Kulisy odejścia i powrotu Radoslava Latala

Już po zakończeniu  poprzedniego sezonu Radoslav Latal zwlekał z odpowiedzią, czy przedłuży kontrakt z Piastem. W końcu klub poinformował, że czeski szkoleniowiec dalej będzie pracował przy Okrzei.

Latal wspólnie z Neckiem przygotowywali drużynę do rozgrywek. Z zespołem aż do końca czerwca ćwiczył Martin Nespor. Wydawało się, że klub zdoła zatrzymać tego napastnika, ale nic z tego nie wyszło. Na przeszkodzie stanęła kwota odstepnego. Tydzień temu Nespor przeszedł do Zagłębia Lubin za kwotę 300 tys. Euro.

Na kilka dni przed pierwszym meczem, na prośbę Latala od pierwszej drużyny został odsunięty Jiri Necek. To był pierwszy sygnał, że w klubie dzieje się źle. Na inaugurację sezonu Piast zmierzył się w eliminacjach do Ligi Europy z IFK Geoteborg. Gliwiczanie gładko przegrali to spotkanie 0:3. Po tym meczu Latal dał upust emocjom i wskazał winnych porażki.

– W klubie pewne osoby muszą sobie uświadomić, że przed takimi meczami drużynę trzeba wzmacniać, a nie osłabiać. Brakuje nam dwóch napastników. Odeszli ważni piłkarze. Przyszli nowi, ale to nie jest do końca to. Klub musi wyciągnąć wnioski z tego meczu. Jeżeli to się nie stanie, może być w tym sezonie bardzo kiepsko – prorokował pomeczowej konferencji Czech.

– Dzień później Piast poinformował, że szkoleniowiec rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron. – Ta decyzja nas zaskoczyła – powiedział jakiś czas później Adam Sarkowicz.

W tej sytuacji zespół przejął Jiri Necek. Asystent Latala chciał kontynuować myśl swojego mentora, ale jak wiemy, zupełnie mu to nie wyszło. Po porażce z Lechią Gdańsk w pucharze Polski Necek stwierdził, że bez napastników nie da się wygrywać spotkań.

– Wiem, że w mediach przewija się temat transferu napastnika. Razem z prezesem i działem skautingu wytypowaliśmy pięciu zawodników. Dwie propozycje z nich są bardzo konkretne, jednak wszystko teraz zależy od rady nadzorczej, która musi się zdecydować i podjąć ostateczną decyzję. My już więcej nic nie możemy zrobić – powiedział na pomeczowej konferencji trener Piasta.

Był to przysłowiowy „krzyk łabędzia”. Szkoleniowiec wiedział już, że jego przygoda z Piastem kończy się.

Ostro na te słowa zareagował Zbigniew Kałuża, udziałowiec Piasta i członek rady nadzorczej,  który kilka dni później w wywiadzie udzielonym Nowinom Gliwickim wskazał, jego zdaniem – hamulcowego.

– To, że Piastowi był i jest potrzebny napastnik, nie jest żadnym odkryciem. Istniały szanse, i to niemałe, pozyskania Neszpora, Buksy z Lechii czy Robaka z Lecha. Na to zresztą nalegał Latal i to tak naprawdę stało się zarzewiem konfliktu na linii trener – prezes Adam Sarkowicz. Latal chciał zakontraktować ich w czerwcu i przygotować do sezonu. Tymczasem prezes Sarkowicz nie zgodził się na to, argumentując, że takie transfery zachwieją płynnością finansową klubu. Wziął pełną odpowiedzialność za ten stan rzeczy, przekonywał radę nadzorczą, że zespół poradzi sobie zarówno bez Latala, jak i wzmocnień na szpicy. Uwierzyliśmy i daliśmy mu wolną rękę. Niestety, rzeczywistość to zweryfikowała. Piast jest cieniem drużyny z poprzedniego sezonu. Dzisiaj, przed końcem okienka transferowego, ciężko pozyskać zawodników, którzy byliby w stanie pomóc Piastowi. Prezes Sarkowicz na początku sierpnia zaprezentował radzie dwie kandydatury: Eduardsa Višņakovsa i Zlatko Dediča.  Wypożyczenie pierwszego z tych piłkarzy miałoby się odbywać z 50-procentową prowizją menedżerską!  Przecież to rozbój w biały dzień. Nie zgodziliśmy się. Dedič to istotnie 48-krotny reprezentant Słowenii, ale jego zespół spadł do III Bundesligi, a zawodnik od czerwca jest bez klubu, bo nikt go nie chce. Tę kandydaturę też odrzuciliśmy. Był też czeski kierunek poszukiwania napastnika. Chodziło o Martina Doleżala. Sarkowicz pojechał negocjować, ale wrócił z niczym. Nie chcemy już u siebie piłkarzy pokroju Jończyka czy Collinsa, nad którymi nie pracował żaden dział skautingu, a menedżerowie wciskali nam ich na siłę. Dziwi mnie, kiedy  trener Neczek na konferencji prasowej mówi, że teraz ruch jest po stronie rady. Jaki ruch? Gdzie prezes był ze swoimi propozycjami w czerwcu, lipcu?

– Były już sternik Piasta do tej wypowiedzi jeszcze się nie ustosunkował. To jednak przeważyło, że Sarkowicz złożył rezygnację. Dwa dni później przy Okrzei pojawił się Radoslav Latal. – Tak, wracam, bo jest inny, fajny prezes  – pół żartem, pół serio powiedział na konferencji prasowej Latal.

