Była 78 min meczu, Sebastian Mila ustawił sobie piłkę na 11. metrze, po tym jak sędzia podyktował rzut karny za faul Mokwy na Wawrzyniaku.
Reprezentant Polski strzelił w ten róg w który zazwyczaj rzuca się Kuba Szmatuła, a w przeciwny, gdzie zazwyczaj uderza. W konsekwencji bramkarz Piasta dość łatwo wybronił te uderzenie. Po meczu wszyscy zgodnie stwierdzili, że to był kluczowy moment tego spotkania.
– Nie jest to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Biorę na siebie odpowiedzialność za tę porażkę bo uważam, że Lechia dzisiaj na nią nie zasłużyła, a ja się do niej przyczyniłem. Szkoda mi moich kolegów z drużyny. Co prawda po końcowym gwizdku otrzymuję zarówno od chłopaków z zespołu, jak i kibiców ogromne wsparcie, ale w tym momencie nie czuję, że ono mi się należy – powiedział po meczu kapitan Lechii.
Ten niewykorzystany rzut karny ma wiele konsekwencji. Strata punktów przez Lechię jest najmniejszą z nic. Gdańszczanie przestali się już liczyć w grze najwyższe cele, nie mają nawet szans na tytuł wicemistrzowski. Natomiast Mila prawdopodobnie zamknął sobie drzwi do wyjazdu na Euro 2016. Jeszcze niedawno bowiem piłkarz ten słynął z wykonywania stałych fragmentów gry. Teraz nawet to mu nie za bardzo wychodzi.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/lechia-gdansk.pl






















A na pierwszej stronie 0:3 hmm…zaklinanie rzeczywistości?
A czemu niby szczęście Szmatuły? Może umiejętności?