W niedzielę, 4. kwietnia Piast zagra w Lubinie z Zagłębiem. Dla Jakuba Szmatuły będzie to nie tylko pojedynek o kolejne, ligowe punkty, ale też podróż sentymentalna.
W Zagłębiu bowiem w sezonie 2004/05 obecny bramkarz Piasta zadebiutował w Ekstraklasie.
– Pamiętam dobrze ten dzień. Było to w wyjazdowym meczu z Górnikiem Zabrze. Wszedłem na boisko przy stanie 1:1 i takim wynikiem skończyło się to spotkanie – wspomina Szmatuła
Potem było wypożyczenie do Polkowic, powrót do Lubina, roczna przygoda z Wartą Poznań i wreszcie w sezonie 2008/09 Szmatuła został zawodnikiem Piasta. Po raz pierwszy jednak zagra w Lubinie, od kiedy opuścił te miasto.
Tak się złożyło, że na nowym stadionie jeszcze nie miałem okazji w ogóle zagrać. Fajnie więc będzie tam pojechać, szczególnie, że mecz zapowiada się atrakcyjnie, choćby z tego względu, że wybiera się tam duża grupa naszych kibiców. Chciałbym, aby dopingiem nam pomogli, a my odwdzięczymy się dobrą grą – zaznacza golkiper Piasta.
„Miedziowi” to prawdziwi „rycerze wiosny”. W siedmiu wiosennych meczach podopieczni Piotra Stokowca zdobyli 14 punktów, co pozwoliło im włączyć się do walki o europejskie puchary. Mecz z Piastem jest dla nich bardzo ważny, bo w przypadku wygranej, mogą wskoczyć na czwartą lokatę, co ustawi ich w korzystnej sytuacji przed rundą finałową.
– Zagłębie jest na fali i prezentuje się naprawdę dobrze, ale my też czujemy się mocni. Murawa w Lubinie jest podobno w bardzo dobrym stanie. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, aby stworzyć ciekawe widowisko, mam nadzieję, że zakończone naszym zwycięstwem – przekonuje Szmatuła.
W zespole Piasta zabraknie jednak Nespora i Mraza, czyli podstawowych zawodników.
– Nie ma ludzi niezastąpionych, kadrę mamy szeroką. Każdy czeka na swoją szansę. Podobna sytuacja była, gdy graliśmy z Lechem. Tez nie zagrało kilku ważnych zawodników, a wygraliśmy 2:0 – zauważa gliwicki bramkarz.
Piast zapewnił już sobie drugie miejsce po rundzie zasadniczej, gdyby nie podział punktów mogliby już podopieczni Radoslava Latala świętować tytuł wicemistrza Polski, a tak jeszcze trzeba zagrać dodatkowe siedem spotkań.
– Rzeczywiście, mielibyśmy ten tytuł już pewny, ale nie my ustalamy zasady. Są zresztą znane od początku i nie ma co dywagować. Nam pozostaje tylko zakasać rękawy i walczyć do ostatniego meczu – mówi Szmatuła.
Początek rundy wiosennej nie był najlepszy w wykonaniu niebiesko-czerwonych. 10 zdobyty punktów w 7 meczach na kolana nie powala, czy w przerwie była okazja, aby poprawić styl i sposób gry?
– Myślę, że nam ta przerwa dobrze zrobiła. Kilku chłopaków miało problemy zdrowotne. To była tez okazja, aby jeszcze naładować akumulatory przed ostatnimi meczami i tez trochę odpocząć psychicznie, bo myślę, że to wszystko rozgrywa się teraz w głowach, a nie w nogach – stwierdza urodzony w Poznaniu zawodnik.
W ciągu najbliższy sześciu tygodni Piast rozegra 9 spotkań. Tempo zostanie więc mocno podkręcone.
– Dobrze, że to wszystko będzie się tak rozgrywać. Ważne jest, aby szybko złapać właściwy rytm. Rok temu, gdy zaczynaliśmy rywalizację w tej dodatkowej rundzie, to groził nam spadek, a potem z meczu na mecz się rozkręcaliśmy i szkoda było, ze sezon się skończył – przypomina Szmatuła.
Gliwiczanom nie wszystko w tym roku wychodzi, ale szczęście dalej ich po ich stronie. Obroniony karny w meczu z Wisłą, wykorzystana jedenastka w spotkaniu z Podbeskidziem, dała dodatkowe 4 punkty.
Tak było, bo szczęście sprzyja lepszym – śmieje się nr 1 gliwickiej bramki.
Piłkarze Piasta konsekwentnie unikają odpowiedzi o co walczą w tym sezonie, ale nie Jakub Szmatuła
– Wiemy o co gramy, a gramy o historyczny wynik Piasta, a takim byłoby miejsce na podium – stwierdza na koniec Jakub Szmatuła
Źródło: piast.gliwice.pl























Życzę wygranej w Lubinie!
No a dzisiaj dwa Idealne wyniki 🙂 Górnik zremisował z Pogonią,dzieki czemu nic nie zyskal w kwestii utrzymania,natomiast urwał punkty goniącej Nas Pogoni,a Sląsk wygrał z Lechem uciekając żabom,no i oczywiście możemy uciec Leszkowi na 18 pkt 😛