Piast Gliwice zgodnie z planem pokonał Pogoń Szczecin 2:1 i zrównał się punktamiw tabeli z Legią Warszawa.
Bramki dla niebiesko-czerwonych strzelali w tym meczu Sasa Zivec i Martin Nespor. Dla gości trafił Wladimir Dwaliszwili.
W myśl zasady, że zwycięskiego składu się nie zmienia Radoslav Latal na mecz Pogonią od początku posłał do boju tę samą jedenastkę, która tydzień temu pokonała Lechię. Pogoń przyjechała do Gliwic w mocniejszym składzie niż mówiono.
Gliwiczanie przystępowali do tego spotkania że świadomością, że wygrana pozwoli im zrównać się punktami z Legią Warszawa. Portowcy mieli większy komfort. Nawet w przypadku porażki wciąż liczyliby się w grze o puchary. Potencjał sportowy obu zespołów wydawał się być wyrównany. O zwycięstwie mogło więc decydować, która z drużyn lepiej zniesie presję tego pojedynku.
Już w 1. minucie Zwoliński stanął przed szansą otwarcia wyniku. Napastnik Pogoni znalazł się w sytuacji sam na sam, ale Piast ma w bramce Szmatułę, który wyszedł, skrócił kąt i obronił strzał gracza gości. Gospodarze natomiast mogli objąć prowadzenie w 4. minucie. Wtedy to, po kapitalnym dośrodkowaniu Mraza, Barisic wyprzedził Fojuta, ale nieczysto trafił w piłkę i ta minęła bramkę pilnowaną przez Słowika. W 10 minucie kibice zobaczyli chyba najładniejszą akcję sezonu. Gliwiczanie na pełnym biegu kilkoma podania rozklepali defensywę Portowców, Pietrowski zagrał prostopadle do wchodzącego w pole karne Żivca, który będąc w sytuacji sam na sam wyprowadził Piasta na prowadzenie. Długo jednak gospodarze nie cieszyli się z prowadzenia. W 15 min Korun stracił piłkę, na rzecz Dwaliszwilego, a Gruzin mając mnóstwo miejsca i czasu oddał strzał z 25 metra, który zupełnie zaskoczył Szmatułę. Dodało to wiary Portowcom, ze mogą ten mecz wygrać, bo przez kilka kolejnych chwil byli stroną przeważającą. W 23 min gliwiczanom udało się nie tylko oddalić grę od własnego pola karnego, a nawet zakończyć ją strzałem Nespora, zbyt lekkim jednak, by zaskoczyć Słowika. Od tego momentu Piast odzyskał inicjatywę, a goście nie potrafiąc czysto rozbijać ataków gospodarzy, uciekali się do fauli. W 27 min Barisić urwał się Fojutowi i wychodził sam na sam, stoper Pogoni jeszcze ślizgiem zdołał mu wybić piłkę w ostatnim momencie. Dopiero jednak telewizyjna powtórka rozwiała wątpliwości, czy przypadkiem nie powinno być rzutu karnego. W przypadku Piasta w tym sezonie powiedzenie „Co się odwlecze, to nie uciecze” pasuje doskonale. W 36 min Mraz egzekwował rzut wolny, a z bliska strzelał Nespor, piłka jeszcze odbiła się od poprzeczki i wpadła do bramki. Jeszcze w samej końcówce tej pierwszej połowy fantastyczną interwencją popisał się Szmatuła, bronić strzał Zwolińskiego oddany z piątego metra.
Pierwsze 10 minut drugiej połowy zdecydowanie należało do Piasta. Gliwiczanie praktycznie nieprzerwanie atakowali bramkę Portowców, brakowało precyzyjnego podania. W 54 min Nespora chciał dośrodkowywać, a o mało co nie zaskoczyłby Słowika. Potem gra się zaostrzyła, doszło nawet do przepychanek na murawie po tym jak Fojut sfaulował Szmatułę, a Matras łokciem zdzielił Nespora. To jednak też jest część futbolu. Wybiło to na jakiś czas z rytmu zawodników Piasta, co próbowała wykorzystać Pogoń, stwarzając sobie kilka okazji, głównie po rzutach rożnych. Na kwadrans przed końcem meczu zaczął wprowadzać świeżych zawodników. Plac gry opuścili strzelcy bramek, a na boisku pojawili się Mak i Szeliga. Miało to zniwelować rosnącą przewagę gości. W 79 min piłka po strzałem Rafała Murawskiego przeszła tuż obok słupka gliwickiej bramki. Widać było, że gospodarze nastawili się w tym okresie na obronę wyniku, a okazji na jego podwyższenie szukali w kontratakach. Okazja i to wyborna, aby rozstrzygnąć losy tego pojedynku była w 85. min Wtedy to po rzucie wolnym, tradycyjnie wykonywanym przez Mraza, Barisić strzelał z piątego metra, ale futbolówka przeszła nad poprzeczką. Gola nie było, ale gliwiczanie zyskali cenne minuty. W 88 min powinno być już 3:1. Po klasycznej kontrze Mak zagrywał do Szeligi, ale w ostatnim momencie piłkę z nogi zdjął mu Fijut. Zaraz potem Pogoń stworzyła sobie dwie okazje do wyrównania. W 90 min Rafał Murawski trafił w poprzeczkę, a chwile później Szmatuła piękną paradą wybronił uderzenie zawodnika Pogoni. Sędzia do regulaminowego czasu doliczył aż pięć minut. Kibice na stojąco oglądali tę część meczu, bo Portowcy nie rezygnowali z walki o jeden punkt, ale Piast obronił się i tym samym zrównał punktami z Legią!

