Piast zremisował w Kielcach z Koroną 1:1. Bramkę dla gliwiczan zdobył Bartosz Szeliga, a dla gospodarzy trafił trafił Łukasz Sekulski.
Remis na wyjeździe, a szczególnie na tak trudnym terenie, jaki jest kielecka arena, to dobry wynik, ale jest niedosyt, bo przy odrobinie koncentracji mogła drużyna Piasta mogła wrócić do Gliwic z kompletem punktów.
Jiri Necek nie chciał już eksperymentować i od początku w Kielcach wystawił tę samą jedenastkę, która tydzień temu wyszła na wygrany mecz z Wisłą Płock. Biorąc pod uwagę jeszcze to, że trener miał możliwość przepracowania z drużyną pełnego tygodnia, fani niebiesko-czerwonych liczyli zarówno na dobry wynik, jak i grę.
Goście nie chcieli też, aby powtórzyła się sytuacja z poprzednich spotkań, kiedy to już na samym początku tracili bramkę. Stąd postawili na początku na defensywę. Mimo to już w 2. min przed polem karnym Sedlar faulował Gabovsa. Bezpośredniego uderzenia próbował Aankour, ale nie trafił nawet w bramkę. Kolejną akcję, która mogła otworzyć wynik tego spotkania kibice zobaczyli w 17 min. Dośrodkowywał Pylypczuk, a Sekulskiemu zabrakło centymetrów, by umieścić piłkę w siatce. Od tego momentu pojedynek ten zrobił się ciekawszy i bardziej otwarty. Zawodnicy obu zespołów dość łatwo konstruowali akcje ofensywne, ale nie potrafili wykończyć ich strzałami, które zmusiłyby Peskovicia bądź Szmatułę do kapitulacji. W 43 min Badia próbował prostopadle zagrać do Zivca, ale przeciął to zagranie Diaw. Szkoda, bo Słoweniec miałby stuprocentową sytuację. Zaraz potem Aankour wdarł się w pole karne Piasta, chciał zagrać do Sekulskiego, jednak zrobił to niedokładnie. Chwilę później sędzia zakończył pierwszą połowę w której nie zabrakło walki, ale klarownych sytuacji i goli.
Drugą odsłonę obiecująco rozpoczął Piast, a ściślej mówiąc Badia, który w swoim stylu, na pełnym biegu minął dwóch zawodników Korony, ale w polu karnym zatrzymał go doświadczony Dejmek. Zaraz potem Murawski próbował strzelać z dystansu, ale został zablokowany. Po 10 minutach gospodarze przejęli inicjatywę i w 57 min zdobyli nawet gola. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Diaw skierował piłkę do siatki, ale sędzia nie uznał tego gola, dopatrując się faulu Senegalczyka. Podrażniło to jednak ambicje kielczan, bo potem jeszcze z większą furią zaatakowali bramkę pilnowaną przez Jakuba Szmatułę, bez powodzenia jednak. W 62 min Szeliga przedarł się środkiem, strzelił mocno i mogą gospodarze mówić o dużym szczęściu, bo piłka trafiła w słupek. Ta sytuacja uskrzydliła zawodników Piasta, bo potem mieli kolejne okazje, a ta z 71 min zakończyła się bramką. Fantastyczne dogranie Mokwy strzałem głową zakończył Szeliga. Gospodarze natychmiast jednak odpowiedzieli wyrównującym golem. Dogrywał Rymaniak, a szczęście uśmiechnęło się do Sekulskiego, który szczupakiem skierował piłkę do bramki. W końcówce gliwiczanie, którzy lepiej wytrzymali grę na trudnej, bo nasiąkniętej murawie, jeszcze próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Goście zamknęli kielczan w ich polu karnym, ale też dobrze bronili się koroniarze. W doliczonym czasie gry wynik nie uległ już zmianie choć jeszcze w ostatnich sekundach mocny strzał Bukaty obronił Pesković. Piast nie przegrał więc w Kielcach, ale też nie zainkasował kompletu punktów. Gliwiczanie pokazali jednak, ze ich forma jest na krzywej wznoszącej. Napastnik potrzebny jednak od zaraz.
31 lipca 2016, 18:00 – Kielce (Stadion Miejski Arena Kielc)
Korona Kielce – Piast Gliwice 1:1 (0:0)
Bramki:
0:1 – 71`Bartosz Szeliga (asysta Tomasz Mokwa)
0:2 – 72` Łukasz Sekulski
Korona: 30. Michal Peškovič – 26. Bartosz Rymaniak, 32. Radek Dejmek, 23. Elhadji Pape Diaw, 19. Ken Kallaste – 28. Vladislavs Gabovs (64, 17. Miguel Palanca), 27. Rafał Grzelak, 7. Marcin Cebula (46, 8. Mateusz Możdżeń), 10. Nabil Aankour, 5. Serhij Pyłypczuk – 44. Łukasz Sekulski (76, 77. Michał Przybyła).
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 88. Uroš Korun, 25. Aleksandar Sedlar, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz (76, 11. Paweł Moskwik) – 5. Marcin Pietrowski, 9. Radosław Murawski, 21. Gerard Badía (63, 82. Martin Bukata) – 26. Bartosz Szeliga, 12. Saša Živec (80, 10. Josip Barišić).
