Nespor znów strzela

martin-nespor-jagaPiast Gliwice wygrywając z Jagiellonią wrócił do gry o najwyższe cele, a Martin Nespor do strzelania goli.

Czech bowiem po raz ostatni do bramki trafił na początku grudnia minionego roku w meczu z Cracovią.

– Staram się  wykonywać swoją pracę najlepiej jak potrafię, a to że nie strzelałem bramek – cóż, czasem tak bywa – tak skomentował to napastnik Piasta.

Nespora można usprawiedliwiać, bo miał trochę problemów ze zdrowiem, a w Lubinie pauzował za żółte kartki. Na początku meczu z Jagiellonią  też nie był pierwszoplanową postacią.

– W tych pierwszych minutach nie czułem się zbyt dobrze.  Trzy tygodnie nie grałem i brakowało mi  trochę rytmu meczowego. Ciężko  też się biegało po tak mokrej murawie, ale z czasem było coraz lepiej.  Myślę, że już  po strzeleniu pierwszego gola w pełni kontrolowaliśmy sytuację na boisku i wygraliśmy zasłużenie – stwierdził napastnik.

Zanim Nespor trafił do Piasta,  nikt o nim  słyszał, może poza swoim krajem.  Teraz jest jedną z gwiazd polskiej ekstraklasy i obok Barisicia najskuteczniejszym strzelcem niebiesko-czerwonych. Jego gole i dobra gra całego zespołu pozwoliły podopiecznym Radoslava Latala cały czas być w czubie tabeli.

– Dla mnie ta sytuacja, to bajka. Trochę w życiu już przeżyłem, ale to co spotyka mnie w Gliwicach to jakiś kosmos – przyznał zawodnik.

Po podziale na grupy Piast jest w komfortowej sytuacji. Gliwiczanie mają aż sześć punktów przewagi nad trzecią drużyną i tylko jeden straty do prowadzącej Legii. Teraz jednak w ciągu ledwie miesiąca ekstraklasa rozegra 7 spotkań. Co trzeba zrobić, aby na koniec sezonu być przynajmniej na tym drugim miejscu?

– Myślę, że musimy trochę się wyluzować, by nie być w ciągłym stresie. Nie powinniśmy też specjalnie o tym myśleć, tylko grać swoje, tak jak potrafimy najlepiej – przekonuje Nespor.

Na początku meczu z  Jagiellonią, kibice głośno zapytali piłkarzy o co  zagrają w tej rundzie finałowej.

– Mamy zasłużony awans do  grupy mistrzowskiej. Wykonaliśmy więc kawał dobrej roboty, ale nie spoczywamy na laurach. Chciałbym wszystkim kibicom przekazać, żeby  przychodzili na stadion i nas wspierali – apeluje wypożyczony ze Sparty Praga piłkarz.

Zawodnicy Piasta unikają odpowiedzi o co grają, ale na pewno zdają sobie sprawę, że stoją przed życiową szansą i zrobią wszystko, by zakończyć ten sezon na pierwszym miejscu, choć trzeba wyraźnie zaznaczyć, że głównym faworytem do zdobycia mistrzostwa jest Legia Warszawa. Jak jednak mawiał Kaziu Górski – dopóki piłka w grze…

opracowanie: piast.gliwice.pl

5 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
scorpio

Fajnie Marti mówi. Czuję, że on bardziej utożsamia się z Piastem niż Vacek.
Fakt, obydwoje „na Piaście” skorzystali i się ponownie wypromowali.
Jak podziękują Piastowi…inna bajka.
P.S
Myślę gdyby Piast zrobił majstra, w co coraz bardziej wierzę, obydwoje będą chcieli zagrać w eliminacjach do L.M (czyli w Piaście) . To prestiż, pieniądze i reklamowanie swojej osoby.

CŻPG

Nie maja piłkarze już innego wyjścia niż cisnąć o tego Mistrza. Aktualny 1 pkt straty 6 pkt przewagi na 3 zespołem i do tego 4 mecze u siebie gdzie wiadomo jak Piast pukntuje u siebie , daje komfort. Jedynie co nam może przeszkodzić to wyjazdy ale sądzę,że i tu w końcu można się przebudzić chociaż raz w Bielsku i uciąć punkt w Warszawie. To chyba by starczyło na zdobycie tego Mistrza.

scorpio

Wiesz co…w Warszawie Piast wygra. To Legia nie wytrzyma presji. Jestem tego pewien!.

seal

Obysmy poszli w slady Widzewa i wygrali z Ległą 3-2 w Warszawie…
Poza tym realnie patrząc tylko Piast jest w stanie przeszkodzić Legii w zdobyciu mistrza.

scorpio

To jest być może jedyna okazja. Legia nie ma składu na mistrza. ma dobrych zawodników, ale oni nie graja ale…………………………………………… podskakują. Jak złotozębny Rus nad nimi nie ma poważania, to plus dla nas.