Gliwice, ul Okrzei – 01.05.2016
Piast Gliwice – Pogoń Szczecin 2:1 (2:1)
Bramki:
1:0 – 10` Sasa Zivec (asyst Marcin Pietrowski)
1:1 – 15` Wladimir Dawiszliwili
2:1 – 35` Martin Nespor (asysta Patryk Mraz)
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 22. Tomasz Mokwa, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 2. Patrik Mráz – 12. Saša Živec (75, 19. Mateusz Mak), 9. Radosław Murawski, 5. Marcin Pietrowski, 82. Martin Bukata – 90. Josip Barišić (89, 11. Paweł Moskwik), 16. Martin Nešpor (76, 26. Bartosz Szeliga).
W rezerwie: Dobrivoj Rusov, Maciej Jankowski, Gerard Badia
Trener: Radoslav Latal
Pogoń: 1. Jakub Słowik – 9. Adam Frączczak, 21. Sebastian Rudol (63, 10. Dawid Kort), 3. Jarosław Fojut, 33. Mateusz Lewandowski (57, 29. Marcin Listkowski) – 27. Takafumi Akahoshi, 23. Mateusz Matras, 6. Rafał Murawski, 11. Wladimer Dwaliszwili, 77. Ricardo Nunes – 93. Łukasz Zwoliński (75, 14. Miłosz Przybecki).
W rezerwie: Dawid Kudła, Sebastian Murawski, Jakub Piotrowski
Trener: Czesław Michniewicz
żółte kartki: Mráz – Fojut.
Sędziowali: Sebastian Krasny, Konrad Sapela, Dawid Golis (Kraków) – Robert Marciniak
widzów: 8169.






















Bravooo wszyscy walczyli, mielismy duzooo szczęścia i 2 setki!!!! Dobrze ze nikt z zagrozonych nie dostał zółtej kartki. W Warszawie nie przegrać . A jesli wygramy to…… 🙂
Halo Gdańsk halo Chorzów tu Gliwice !!! My swoje odrobiliśmy czekamy na Was !!! Cała Polska z Piastem !!! Czy nie będzie drukowania w Warszawie ???!!!
Trudny a jak ważny mecz na naszą korzyść.
Na 100 % mamy vice. To jest już SUKCES!!! Czy wisienka na torcie będzie sterczeć musimy poczekać.
Brawa dla wszystkich piłkarzy kibiców i tych od święta, dla młyna że nie dawał się prorokować, tylko dopingiem nieśliśmy zespół do zwycięstwa. Idzie historyczny wynik.
Wyszarpcie chociaż remis w Warszawie a w Gdańsku do kończymy dzieła.Trzymam kciuki LG
Ile ludzi jedzie do wawy? Wiadomo coś? Będzie rekord?
Na razie 300 biletów sprzedanych
302 🙂 Jadę z kumplem.
jesteśmy w tabeki na 1 miejscu hehe na stronie http://www.flashscore.pl/pilka-nozna/polska/ekstraklasa/ prorocy 😉
Brawo Piast!
jesteśmy w tabeli na 1 miejscu hehe na stronie flashscore …..prorocy ? ?
Powoli dobiega serial pod tytułem ”Walka o Tron”, przed nami kolejny odcinek pod tytułem ”Bitwa warszawska”!
Stępniewski w Liga + KARNY DLA PIASTA ZNOWU !!!! po faulu na Barisicu !!1 Drukarze !!!
