Gerard Badia od kiedy pojawił się na boiskach polskiej ekstraklasy zyskał sobie miano zawodnika mającego najlepiej ułożoną lewą nogę.
W poprzednim sezonie należał do podstawowych graczy Piasta, strzelił cztery gole i zaliczył siedem asyst. Jesienią grał mniej, bo w doskonałej formie był Patryk Mraz. Słowak jednak zaliczył słaby występ przeciwko Śląskowi, a na dodatek jeszcze nabawił się drobnego urazu. W jego miejsce w meczu z Podbeskidziem od początku wskoczył więc Badia i był to powrót w wielkim stylu. To jego akcja dała Piastowi wyrównującego gola.
– Ja nie strzelałem, tak do końca nie byłem zdecydowany, co mam zrobić. Zobaczyłem na drugim słupku „łysą głowę” i posłałem tam piłkę, a potem zobaczyłem ją w siatce – śmieje się Badia.
– A tak poważnie, przed meczem Kamil Vacek powiedział mi, jak masz piłkę, bierz na plecy obrońcę i staraj się dograć do kogoś z przodu i tak zrobiłem w tej sytuacji – mówi Hiszpan.
Gerard Badia należy raczej do filigranowych zawodników, a zawodnicy Podbeskidzia w większości to piłkarze stworzeni do walki siłowej. Dla niego piątkowy mecz był więc wyjątkowo trudny.
– To był chyba najcięższy mecz dla mnie w tym sezonie, ale tez chyba najlepszy w moim wykonaniu. Trzeba było dużo się nabiegać. Podbeskidzie grało bardzo twardo. „Górale” byli bardzo dobrze przygotowani fizycznie do walki, to mocni zawodnicy – zaznacza pomocnik Piasta.
Spotkanie to miało scenariusz, jakiego nawet mistrzowie dramatu by nie wymyślili. Bielszczanie dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale Piast nie tylko zdołał wyrównać, ale też strzelić zwycięską bramkę i to w okolicznościach, które rozgrzały kibiców do białości.
– Po tym, jak Podbeskidzie strzeliło nam drugą bramkę. to przez chwilę przeszła taka myśl, że remis będzie dla nas dobrym wynikiem, ale jak Barisić wyrównał, to zobaczyłem w oczach chłopaków taką chęć walki, sportową złość. Wtedy wiedziałem już, że wygramy. Mak w ostatniej minucie przeprowadził super akcję, karny jak najbardziej słuszny, Kamil go wykorzystał i są trzy punkty – podsumowuje Hiszpan.
Jak się okazało, zwycięstwo to zagwarantowało już Piastowi drugie miejsce w rundzie zasadniczej. A czy da też stałe miejsce w składzie Badii?
– O to trzeba pytać trenera – odpowiada Hiszpan. – Natomiast te zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne, nie tylko ze względu na miejsce w tabeli. Wygrana w takich okolicznościach na pewno dam nam jeszcze dodatkowej mocy i motywacji – przekonuje na koniec najlepszy w tym dniu na boisku zawodnik.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Moc jest z nami, moc jest z wami i mam nadzieję, że w Piątek 18 będziemy mocniejsi od Kielczan
moc mocą ale połowa drużyny zagrożona jest pauzą z powodu żółtych kartek.
Moze czas tak po kolei przed rundą dodatkową po dwóch się oczyścić.