Po końcowym gwizdku sędziego meczu z Cracovią na trybunach panował niedosyt, a w szatni Piasta prawie żałoba.
Zawodnicy mieli miny, jakby spadli z ligi, a przecież zainkasowali punkt. Skąd więc ten minorowy nastrój?
– Był to pierwszy mecz po podziale na grupy i bardzo zależało nam na wygranej. Prowadziliśmy praktycznie do ostatniej minuty, kiedy to straciliśmy gola, który zabrał nam dwa punkty. Gdybyśmy stracili bramkę np. w 70 minucie, to pewnie by tak nie bolało – tłumaczył Patryk Mraz.
Wydaje się, że Słowak wrócił już do swojej formy z jesieni. Po jego wrzutkach kilka razy zakotłowało się w polu karnym Cracovii, a Nespor bliski był zdobycia gola.
– Mieliśmy sporo tych sytuacji. Gdyby padł gol na 2:0 na pewno wygralibyśmy ten mecz. – przyznał Mraz.
Trudno posądzić zawodników Piasta o minimalizm i chęć gry na 1:0, ale ostatni kwadrans w tym spotkaniu należał do gości.
– Przy wyniku 1:0 zawsze jest ryzyko, że straci się drugiego gola i tak się stało. Cracovia grała do końca. Ciężko o tym mówić, bo bardzo chcieliśmy wygrać – kręci głową niezadowolony Mraz.
Gliwiczanie przystępowali do tego meczu, wiedząc, że wygrana w praktyce zapewni im miejsce na podium i pozwoli zachować realne szanse na walkę o mistrzostwo Polski
– Znaliśmy wynik Legii, chcieliśmy nie stracić dystansu, ale nie udało się. Tracimy teraz do nich trzy punkty, nie jest to jednak jeszcze 7 czy 9. Zostało jeszcze sześć spotkań w tym mecz z Legią. Wszystko jest otwarte, będziemy walczyć do końca. zapowiada obrońca Piasta.
Cracovia spisuje się ostatnio kiepsko. W tabeli wiosny była na 12 miejscu. Gliwiczanie grali u siebie, byli więc faworytem tego pojedynku. We wtorek Piast jedzie do Poznania. Tam o punty będzie już trudniej.
– W tej górnej ósemce nie ma już łatwych spotkań. Lech na swoim boisku ma dużą jakość, ale na pewno powalczymy – obiecuje Mraz.
Cracovia miał w tym meczu trzy stuprocentowe sytuacje, wykorzystała jedną, tę ostatnią. Jak do tego doszło?
To było klasyczne dośrodkowanie. Szkoda, że Covilo został sam w polu karnym, bo to dla mnie najlepszy piłkarz w Polsce grający głową. Musiał to strzelić. To już jednak historia, trzeba szybko zapomnieć o tym, bo przed nami kolejne spotkanie.
Remis ten jednak pozwolił zachować bezpieczną przewagę nad resztą stawki.
– To jest jakieś pocieszenie, ale gdybyśmy wygrali, to mielibyśmy jeszcze większą przewagę – ocenia Słowak.
Jaki wpływ na wynik miała absencja Marcina Pietrowskiego?
– Zawsze, gdy ktoś wypada, to jest jakaś strata, ale po to mamy w kadrze 23 zawodników, aby w takich sytuacjach ktoś mógł wskoczyć do składu i go zastąpić. Myślę, że „Osi”, który wszedł za niego zagrał dobry mecz i brak Pietrowskiego nie miał wpływu na wynik – stwierdza na koniec Patryk Mraz.
Następny mecz Piast rozegra już we wtorek. We Poznaniu gliwiczanie zmierzą się z Lechem. W pierwszym meczu, po golu Kamila Vacka niebiesko-czerwoni pokonali Lecha 1:0.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Ogólnie nastrój podły i tak sobie siedzę i mam same czarne myśli. Wynik pal licho Najwyżej nie będziemy mistrzem Jakoś to przeżyję. Co mają powiedzieć cipy z Zabrza? Obawiam się jednak ze jeżeli frekwencja szybko się nie zmieni to ktoś w UM uzna ze nie warto ładować kasy w klub.I żebyśmy niedługo znów nie wylądowali w 1.lidze.
Patryk Ty mi odpisz dlaczego nie zablokowałeś podania w 90 minucie wystarczyło wslizg zrobić a nie tylko wystawic noge co nie miało szansy powodzenia