Trwa wyjazdowa niemoc Piasta. W przedostatnim meczu rundy zasadniczej gliwiczanie ulegli w Lubinie Zagłębiu aż 1:4.
Honorową bramkę dla niebiesko-czerwonych strzelił Mateusz Mak. Przypomnijmy, że ostatni raz podopieczni Radoslava Latala komplet punktów na boisku przeciwnika wywalczyli 20. listopada, kiedy to pokonali Termalikę 5:3.
O tym, że w Lubinie łatwo o wygraną nie będzie, wszyscy sobie w Gliwicach zdawali sprawę. Zagłębie w tym roku gra widowiskowo i bardzo efektywnie. Nikt chyba jednak nie przypuszczał, że już po 7. minutach Piast praktycznie straci szansę na zwycięstwo.
Mecz ten zaczynali gliwiczanie, ale ledwie po 120 sekundach Jakub Szmatuła skapitulował po raz pierwszy. W 2. min Janus zagrał do Starzyńskiego, ten dośrodkował w pole karne, a piłkę głową do bramki skierował Janoszka. Chwilę później Szmatuła wybronił groźny strzał Starzyńskiego, a zaraz po tej akcji Janoszka trafił w poprzeczkę. W 7. min Osyra ściął w polu karnym Janoszkę. Rzut karny pewnie wykorzystał Starzyński. Po takim początku gliwiczanie długo nie potrafili skonstruować akcji, która odwróciłaby losy tego meczu. Wreszcie w 20. min Zivec stanął oko w oko z bramkarzem Zagłębia, ale Słoweniec przegrał ten pojedynek. Po tej sytuacji gospodarze przestali już atakować z takim animuszem, jak miało to miejsce na początku tego pojedynku, a więcej uwagi skupiali na grze w obronie, próbując kontrować. W efekcie kibice więcej goli już nie zobaczyli.
Dwubramkowe prowadzenie nie daje jeszcze gwarancji wygrania, szczególnie, gdy do zakończenia meczu jest 45. minut. Pewnie z takiego założenia wyszli zawodnicy Zagłębia, bo przez kilka dobrych chwil po wznowieniu gry, nie schodzili z połowy gości. Dopiero w 8 minucie udało się gliwiczanom przedostać pod pole karne gospodarzy. Za tę śmiałość zostali jednak skarceni. W 54. min, po dośrodkowaniu Papadopulosa, Szmatuła zbyt lekko wybijł piłkę, dopadł do niej Janoszka, podwyższając wynik na 3:0. Odrobić stratę trzech goli, grając jeszcze na boisku przeciwnika w pół godziny, to już misja z gatunku niemożliwych do wykonania. Cień nadziei pojawił się jednak w 65 min, kiedy to Mateusz Mak, strzałem głową skutecznie wykończył dośrodkowanie Pietrowskiego. Kilka chwil później Vacek zdecydował się na uderzenie z dystansu, piłka w niewielkiej odległości przeszła obok słupka bramki pilnowanej przez Martina Polaczka. W 75. min zabrakło już szczęścia, kiedy to w poprzeczkę trafił Korun. Gdy wydawało się, że gliwiczanie dopną swego i zdobędą kontaktowego gola, padła bramka dla Zagłębia. Na strzałz dystansu zdecydował się Jagiełlo, piłka nabrała takiej rotacji, że Szmatuła nie miał szans, aby ją złapać. Już w doliczonym czasie gry Janoszka nie trafił w światło bramki, będąc w sytuacji sam na sam. Chwilę później sędzia zakończył ten mecz.
Przegrana ta nie zmieniła w znaczący sposób sytuacji Piasta, bo kompletu punktów nie zdobyły także zespoły sąsiadujące z gliwiczanami w tabeli, ale podopieczni Radoslava Latala stracili już ostatecznie szanse, aby zakończyć część zasadniczą na pierwszym miejscu. Zyskało natomiast Zagłębie. Podopieczni Piotra Stokowca mają już tylko 1. punkt straty do czwartej i trzeciej drużyny, a po podziale punktów, niewiele będą też tracić do drużyny z Okrzei.