Niewątpliwie była to ważna przyczyna, ale trzeba by jednak być naiwnym, aby stwierdzić, że jedynym powodem odejścia i powrotu Czecha był sternik klubu. Latal poprowadził Piasta do zdobycia wicemistrza Polski. Wybrano go na trenera roku polskiej Ekstraklasy. To miała być przepustka do silniejszego klubu i gwarancja większej wypłaty. Co  poniekąd przyznał szkoleniowiec.

– Powiem szczerze, że tak naprawdę do ostatniego momentu wahałem się, co wybrać, bo nie ukrywam, że miałem ofertę z wielkiego klubu z Czech. Postanowiłem jednak, że wracam do was, do Piasta – mówi Latal.

Tym klubem była Slavia Praga, ale  wcześniej też były inne propozycje.

– Wcześniej bardzo konkretnym tematem była Mlada Boleslav. Rozmawialiśmy i negocjowaliśmy warunki kontraktu, ale nie osiągnęliśmy porozumienia, więc sprawa upadła przyznaje Czech.

Jakich więc argumentów użyli włodarze Piasta, by przekonać Radoslava Latala? Tym najważniejszym wydaje się być dwuletnia umowa. To rzadkość, nawet w polskiej Ekstraklasie, bo trzeba pamiętać, że  w przypadku rezygnacji z usług trenera, trzeba mu płacić do końca umowy.  Pewnie też w kontrakcie została zapisana klauzula odstępnego, gdyby Czech chciał odejść do innego, bogatszego klubu. W kuluarach mówi się także, że obiecano byłemu reprezentantowi Czech milion Euro na transfery.

Bez względu na te wszystkie przedstawione okoliczności, w sytuacji jakiej znalazła się drużyna, zatrudnienie Latala – nawet na tak twardych warunkach,  wydaje się być najlepszym rozwiązaniem, bo jak nie on, to kto miałby wprowadzić znów Piasta na właściwe tory? Takiego trenera na „horyzoncie”  nie  widać.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

9 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
gonzo

Za Latalem przemawiają wyniki Piasta z poprzedniego sezonu, o takiego szkoleniowca powinno się dbać, a nie rzucać mu kłody pod nogi. Wymagania Latala nigdy nie były wygórowane, chciał jedynie uzupełniać drużynę piłkarzami niezbędnymi do realizacji swojej wizji. Co do jego pensji oraz długości obecnego kontraktu nie ma sensu nawiązywać, tyle ile wywalczył tyle ma, teraz to on rozdawał karty. Jeżeli kwota, którą przewidziano na transfery jest prawdziwa to bardzo się cieszę. Mniej więcej tyle Piast zarobił więcej niż oczekiwał w poprzednim sezonie. Za każdym razem nadwyżka budżetowa powinna być wydana na rozwój drużyny, a nie trafiać w formie nagród do kieszeni.

Maciek

Mam nadzieje ze wliczasz do tego plany Akademi i bazy treningowej 🙂 to tez powinien byc piorytet dla władz klubu.

wues

Zależy co wolisz. Wróbla czy gołębia. Wydadzą 4 mln na transfery, zarobią na np. LE 10 mln. Ważne, aby mieć te przychody. Latal może być niebawem magnesem dla talentów. Brawo dla Sarkowicza, że reszta ma ważne kontrakty i nikt inny za friko nie odejdzie.

rotten

Do prowadzenia klubu sportowego oprócz wiedzy potrzeba odrobinę szaleństwa czy jak kto woli ryzyka.Rok temu wieu z nas pukało się w głowę – taka przebudowa drużyny- ale udało się .Kto wie czy inwestując zimą 2mln zł więcej i za aprobatą Latala nie mielibyśmy mistrza.Kasa za 1miejsce by się zwróciła z nawiązką ale trzeba było zainwestować [zaryzykować].Oczywiście nie wolno przesadzać jak pokazuje przykład klubu z miasta bez rynku

seal

Wydanie 300 tyś euro za Nespora to szaleństwo?

rotten

Nie, wymiana połowy drużyny rok temu to było lekkie szaleństwo i teraz trzeba było iść za ciosem i słuchać Latala i uzupełnić skład a tego niestety zabrakło w lipcu.

litości

Żeby mieć akademie trzeba mieć wpierw stabilna pierwsza drużynę która kosztuje ale też i na te akademie zarabia. Co nam po akademii jak po odejściu Latala ci sami zawodnicy ktorzy zdobyli wicka w 2 miesiące dolecieli prawie na sam dół tabeli, wszystko po kolei.

mlody

A ja uważam ze taki Sarkowicz powinien dostać jakies zadania jak już akademia powstanie. Skoro chciał Piasta który szkoli mlodziez i nią gra to powinni go dac np. na koordynatora w tej akademii czy cos w tym stylu.
Trzeba nam takich ludzi jak Latal którzy będą robic z Piasta czolowy polski klub ale tez trzeba takich jak były prezes który będzie dbal o Piasta z tej drugiej strony. Chociaz po tym całym kabarecie watpie żeby chciał jeszcze tutaj cos robic jak go Latal pocisnał 😀

yanaz

Sarkowicz niech się trzyma jak najdalej od Piasta.