Termalika – Piast, trenerzy o meczu

radoslav-latlaSzalone, ale bardzo efektowne dla kibiców spotkanie, tak można określić to, co działo się w minioną sobotę na stadionie w Niecieczy. Oba zespoły koniecznie chciały strzelić jak najwięcej goli, zapominając o grze w obronie. W efekcie padło aż osiem bramek. Bardziej zadowolony powinien być Radoslav Latal, bo to jego drużyna zainkasowała trzy punkty, ale szkoleniowiec Piasta nie krył po meczu jednak irytacji.

– Muszę pogratulować drużynie Termaliki bardzo dobrego meczu. Mieliśmy niemałe problemy z ich sposobem gry. Graliśmy momentami bardzo słabo, a gospodarze cały czas walczyli. Ten wynik możemy zawdzięczać głównie Kubie Szmatule, który obronił karnego i w wielu sytuacjach po prostu ratował nasz zespół od straty gola – powiedział na pomeczowej konferencji Radoslav Latal.

Szkoleniowiec wspomniał o Kubie Szmatule, który w fenomenalny wręcz sposób obronił rzut karny, miał też efektowną paradę przy rzucie wolnym,, a oprócz tego zaliczył kilka interwencji, które pewnie wepchną do jedenastki kolejki. Do niej nie wejdzie jednak żaden z obrońców niebiesko-czerwonych.

– Ten mecz z naszej strony był katastrofalny pod względem obrony. Graliśmy bardzo niespokojnie, ale takie piotr-mandryszspotkania też trzeba umieć wygrywać – podkreślił Latal..

Szaleństwo w tym meczu zaczęło się już w 6. minucie, kiedy to Osyra zdobył pierwszego gola. Potem wydarzenia na boisku wymknęły się spod taktycznej kontroli, co przyznał szkoleniowiec Termaliki.

– Przebieg spotkania był bardzo dziwny. W piątej minucie straciliśmy gola. Szybko potrafiliśmy się z tego otrząsnąć i wyszliśmy na prowadzenie. Bardzo się tym podekscytowaliśmy i po pięciu minutach przegrywaliśmy już 2:3 – kręcił głową z niedowierzaniem Piotr Mandrysz.

Gliwiczanie wyszli z szatnio nabuzowani, a goście zostawili w niej koncentrację, bo chwilę po wznowieniu gry przegrywali 2:4. Zaraz potem Kędziora wywalczył rzut karny, którego jednak nie wykorzystał.

Na drugą połowę wyszliśmy z dużą wiarą, że uda nam się odrobić straty . W trzeciej minucie jednak po przerwie znowu musieliśmy gonić wynik. Nie wiem czy kluczowym momentem spotkania był rzut karny. Gdybyśmy go wykorzystali złapalibyśmy kontakt z przeciwnikiem – tłumaczył trener niecieczan.

Trudno mieć pretensje do Kędziory, który rozegrał chyba swój najlepszy mecz w barwach Termaliki. Wypracował dwie bramki i wspomniany rzut karny. Dopóki był na boisku, obrona Piasta miała spore problemy. Piotr Mandrysz nie do końca był jednak zadowolony z faktu, że to „Kędi” podszedł do jedenastki.

– Mamy kilku piłkarzy, wyznaczonych do strzelania karnych. W momencie jej odgwizdania, chciałem żeby wykonywał ją Dawid Sołdecki. Później Tomasz Foszmańczyk, który rozgrywał bardzo dobry mecz, ponownie strzelił bramkę jednak nie odmieniło to losów spotkania. Stało się tak mimo dużego naszego naporu i świetnych sytuacji – tłumaczy dalej Madrysz.

O tym, że gliwiczanie wywieźli z Niecieczy komplet punktów, zdaniem trenera gospodarzy zadecydowała skuteczność Piasta i nieskuteczność Termaliki.

– Chłopcy zagrali dobry mecz, może to głupio zabrzmi, gdy traci się pięć bramek, ale z drugiej strony trzy strzeliliśmy liderowi. Poziom naszej gry był dobry, gdybyśmy mieli więcej jakości w wykończeniu to może wynik byłby inny. Nie pomylę się, jeśli powiem że Piast stworzył sześć akcji, z których zdobył pięć bramek. Mieliśmy ich multum, ale nie wygraliśmy – przekonywał dziennikarzy Piotr Mandrysz.

Obojętnie jakie spojrzenie mieli na to spotkanie trenerzy, to nie ma wątpliwości, że takie spotkania kochają kibice. Była to świetna promocja ekstraklasy w Niecieczy i efektowne otwarcie nowego stadionu.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
wieczorek

Mecz jaki był to był,ale trzy punkty są w Gliwicach.
Obawa jest tylko jedna,z taką obroną,jaką Piast pokazał
z Termaliką,będzie ciężko wygrać z Ruchem a przecież,
należałoby się nu zrewanżować za lato.