żółte kartki: Przybyła – Murawski, Korun.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 5062.






















Cenny remis?? Ok bez komentarza… Jedyne co ma plus to stroje. Ewidentnie brakuje napastnika.
Jedyne co można zapamiętać z tego meczu , to nowi właściciele klubu , to chyba jakieś murzyny.
Senegalczycy, którzy chcą poprzez Koronę wypromować swój kraj i przyciągnąć tam polski biznes.
Jak im tak będzie dalej szło to czarno to widzę. xD
Tu punkcik, tam punkcik i utrzymanie będzie. Wielkim szczęściem dla nas jest to, że inne kluby też bardzo topornie wchodzą w ten sezon, łatwiej urwać punkt. xD
Wynik idealnie oddaje to co się działo na boisku (chociaż 0-0 byłoby jeszcze bardziej sprawiedliwe), czyli wielką niemoc jednych i drugich. I chociaż bardzo chciałem, żebyśmy dzisiaj wygrali to po prostu na to nie zasłużyliśmy.
Fascynuje mnie nasza gra w ataku – mamy tam trzech szybkich, dobrych technicznie zawodników (tak, nawet Szeliga ma dobrą technikę, ale nie zawsze chce mu się to pokazać), stworzonych do ścigania się z obrońcami do prostopadłych piłek, a jak cepy gramy to co w zeszłym sezonie, kiedy mieliśmy dwóch silnych napastników, czyli albo wrzuty z lewej strony (kiedy nikogo nie ma w polu karnym), albo mozolne budowanie ataku pozycyjnego, którego nie ma kto wykończyć, zamiast walić prostopadłe piły za obronę i patrzeć jak Zivec, Szeli i Badia wyprzedzają/wkręcają obrońców i ładują gole. Albo ktoś tam jest ślepy, albo głupi.
Jeśli nie przyjdzie do nas dwóch napastników i rozgrywający (albo Masło się obudzi – chociaż przykład Jankesa nie napawa optymizmem), to cały sezon będziemy się męczyć oglądając tę padakę.
No i czekam na Mandrysza cały czas!
Bardzo dobra analiza naszej antytaktyki ofensywnej. Necek zakodował pewne schematy, którymi operował Latal, ale za cholerę nie potrafi ich dopasować do piłkarzy, których wystawia na boisko.
No, niestety znowu tracimy punkty. Mecz do wygrania remisujemy, a decydenci na to nadal tak samo jak przedtem: NIC!
Cenny remis??? Z kim panie autorze? Ośmiesza się Pan niestety….
napiszę przekornie…. dobrze że nie przegrywamy z drużynami z którymi będziemy walczyć o utrzymanie czyli Wisła P, Korona dalej Górnik Ruch pewnie Termalika
dwie najcieńsze ekipy ligi+Łęczna,oby Legia nie wystawiła pierwszego składu,bo śmierdzi pogromem za tydzień
Welcome 🙂 ze szczytu w ligowy marazm. Dziękujemy Ci drogi zarządzie za sezon pełen emocji… myślę, że w tej rundzie nie wygramy ani jednego meczu na wyjeździe, a kolejne punkty zdobędziemy być może z Pogonią. Brak kreatora gry, brak napastnika… a ściąganie takich ogórów jak Girdvainis i Masłowski to jakieś k*rwa nieporozumienie.
a i jeszce jedna rzecz – są tacy zawodnicy, którzy chcą się rozwijać i uciekną przy pierwszej okazji bo nie będą mięli ochoty grać w klubie bez perspektyw;) do tego zaprowadzi nas polityka zarządzających.
Zarządzie a ku ku , jesteśmy wicemistrzami .
Jak Szeliga strzeli jeszcze jedną bramkę to jakiś mega mózg z zarządu pomyśli ze na choooy nam nowy napastnik.Mamy przecież Szelige.
a wystarczyło by aby ,, znawcy futbolu,, z zarządu poczytali trochę co tu piszemy. Oby nas omijały kontuzje i czerwone kartki.
Cenny remis z szurającą o dno i walczącą zawsze o 14 miejsce Koroną Kielce.
Ambitny Zarząd
A najlepsze jest to zdjęcie z Vackiem w starych koszulkach.
Na jakiś czas daję sobie spokój z forum, bo nie lubię pisać o negatywnych przeżyciach.
Dziękuję wszystkim, ale żeby było jasne nie oznacza to niewspierania kilku chłopaków
z drużyny, którzy na to zasłużyli.
Cenny remis z dostarczycielami punktów w tym sezonie…..
Kabaret jednym słowem.
przeciez Musiolik wrocil z ROWu, to juz mamy napastnika. Po co wiecej Sarkowicz nie? Pajacu won do szkoly
Witam !
Rozpacz, nędza i dziadostwo. To co zademonstrował Piast w Kielcach to kompromitacja. To przecież Wicemistrz Polski ! Dramat w oczach naszych piłkarzy, którzy wychodzili na ten mecz. Bez entuzjazmu, zaciętości. Porażająco niski poziom. Wstyd ! Tego nie dało się oglądać.
Pozdrawiam.