Ostatnio znów mediach przetoczyła się dyskusja czy obowiązujący system rozgrywek, czyli runda zasadnicza plus runda finałowa z podziałem na grupy jest dobra dla polskiej piłki. Zdania są podzielone, a wydaje się, że rośnie grupa przeciwników takie kształtu rozgrywek. Narzekają trenerzy i prezesi nawet najbogatszych polskich klubów, które mają szerokie kadry. Powód jest ten sam, zbyt dużo spotkań, rozgrywanych w zbyt szybkim tempie i trudno im nie przyznać choć trochę racji.
Jagiellonia i Śląsk, które rywalizowały w eliminacjach do Ligi Europy nie miały możliwości odpowiednio się przygotować do sezonu, co odbiło się na ich formie i miejscu w tabeli. Lech i Legia zakwalifikowały się do rozgrywek grupowych LE, co dało satysfakcję w postaci wysokiej premii finansowej, ale sportowo gra tych drużyn przedstawiała wiele do życzenia.
W Europie też gra się dużo, mówią zwolennicy tego systemu, ale czołowe, europejskie kluby są bogatsze, mają przez to szersze kadry, prezentujące odpowiedni poziom. Jaskrawym przykładem był mecz Napoli z Legią. Włoska drużyna, grająca w rezerwowym składzie rozbiła eksportowy, polski zespół 5:2.
Przy takim systemie zyskuje niewątpliwie telewizja. Kanał NC+ transmitujący większość spotkań na żywo ma co pokazywać. Telewizja płaci, więc dostosowuje ligę pod swoje potrzeby. Efekt jednak jest tego taki, że stadiony świecą pustkami, choć kluby coraz więcej inwestują w marketing. Podczas ostatniego meczu Legii z Piastem, gdzie grał lider z wiceliderem na trybunach zasiadło zaledwie 21 tys. widzów.
Runda „wiosenna” obecnego sezonu rozpocznie się 13 lutego, a więc w środku kalendarzowej zimy. Na dodatek na początku marca mecze będą rozgrywane co trzy dni, czyli odbędą się we wtorek i środę. Podobna sytuacja będzie też w rundzie finałowej.
Owszem, mamy podgrzewane murawy i nowoczesne stadiony, ale oglądanie spotkań przy temperaturze oscylującej w granicach zera nie sprzyja kibicowaniu na żywo. Bieganie po grząskich, namokniętych murawach, to dla zawodników dodatkowy wysiłek i narażanie się na kontuzje.
Niesprawiedliwe też jest zabieranie punktów. Taki system bowiem premiuje słabsze zespoły, które mniej tracą przy dzieleniu punktów na pół, choć tu punkt widzenia zależny jest od zajmowanego miejsca.
W sezonie 2016/17 liga dalej będzie rozgrywane w formule 37. kolejek. Sytuacja ta może się zmienić wtedy, gdy kluby zgodzą się na powiększenie ligi, a tego nie chcą, bo to oznacza konieczności dzielenia się pieniędzmi z transzy z praw telewizyjnych.
Terminy Ekstraklasy do końca sezonu 2015/2016
(zaznaczono główny termin sobotni, mecze w środku tygodnia mogą być rozgrywane także poza środą)
22. kolejka – 13 lutego 2016
23. kolejka – 20 lutego 2016
24. kolejka – 27 lutego 2016
25. kolejka – 2 marca 2016 (środa)
26. kolejka – 5 marca 2016
27. kolejka – 12 marca 2016
28. kolejka – 19 marca 2016
29. kolejka – 2 kwietnia 2016
30. kolejka – 9 kwietnia 2016, sobota, godz. 18:00, multiliga
Runda finałowa:
31. kolejka – 16 kwietnia 2016
32. kolejka – 20 kwietnia 2016 (środa)
33. kolejka – 23 kwietnia 2016
34. kolejka – 30 kwietnia 2016
35. kolejka – 7 maja 2016
36. kolejka – 10 maja 2016, wtorek, godz. 20:30, grupa B/11 maja 2016, środa, godz. 20:30, grupa A – multiliga
37. kolejka – 14 maja 2016, sobota, godz. 15:30, grupa B/15 maja 2016, niedziela, godz. 18:00, grupa A – multiliga






















Nie chcą kluby powiększenia ligi bo będą musiały się dzielić z transzy transmisyjnych. Ok. Ale z czasem by się to zwróciło. Teraz było by to jako inwestycja ale zwrotna bo powiększenie do 18 to 34 kolejek czyli o 3 kolejki mniej niż w obecnym systemie gdzie jest ich łącznie 37. A plusy były by takie,że 17 kolejek jesień ( zarazem większe odstępy od meczy ) i 17 wiosna. Inna sprawa zwiększenie się frekwencji na stadionach ( zarazem większe wpływy do klubów z biletów itd ) sportowo też lepiej jeśli ktoś jest słaby to czy w obecnym czy nowym systemie się nie nada po za tym zależy od oka kto kogo kontraktuje. A tak zawodnicy nie będą łapać zadyszek a trenerzy zastanawiać się czy grać w Europie i zawalać ligę czy na odwrót.