Podbeskidzie jest drużyną, która wyjątkowo leży Piastowi, szczególnie w ekstraklasie.
Gliwiczanie na tym poziomie rozgrywek jeszcze z Góralami nie przegrali, a co więcej potrafią w meczach z tym zespołem rozegrać świetne zawody. – Chciałbym bardzo podziękować moim chłopakom za ten mecz i za to co pokazali. To był bardzo trudny tydzień. Bałem się tego spotkania, bo w przeciągu siedmiu dni rozegraliśmy aż trzy mecze i zastanawiałem, się czy wytrzymają to fizycznie – mówił na pomeczowej konferencji Radoslav Latal.
Z niedowierzaniem natomiast głową kręcił Robert Podoliński. – Mam chyba dzień świstaka. Znów straciliśmy bramkę z Piastem końcówce meczu i to z rzutu karnego. Szkoda naszej pracy, bo widać było ile musieliśmy się na tego gola napracować. A Piastowi przyszło to niezwykle łatwo – mówił trener Podbeskidzia.
Przypomnijmy, że w jesiennym spotkaniu obie bramki dla Piasta z rzutów karnych zdobył Kamil Vacek. Tamten pojedynek zakończył sie jednak remisem 2:2. W piątkowym meczu Vacek strzelił gola z rzutu karnego, ale już na wagę zwycięstwa, a było to w 90 minucie. – Moja żona pyta się mnie, czy nie ja kiedyś nie zostanę na boisku po meczu na zawsze. Dziś emocje były tak duże, że trudno to opisać, ale wygraliśmy – podkreślił Latal.
Czeski szkoleniowiec ponownie zaskoczył skłądem, tym razem jednak pozytywnie. – Do ostatniego momentu zastanawiałem się nad składem. Miałem dylemat kogo wystawić. Kiedy jednak patrzyłem na chłopaków podczas treningów widziałem ogromną chęć gry. Były jednak kontuzje, urazy, a Barisić zgłosił, że nie czuje się mocny na 90 minut, za to zresztą mu dziękuję. Stąd taki wyjściowy skład i zmiany – tłumaczył Radoslav Latal
Gdy się przegrywa mecz w 90 minucie, to trudno jest pogodzić się z porażką, ale w piątek wygrała drużyna bardziej zdeterminowana – Piast to nie jest przypadkowy zespół. Aspiracje tej drużyny nie są z kosmosu. Graliśmy z kandydatem do mistrzostwa Polski – zaznaczył Robert Podoliński.
Radosłav Latal mógł po końcowym gwizdu odetchnąć z ulgą i nie chodzi tu tylko o wygraną, ale to, że jego podopieczni zagrali tak, jak to miało miejsce jesienią. – Był to nasz najlepszy mecz w tym roku. Popełniliśmy, co prawda dwa błędy, po których straciliśmy bramki, ale wreszcie gra wyglądała dobrze. Było wiele dośrodkowań, operowaliśmy piłką. Nie zabrakło też kombinacyjnych, ciekawych zagrań – mówił czeski szkoleniowiec.
– Z przebiegu meczu myślę, że na punkt zasłużyliśmy. Mimo porażki pokazaliśmy się z dobrej strony. jeszcze niedawno byliśmy skazywani na spadek, a tymczasem pokazujemy, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa – pocieszał siebie i swoich zawodników – Robert Podoliński.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Ten Piast mi się podobał. Brawo dla was zespół !!!
Na forach Ległej znowu panika-jak ja to lubię
Wczoraj nie byłem nawet w stanie coś napisać. Jak ja się cieszę, że Piast (myślę na stałe) przełamał się Takiego Piasta chce widzieć drapieżnego, walczącego do końca. Pragnąłem 50% Piasta z jesieni…a był 80% (błędy w obronie).
Cieszę się, że Vacek znowu odpalił (chyba po nominacji do kadry).
No i Badia o którym wszyscy pisaliśmy, że ma zagrać od początku meczu. Latal widać posłuchał nas :).
Fora Legii czytałem, Masz racje Bodzio. Warsiawiaki mają cyka, że na 100-lecie pitnie im tytuł 🙂
Dajcie jakies linki do tych forum.
Wejdź na 90 minut, pod opisem meczu
i tutaj:
legionisci.com/news/66607_27_kolejka_Ekstraklasy_Piatkowy_grad_goli.html
Miło widzieć Latala z takim uśmiechem a nie posępnego po meczu, ja mam takiego banana od wczoraj i nie mogę przestać ?
Ważna wygrana i trzy punkty doliczone dla Piasta,
trochę martwi obrona Gliwickiej drużyny,kiedyś był to team.
Przynajmniej tak go traktowano i to wcale nie przed wiekami.
Myślę,że trochę więcej czasu do następnych meczy i
lepsza aura pogody wyrówna te braki,tak w obronie i ataku.
Ipsa wszedł w te miejsce i Korun. Muszą się zgryźć z zespołem. Wcześniej tam był Osyra i Mraz. Spokojnie. Latal to pewnie też zauważył
Tak z innej beczki, może trochę nieładnie ale…przydałoby się w jakimś z ostatnich 3 meczy trochę”celowo” wykartkować.
Bo Pietrowski, Barisic, Mak, Mraz, Osyra mają wszyscy po 3-y żółtka i gdyby tak wszyscy wypadli w jednym meczu, na dodatek w jakimś kluczowym to byłoby to spore osłabienie.
Jeśli bedziemy na 1 miejscu to Legię i Cracovię mamy u siebie to bardzo ważne.
To żeście se chłopaki po(L)iderowali :-)))
milego poznania za tydzien fajnie z nimi ostatni graliscie
@Heniek59 ja tam byłbym dla nich bardziej „uprzejmy”, oprócz Poznania , życzyłbym im także Szczecina, o ugoszczeniu Gdańska nie wspominając.
Co do ich dzisiejszego meczu, Cracovia sama sobie winna, Zieliński chciał cwanie zagrać z kontry oddał legii pole, nie grając tego co zwykle, no i się na tym przejechali.
Zakręć się słoiku. Gdzie byłeś od sierpnia do stycznia?
Cóż mogę odpowiedzieć?… zacytuję przysłowie…psy szczekają, karawana jedzie da(L)ej :-)))
Karawana powiadasz… w sobotę uważaj by tę karawanę lokomotywa nie rozjechała.
Chyba kuchenka elektryczna z Wronek… jak już :-)))
Paradoks jest taki , że Cracovia zdobyła na wiosnę mniej punktów o Nas, mimo,że zagraliśmy dopiero jeden przyzwoity mecz :d A Legła no cóż, dzisiaj wygrali, ale w tych trzech meczach będzie im ciężko. Legia wcale nie gra jakoś oszałamiająco. Dzisiejsze zwycięstwo bardziej przypadkowe niż zasłużone. W piątek Korona i oby były 3 punkty,a później rozpoczynamy granie już na 100 % po przerwie na reprezentacje. KRZYWA ROŚNIE to widać gołym okiem 🙂
… atak wyglądając trochę w przyszłość – wydaje się że decydujące dla nieodpuszczeniu Legii będzie zachowanie przez Piastunki rytmu meczowego w czasie przerwy reprezentacyjnej aby uniknąć słabych meczów jakie rozgrywają po każdej przerwie w rozgrywkach .
(….a tak….)