale do Gdyni pojechał. Radosłav Latal będzie zza to mógł już sięgnąć po Sandro Gotala, który dostał już zgodę na grę w Ekstraklasie. Trudno jednak oczekiwać, że zawodnik ten zbawi Piasta. Bardziej prawdopodobne jest, że pojawi się w końcówce meczu.
Najlepszym strzelcem Arki jest Marcus Vinícius, który ma na koncie już cztery gole. Dwa trafienia zaliczył Miroslav Božok. Pozostali zawodnicy maja po 1 strzelonej bramce.
W meczu z Arką Gdynia sędziować będzie Jarosław Przybył z Kluczborka. Pomagać mu w tym będą Tomasz Lisowski i Marek Arys, a arbitrem technicznym jest Karol Rudziński.
Wobecnych rozgrywkach Lotto Ekstraklasy ten arbiter jeszcze nie gwizdał Piastowi. Natomiast w poprzednim sezonie był rozjemca, gdy gliwiczanie mierzyli się z Wisłą Kraków, które podopieczni Radoslava Latala wygrali 1-0.
Biorąc pod uwagę wszystkie wyżej wymienione okoliczności, faworytem sobotniego spotkania jest Arka, ale w myśl zasady, ze nic nie trawa wiecznie, liczymy na to, że Piast znajdzie sposób, aby pokonać żółto-niebieskich na ich terenie.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Proponuje wyczyscic autobus w Gliwicach ,rozlozyc czerwone dywany ,przygotwac sie do odsloniecia pomnikow Nespora ,oraz ustawic tron ,bo wasz bozek zaczyna grac polowki meczu ,za niedlugo bedzie wchodzil na koncowki ,a za dwa miesiace bedzie juz mogl do was przyjechac ,wiec lepiej sie przygotujcie.Podobno w lidze mistrzow nie moga spac na ta mysl.
Nespi w zagłębiu to nie ten sam gość ktory był w Piescie
Oprócz Szmatuły to na razie nikt nie przypomina siebie z poprzedniego sezonu.
bo nie ma Mraza który mu wrzucał piłki. Może zimą będzie do kupienia z Zaglębia