Cieszę się, że tak udanie zakończyłem rundę – Bartosz Szeliga

bartosz-szeligaDrużyna Piasta bez wątpienia zasłużyła sobie na miano „wydarzenie roku” w polskiej piłce, choć funkcjonuje w niej od 70 lat. Gliwiczanie z jednym z najmniejszych budżetów w polskiej ekstraklasie pokonali największe tuzy polskiej piłki i z imponującym dorobkiem 45. punktów prowadzą w tabeli. . Gdy dobrze gra drużyna, to również maja okazję wybić się poszczególni zawodnicy.

Jednym z tych piłkarzy, który będzie miał jednak mieszane uczucia jest Bartosz Szeliga. Wychowanek Sandecji Nowy Sącz w 6. kolejce spotkań nabawił się poważnego urazu. Miał nie wrócić już w tym roku do gry, ale udało mu się jednak szybciej niż przewidywano pojawić się na boisku.

– Ta kontuzja pokrzyżowała moje plany na ten sezon. Straciłem praktycznie połowę rundy. W związku z tym moje przygotowanie fizyczne nie było takie, jakbym sobie tego życzył, co można było zauważyć w tych ostatnich spotkaniach, kiedy to albo wchodziłem z ławki, albo byłem zmieniany wcześniej. Cieszę się natomiast, że tak udanie zakończyłem tę rundę – mówi Bartosz Szeliga.

„Szeli” do gry wrócił po przegranym meczu z Koroną. Jak tylko pojawił się w składzie, Piast wygrał z Zagłębiem Lubin 2:0. Potem był świetny występ w Białymstoku, gdzie zaliczył asystę. Na koniec otworzył wynik meczu z Lechem, a zrobił to w imponującym stylu.

– To był taki mecz a którym zarówno Lech, jak i my stwarzaliśmy sobie sytuacje, Różnie mogło się to potoczyć, gdyby na początku goście wykorzystali bardzo dobrą okazję. Tak się jednak złożyło, że myśmy te sytuacje wykorzystywali, choć też nie wszystkie, bo i Uros Korun czy Paweł Moskwik mieli jeszcze swoje szanse. Ja też mogłem podwyższyć wynik, ale te 2:0 na koniec tego piłkarskiego maratonu też nas satysfakcjonuje – zaznacza Szeliga.

Satysfakcjonuje na pewno wszystkich, którzy kibicują Piastowi. Trzy zdobyte punkty pozwoliły bowiem zachować przewagę nad Legią, a jeszcze powiększyć nad Lechem, który to pewnie awansuje do pierwszej ósemki i będzie rywalizował z Piastem o najwyższe cele. Kluczem do wygranej nad „Kolejorzem” i pozostałymi drużynami zresztą też, był styl gry, jaki gliwiczanie potrafią narzucić swoim przeciwnikom.

– Jak prawie zawsze skuteczny był nasz pressing, kilka razy odebraliśmy piłkę i zaraz były z tego sytuacje. Myślę, też, że Lech chyba czuł respekt do nas, stąd nasza dominacja przez długie momenty – analizuje pomocnik Piasta.

Zespół Piasta nie tylko ma najwięcej punktów w lidze, ale tez lideruje w przekonywaniu, że celem jest pierwsza ósemka. Nie wiadomo jaką karę wyznaczył władze klubu za używanie słowa Mistrz Polski, ale miejsce w tabeli i styl gry sprawiają, że Piast już jest w grze o najwyższe cele.

– Naprawdę na tabele tak ciągle nie patrzymy, ale owszem w żartach w szatni, czasem padnie hasło, że gramy o mistrza. Na razie nikt takiego celu oficjalnie nam nie wyznaczył. Cieszymy się, że jesteśmy w pierwszej ósemce, ale wiadomo apetyt zawsze rośnie w miarę jedzenia – przekonuje Bartosz Szeliga.

Kibice na pewno żałują, że na następny mecz Piasta będą musieli czekać do połowy lutego, zawodnicy zresztą też…

– Będzie trochę więcej wolnego, ale za dużo też nie może być. jak dobrze nam idzie, to trzeba szybko wracać do treningów i do gry. Ja w każdym razie tego „odpoczynku” miałem w tym sezonie już za dużo – stwierdza Bartosz Szeliga.

„Szeli” święta spędzi, jak na Górala przystało, w rodzinnej atmosferze. Życzeń piłkarskich jednak nie będzie – pewnie będą mi wszyscy życzyć zdrowia, bo to jest sportowcowi najbardziej potrzebne – śmieje się skrzydłowy Piasta.

My więc życzymy mu i całej drużynie zdrowia i radości z tego co robią dla nas wszystkich.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Kali

Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu, po rzeczywistej rewolucji w składzie drużyny, którym każdy nowy garnitur zarządu klubu, trenerów, jak i miejskich decydentów zdawał się od awansu do Ekstraklasy eksperymentować, byłem bardzo sceptyczny w stosunku do szans na – nie tylko rozwój drużyny ale wręcz utrzymanie się wśród najlepszych zespołów w najwyższej klasie rozgrywkowej ? stwierdzam z jednej strony z satysfakcją, a z drugiej, biciem się w piersi, że oceny moje były nietrafne!. Pewnie nie ja jeden się pomyliłem ale to mnie nie usprawiedliwia, ponieważ jestem długoletnim i doświadczonym kibicem Piasta oraz innych zagranicznych drużyn. Prawdopodobnie nikt się takiego sezonu nie spodziewał i nawet sam trener jak i piłkarze są zaskoczeni?! Ale niespodzianki są w sporcie rzeczą normalną i nawet jej główną atrakcją. Dlatego, bardzo się cieszę, że tak się stało i Piast jest po rundzie zimowej liderem EK!
Za tę moją błędną ocenę, wynikającą z troski o losy klubu przepraszam, dziękuję za i gratuluję osiągniętych wyników, życząc w najbliższej przyszłości udanych transferów i conajmniej takiego samego poziomu gry jak w pierwszej części sezonu, a będzie dobrze! Wesołych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2016, w którym chciałbym oglądać Piasta w rozgrywkach europejskich!