Gdyby mecz z Górnikiem zakończył się po 30 minutach, można by śmiało powiedzieć, że wrócił Piast z poprzedniego sezonu.
Niestety po przerwie, którą zarządził sędzia na uzupełnienie płynów, a było to właśnie około 30 minuty wszystko się rozsypało. Tuż po wznowieniu gry Rusov przepuścił piłkę po strzale Piesio i łęcznianie zdobyli gola, który dał im nadzieję na uratowanie remisu.
– Na początku nam wszystko wychodziło czy to były stałe fragmenty, czy akcje. Prowadziliśmy 3:0, wydawało się, że już jest po meczu. Niestety jeszcze przed przerwą straciliśmy gola, który według mnie miał kluczowe znaczenie. Rywale uwierzyli, że jeszcze mogą w tym meczu coś ugrać i dopięli swego. Prowadzić 3:0 i nie wygrać, to zdarza się raz, może dwa w karierze – mówił zdenerwowany Patryk Mraz.
Słowak miał prawo być wściekły. Rozegrał bowiem najlepsze zawody w tym sezonie. Po jego perfekcyjnych zagraniach gole zdobyli Pietrowski i Jankowski. Mimo trzech strzelonych bramek, Piast nie zdobył kompletu punktów.
– W tych poprzednich meczach graliśmy na zero z tyłu, ale nie zdobywaliśmy goli. Teraz strzeliliśmy trzy bramki, ale co z tego kiedy tyle samo straciliśmy – kręci głową Mraz.
Niewątpliwie kluczowym momentem w tym spotkaniu była czerwona kartka dla Masłowskiego. Od 80 minuty Piast musiał grać w 10.
– To prawda, bo łatwiej było atakować w 11 na 10. Na koniec nawet Prusak pobiegł w nasze pole karne, ale nie szukałbym tylko w tej kartce przyczyny porażki, bo tak remis należy traktować. W tej drugiej połowie kompletnie nic nam nie wychodziło, nie byliśmy tym samym zespołem, co do 35 minuty – ocenia Słowak.
Tak udanego początku meczu nawet sami zawodnicy się chyba nie spodziewali. Po 8. minutach było już 2:0 dla Piasta. Potem jeszcze Jankowski dołożył trzeciego gola. Ile w tym było zasługi Radoslava Latala?.
– Myślę, że dużo. Dobrze przepracowaliśmy ten tydzień. Zaczęliśmy trójką obrońców, a to zawsze nam pasowało. Stałe fragmenty też wychodziły, był , pressing. To był ten „stary” Piast z poprzedniego sezonu, ale co z tego, kiedy nie utrzymaliśmy tego wyniku – jeszcze raz podkreśla obrońca.
Sytuacja w tabeli gliwiczan robi się coraz mniej ciekawa. Drużyny z wyższych miejsc wygrywają, powiększając przewagę. Mecz z Wisłą Kraków wydaje się być ostatnią szansą, by nie zostać na dnie na dłużej.
-Trzeba wyrzucić z głów, co złe i zostawić tylko co dobre. Myślę, że czas teraz już będzie pracował na naszą korzyść. Musimy zacząć wygrywać, bo punkty uciekają – przekonuje Mraz.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Oglądając wczorajsze wydarzenia na boisku będę się upierał, że mimo wszystko jest progres. Oczywiście można polemizować z trenerem, ale ponieważ sam byłem orędownikiem jego powrotu uważam, że z oceną wstrzymam się do końca października. Zaskakują nieobecności Sedlara, Szmatuły oraz Badii.Ten pierwszy myślę w przeciągu 2-3 tygodni przekona Latala, Szmatuła (ma wielu oponentów na trybunach), ale z obecnej kadry wydaje się jednak najlepszy. Dla małego rycerza z Katalonii nadchodzą ciężkie czasy, bo ten u Latala miał zawsze „pod górkę” i samo jego zaangażowanie nie wystarczało do tego, by rozpoczynać mecze w podstawowej jedenastce. Cieszy gol Marcina Pietrowskiego – jak mało kto zasługiwał by wreszcie do siatki trafić. Jankowski też jakby trochę odżył. Słoweński zaciąg obniżył loty w tym sezonie. Korn słaby, Żivec zupełnie bez formy. Ja jednak widzę światełko w tunelu i myślę, że na pewno styl i gra się poprawi. Na ile? Wierzę, że na uniknięcie spadku w tym sezonie. A potem? Potem bądźmy cierpliwi.
Co do przyśpiewek młyna to tego stadionu nie zapełnimy choćby w 3/4 jak tak dalej ma to wyglądać…
Jest wielki progres. Strzeliliśmy trzy gole, odblokował się Jankes, w końcu zagraliśmy choć część meczu na „ku.wie”. Straciliśmy punkty po frajersku, ale to były ostatnie frajerskie punkty w tej rundzie stracone, jestem pewny. Paru ludzi zawiodło, też fakt. Ale widać, że morale skoczyło do góry i w każdym kolejnym meczu będzie coraz lepiej. Wiśle dokopiemy, jestem pewny.
Ja Jestem dobrej mysli:) punkty stracone PO frajersku ale jest progres..A najlepsze w tym wszystkim moze bys to ze Jankowski utrze Nosa wszystkim I zacznie Grać tak jak za najlepszych lat.. Głęboko w to wierzę:) Jest dobrze widać światło w tunelu. Cale Zycie Piast Gliwice!
Przyjdzie taki mecz ze los nam odda te stracone punkty wczoraj. Z taką gra jak do przerwy to tylko kwestia czasu jak doskoczymy do czolowki. Trzeba nam wygrac 3-4 mecze pod rząd żeby zlapac już calkowita pewność siebie jak w tamtym sezonie. Ja jestem optymistą.
nie ma co panikowac trzeba zdobyc 20 punktów w 20 meczach w tym roku, poźniej powalczyć o dobrego napastnika a jak nie uda sie być w ,,8,, to i tak bedzie podział punktów i wszystko sie wyrówna po 30 kolejce. Do maja 2017 dalekooo. Mam nadzieję że Badia jako najlepszy zawodnik ostatnich meczów dostanie szansę w Krakowie i że Latal zauważył że Rusov nie pomoże tej druzynie w zdobywaniu punktów.
Wiele można tu pisać ,że nie ten bramkarz ,że Barisić i takie tam . Jedno jest pewne , to co budował Latal w tamtym sezonie,zostało przez ludzi niekompetentnych zaprzepaszczone , po tym sukcesie, co niektórym woda tak uderzyła do głowy ze stwierdzili ze damy radę bez dobrego trenera i napastnika.A wiadomo odbudowa zawsze trwa dłużej i więcej kosztuje , i nie ważne czy to drużyna piłkarska , odbudowa zawsze była i będzie więcej kosztowała , Ja życzę Latalowi żeby mu się powiodło ,a cel jest bardzo trudny.
My sie martwimy o napastnika a tu szykuje sie problem z bramkarzem
Leszczu przedpadl w 1 ligowym Podbeskidziu,
Rusov-to juz kolejna szansa ktora otrzymał i znowu lipa
progres to Wy zobaczycie jak Kałuża zostanie prezesem! Ptaszki ćwierkają o tym jak Rada nadzorcza do kupy z Płatkiem uknuła spisek przeciwko Sarkowiczowi. Nie w smak im było, że nie pozwalał im na to co chcieli. Boję się że rozpieprzą klub. Oby to była nieprawda!!!
Prawda jest jak dupa.Każdy ma swoją.