31 grudnia 2015 roku Mariusz Piasecki zastąpił na stanowisku pierwszego trenera reprezentacji Polski szpadzistów Marka Julczewskiego.
Fechtmistrz Piasta Gliwice, po 14 latach nieprzerwanej pracy z najlepszymi, polskimi szpadzistami, przestał być trenerem reprezentacji Polski w tej odmianie szermierki.
– Mam już swoje lata, ciągłe podróże, życie poza domem, to jest bardzo męczące. Chce więcej czasu poświęcić rodzinie i Piastowi, bo dalej będę pracował z szermierzami z Gliwic – tak tłumaczył swoją decyzję trener, który doprowadził reprezentacji Polski do srebrnego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. (O karierze Marka Julczewskiego możecie przeczytać – TUTAJ
Kadrę szpadzistów przejął po nim Mariusz Piasecki. Szkoleniowiec ten od 20 lat mieszka w Norwegii. M.in. wyszkolił swego syna – Bartosza, który w 2012 roku na Olimpiadzie w Londynie wywalczył srebro. Przypomnijmy, że Piasecki junior, w finale przegrał z Rubenem Limardo, wówczas szpadzistą Piasta Gliwice.
Nowy trener obecny był na Turnieju o Stalową Klingę Hutnika i Memoriale Antoniego Franza. Nie była to jednak jego pierwsza wizyta w naszym mieście.
– Gliwice są mi bardzo bliskie. Moja rodzina uciekając po wojnie z Ukrainy osiedliła się właśnie w tutaj. Mój ojciec przez pewien czas był nawet trenerem w Piaście. Trenował siatkówkę, piłkę ręczną i hokej, a ja też startowałem tu jako zawodnik i to wielokrotnie – zdradza w rozmowie z piast.gliwice.pl nowy trener polskich szpadzistów.
Rozegrany w połowie marca turniej odbył się już po raz 50. Z tej okazji do Gliwic przyjechało wielu, świetnych szpadzistów z różnych państw Europy.
– Turniej stał na bardzo wysokim poziomie. Startował dużo zawodników zza granicy. Polacy mogli na ich tle sprawdzić się w jakiej są dyspozycji. Dla mnie natomiast była to dobra okazja , aby przyjrzeć się reprezentantom, bo zjawili się w komplecie – wyjaśnia Mariusz Piasecki.
W tym roku odbędą się Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Na poprzednik dwóch, medale zdobywali szermierze związani z Piastem Gliwice. Tym razem może jednak zabraknąć Polaków na tej najważniejszej imprezie dla sportowców.
– Nadzieja umiera ostatnia. Szansę na awans ma jeszcze Radek Zawrotniak. 16 kwietnia jest turniej w Pradze, zwycięzca pojedzie na Igrzyska – mówi Piasecki.
Ostatnio szpadziści-seniorzy nie rozpieszczają sympatyków szermierki. Nie odnoszą już tak spektakularnych sukcesów, jak jeszcze kilka lat temu. Młodzi szermierze, którzy zdobywali medale na najważniejszych zawodach w kategoriach młodzieżowych nie potrafią jednak przebić się do elity.
– Jeśli ma się dobrą drużynę, to siłą rzeczy było, że to ona najczęściej reprezentować Polskę na różnych imprezach. Przez to jednak młodzi szpadziści nie łapali się do czwórki i nie mogli się rozwijać. Zaraz po Igrzyska w Rio trzeba myśleć o olimpiadzie w 2020 roku i odmłodzić kadrę, ale to nie oznacza, że automatycznie skreślimy starszych zawodników. Liczę, ze młodzież będzie deptać po piętach starszym szermierzom. Muszą jednak udowodnić, że zasługują na miejsce w kadrze – tłumaczy Mariusz Piasecki.
Jednym z tych szermierzy, który chce walczyć o paszport na następną Olimpiadę jest Mateusz Nycz. Czy szpadzista Piasta ma na to szanse?
– Miałem zebranie z chłopakami w styczniu. Mateusz zadeklarował, że chce się przygotowywać już do następnych Igrzysk. Myślę, że do końca roku wyklaruje się, kto może w tej kadrze być – mówi trener reprezentacji Polski.
My liczymy, że nie tylko Mateusz Nycz znajdzie się kadrze na kolejne Igrzyska, ale też powalczą o to młodsi zawodnicy. W Piaście jest cała grupa zawodników, którzy trenują i walczą o to, by móc pójść w ślady Egona Franke, Eli Cymerman czy Jacka Bierkowskiego, czego im życzymy.
źródło: piast.gliwice.pl





















