Umiarkowany optymizm, tak można określić atmosferę, jaka panowała po piątkowym treningu pod szatnią Piasta.
– Zagłębie to dobry zespół, ale my mamy ich dobrze rozpracowanych. Trzeba tylko wykonać plan i będzie dobrze – przekonuje Tomasz Mokwa.
„Miedziowi” bardzo dobrze rozpoczęli ten sezon, ale ostatnie mecze pokazały, że niekoniecznie trzeba ich się aż tak mocno obawiać.
– Bać to moglibyśmy się Barcelony, ale nie Zagłębia. To dobra drużyna, szczególnie mocny mają środek pola. Przegrali jednak w pucharze i to pokazuje, że można z nimi też wygrać. Podejdziemy do tego meczu z podniesionymi głowami – dodaje Bartosz Szeliga.
Po porażce z Cracovią 1:5 – Jiri Necek zmienił taktykę. Jego podopieczni przede wszystkim zaczęli pilnować dostępu do bramki, mniej angażując się w grę ofensywną, a taka gra nie podoba się kibicom.
– My też wolimy grać inaczej i chcemy wrócić do tego, co prezentowaliśmy w poprzednim sezonie. Taka gra sprawia nam przyjemność i w tych dotychczasowych meczach mieliśmy już nawet takie momenty. Nie mniej jednak receptą, nawet na wygranie w każdym meczu, jest gra na zero z tyłu. Z przodu bowiem też zawsze jakieś okazje się stworzą. W meczu z Legią mieliśmy dwie i to bardzo dobre. Nie wpadło, ale punkt przywieźliśmy – tłumaczy Mokwa.
Wiadomo już, że przed meczem z Zagłębiem jeszcze do zespołu nie dołączy oczekiwany i zapowiadany napastnik. Nadzieją więc jest Szeliga, który w tym sezonie ma już dwa gole na koncie i jedną asystę.
– Nie jestem nominalnym napastnikiem, ale cały czas staram się do tego przyzwyczajać. Jest taka potrzeba chwili, bo nie mamy w kadrze więcej zawodników na tę pozycję. Jak widać jednak po statystykach, nie idzie mi chyba źle – śmieje się już napastnik Piasta.
– Myślę, że wyjdziemy bardziej ofensywniej na to spotkanie niż miało to miejsce w meczu z Legią. W Warszawie graliśmy jedynym napastnikiem. teraz mam nadzieje, że wsparcie w przodzie będzie większe – zaznacza „Szeli”.
W Piaście nie brak przykładów, kiedy to trenerzy znajdowali dla zawodników inne pozycje. Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest tu Wojciech Kędziora, który z bocznego obrońcy został przemianowany na napastnika, by potem stać się jednym z najlepszych w historii klubu z Okrzei strzelców. Czy taki los może też spotkać Szeligę?
– Zawsze jest plan, aby strzelić jak najwięcej bramek. Zawsze też trzeba mierzyć wysoko. Nie ma się co oszukiwać, grając w ataku tych możliwości na zdobycie goli jest więcej, niż gdy się występuje na pozycji obrońcy, czy nawet w pomocy. Nie ma wtedy tak dużo okazji – przyznaje wychowanek Sandecji.
Jiri Necek nie ukrywa, że bardzo liczy na skuteczność Szeligi i nie jest to bezpodstawne.
– Tak się składa, że w każdym meczu mam albo sytuację, albo wypracuję jakąś kolegom. Mam nadzieję, że w niedzielę też ich nie zabraknie – zaznacza na koniec Bartosz Szeliga.
źródło: piast.gliwice.pl






















Ja również przed tym meczem jestem umiarkowanym optymistą. Wydaje mi się, że po odpadnięciu z LE z Zagłębia uszło trochę powietrze. Mają chyba mały dołek, co musimy postarać się wykorzystać. U siebie Piast od pewnego czasu jest bardzo mocną drużyną, więc pora to po raz kolejny udowodnić.
Mokwa przestań , a najlepiej odejdź ?
Zauważyliście ze pod artykułem obsmarowujacym Vacka nie mozna było dodawać komentarze