Ok. Karny może i był, ale nie ma co rozpamiętywać. Obawiałem się sędziowania, bo to jednak arbiter z 1. ligi. Jednakowoż uważam, że sobie poradził i oceniam go na 4+ okiem laika.
o rany co za mecz, osiwiałem i prawie zawał. sędzia niby z krakowa a jednak z wawy. mamy cudny zespół, duma mnie rozpiera, jak cudownie, że możemy być świadkiem tego cudownego sezonu.
Ostatnie decyzje sędziów przeciwko Piastowi wg Stepniewskiego : Lech Vacek żółta kartka – dostał czerwoną…. Lechia Moskwik nie faulował- karny dla Lechii…. Pogoń karny dla Piasta po faulu na Barisicu – nie było faulu !!! Cała Polska widzi co sie dzieje !!!
A nie powinno tam być jeszcze czerwonej kartki?? Barisić wychodził na czystą.
Powinna być czerwona. Obrońca celował w nogi Barisicia. Zobaczcie powrórki
Bardzo ciężki mecz, w którym niewiele można było wygrać, a wszystko przegrać. Już na samym początku Szmatuła ratuje nas w sytuacji sam na sam. Kapitalna pierwsza bramka, a druga Mraz-Nespor w starym stylu. Teraz w Warszawie przynajmniej od strony mentalnej powinno być łatwiej, tam możemy wygrać coś wielkiego, a to Legia i jej trener Staszek mają bardzo dużo do przegrania. Brawo za wynik, walkę i zaangażowanie, niech ta chwila trwa dłużej!
Prawie zawał. I jak tu się nie napić?
Kto pamieta mecz LEgia WIdzew 2-3…
zajebisty mecz i atmosfera, w końcu czułem że gramy u siebie, od strony sportowej widoczny brak Vacka i Maka, cały czas mam wrażenie, że nie ma nikogo w środku pola, za duże przestrzenie, no i Mokwa słabiutki, ale mimo wszystko coś tak czuję w kościach,że idziemy na mistrza
świetny mecz, emocje i atmosfera, jednak sędzia chyba dokładał swoje trzy grosze. Muraś schodził z murawy z pewnością obolały
swoją drogą w lidze plus gadali coś o kopnięciu Szmatuły w pierwszej połowie?
oczywiście chodziło o drugą połowe. z prostej wyglądało to na czyste, chamskie kopnięcie bez piłki (pokusiłbym się o czerwo za celowość). liniowy stał 15m od zdarzenia, potem właśnie nespor wyskoczył do portowca
tym portowcem był Matras, chyba żałuje, że nie gra już w Piaście i chciał wszystkich zabić. Nespor jest świetny ale dobrze, że go tam odciągają i uspakajają bo nie pierwszy raz by się już lał, ale zgadzam się z nim :).
Matras zaliczył jeszcze brzydki faul na Hebercie, po którym ten dosyć długo dochodził do siebie. Zero szacunku za takie zachowanie, to Piast wyciągnął Matrasa z niższych lig i to tutaj dostał on prawdziwą szansę. Wiadomo nie każdy jest Kamilem Glikiem i to docenia, ale jednak gra fair przeciwko swojej byłej drużynie to jednak absolutne minimum.
tak tak, to miałem na myśli pisząc, że chciał wszystkich zabić. w domu na powtórce widać było, że zrobił Hebertowi dziurę w skarpecie przy tym faulu. Mam nadzieję, że wszyscy zdrowi i będą mogli grać w wawie.
Najważniejsze są trzy punkty,kosztowało to drużynę wiele wysiłku,
ale nikt nie mówił,że będzie lekko z Pogonią,z resztą,z wszystkimi.
Piasta czeka teraz Legia,też lekko nie będzie a nawet trudniej,bo
oprócz zawodników Legii,trzeba liczyć się z tym,że może być do
pokonania sędzia a nawet,cała czapa ekstraklasy.
Już wstawili założenie,że grupie A,w razie remisu punktowego,
pierwsze miejsce,należy się temu kto zajął je w głównych rozgrywkach.
Stosunek meczów między drużynami,walczących między sobą,
już nie ma znaczenia,dodając ten warunek,liczyli,że Piast może Legi zagrozić.
Punkt regulaminu dotyczący ustalenia na zakończenie sezonu pozycji drużyn z taką samą ilością punktów nie zmienił się od czasu wprowadzenia reorganizacji rozgrywek. W poprzednich sezonach było tak samo.
Przed meczem z Lechią i Pogonią byłem pewny zwycięstwa, pisałem zresztą o tym. Jestem też pewny 3 pkt. z Legią. Boję się jednak dwóch ostatnich kolejek. Obyśmy wtedy stanęli na wysokości zadania. Druga taka okazja za mojego życia pewnie się nie przydarzy.