Lubin (Stadion Zagłębia) -03.04.2016, g. 15:30
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 4:1
Bramki:
1:0 – 2` Łukasz Janoszka,
2:0 – 7` Filip Starzyński (karny),
3:0 – 54` Łukasz Janoszka,
3:1 – 64` Mateusz Mak (asysta Marcin Pietrowski)
4:1 – 81` Filip Jagiełło
Zagłębie: 1. Martin Polaček – 4. Aleksandar Todorovski, 33. Ľubomír Guldan, 2. Maciej Dąbrowski, 3. Đorđe Čotra – 7. Krzysztof Janus, 28. Łukasz Piątek, 24. Jakub Tosik (60, 19. Filip Jagiełło), 18. Filip Starzyński (79, 17. Adrian Rakowski), 14. Łukasz Janoszka – 27. Michal Papadopulos (69, 26. Krzysztof Piątek).
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 5. Marcin Pietrowski (64, 82. Martin Bukata), 28. Kornel Osyra, 88. Uroš Korun, 91. Hebert, 19. Mateusz Mak – 9. Radosław Murawski (76, 29. Artūrs Karašausks), 12. Saša Živec, 25. Kamil Vacek – 90. Josip Barišić, 26. Bartosz Szeliga (65, 21. Gerard Badía).
żółte kartki: Tosik – Murawski, Korun.
sędziował: Hiroyuki Kimura (Japonia).
widzów: 6974






















ale padaka kto tych piłkarzy po sezonie wezmie najgorsza padlina w ekstraklasie gorszy tylko górnik wstyd wstyd wstyd trenerowi podziękowac nowy zespól budowac
Słabo, bez wyrazu, bez walki, jakby odpuścili, brak charakteru który był widoczny we wcześniejszych meczach, taka sobie lipa, co się dzieje? czy Latal się pogubił wystawiając Osyrę i Szeligę którzy dawno nie grali, a na ławce Bukata, Badia, Mokwa, Moskwik, czy Latal wierzy w nazwiska czy w formę, wiadomo że jak długo się nie gra nie ma się czucia piłki, wszyscy bez wyjątku zawalili.Mają okazję na rehabilitacje w sobotę.
jeden wielki wstyd
Według mojej skromnej osoby najbliższe trzy lub cztery mecze Piast będzie się starał przegrać i będą się modlić o to żeby zespoły za nimi w tabeli wygrywały ! Po prostu nie chcą zająć miejsca na pudle ! i zarazem uniknąć gry w pucharach. Nie stać naszego klubu na taką drogą zabawę . Utrzymanie jest i jest git a wszyscy co marzyli o czymś więcej niestety zostali głowami w chmurach !
wstyd żenada
Ktos twierdził ze Piast jest przygotowany do sezonu.Stwierdzam z cała stanowczoscia ze w rundzie wiosennej gramy padake.Taka jest prawda..Kolejna rzecz to transfery,mysle ze niezupełnie trafione..To nie ta druzyna z jesieni gdzie było widac wole walki,chec i co wazne CHARAKTER.. No tak,cel osiagniety,utrzymanie jak mowiono na początku.Jedni juz myslami o zmianie klubu.Nie chce sie walczyc na boisku to do ROBOTY!!.. A nie robic kibiców w …… własnie.
Mistrz Mistrz Legia Mistrz.!
Latal zrobił to samo co kiedyś Perez wiosna zerooooo rowna zeroooo:) kazdy Studenciak by lepiej ustawił ten zespół chwała za jesień Latalowi ale wiosna trzeba bylo grysc trawe a teraz gora 4 pozycje widze sorka za pesymizm od dziecka kibicuje ale jest to dno co graja 🙁
Ciągle się mówi przed meczem,że koncentracja jest cały mecz.
Wygląda to że ta koncentracja jest tylko w gadaniu,bo jak inaczej,
trudno zrozumieć,że w ciągu siedmiu minut,stracić dwie bramki.
Gdzie ta skoncentrowana gra obrony,gdzie ten team obrony Piasta,
gdzie ten Hebert,Korun,Pietrowski itd, o ataku nie wspomnę,
jest ich tak dużo,że szkoda papieru na ich nazwiska a bramek ich
nie widać,dobrze,że pomocnicy coś ustrzelą.
Niech ktoś powie że mają dodatkowego melona za MP to od razu będzie granie jak należy a nie springi.
Ja podejrzewam jeden z dwóch przyczyn obecnego stanu rzeczy:
1. Gramy na pół gwizdka, bo mamy pierwszą ósemkę i nie ma sensu się pocić dla połowy punktów i przykręcimy śrubę na rundę finałową.
2. Nie gramy, bo zarząd nie zaproponował zawodnikom nic za osiągnięcie czegoś wyżej niż pierwsza ósemka.
Wolałbym to pierwsze.