Radosłav Latal nie lubi zmieniać składu na poszczególne mecze, ale za to lubi zaskakiwać swoich podopiecznych zmianami decyzji w kwestiach choćby treningowych. Na początku tego tygodnia zawodnicy dostali informację, że po raz kolejny w przerwie na reprezentację dostaną w kość.
Dla piłkarzy to żadna nowość. Już od czerwca, kiedy wznowiono treningi po poprzednim sezonie, drużyna musi trenować więcej niż ma to miejsce w innych klubach. Jest to ściśle powiązane z taktyką meczową. Gliwiczanie podczas spotkań mistrzowskich zaliczają najwięcej przebieganych kilometrów ze wszystkich drużyn w ekstraklasie. Gdyby nie przekładało się to na wyniki, pewnie byłby już bunt w zespole, ale jest wynik i to spektakularny, bo pierwsze miejsce w tabeli po 15. kolejkach. W tej sytuacji zawodnicy w pełni zaakceptowali metody szkoleniowca i nie ma żadnych sygnałów, aby ktoś narzekał.
Radoslav Latal nie lubi też grać sparingów. Na tę przerwę nie zaplanowano żadnego meczu kontrolnego, podczas poprzedniej z Unią Tarnów zagrali rezerwiści, a jeszcze wcześniej też pracowano tylko nad ogólnie mówiąc motoryką.
Po wygranym meczu z Jagiellonią drużyna nie dostała wolnego. Poniedziałek i wtorek zawodnicy Piasta trenowali w Kamieniu, a w środę i czwartek zajęcia odbyły się odbyły się w Gliwicach. Trener Piasta zapowiadał, że zespół przede wszystkim popracuje nad kondycją i motoryką, tak by wytrzymać trudny ostatniego aktu tegorocznego grania. – Brakowało nam trochę sił w końcówkach meczów i nad tym musimy popracować – mówił tuż przed przerwą ligową w rozmowie z portalem katowickisport.pl czeski szkoleniowiec.
Trenerzy postanowili jednak, że dadzą trochę luzu swoim podopiecznym. Ten weekend piłkarze mają tylko dla siebie. Do zajęć powrócą dopiero w poniedziałek. To taka nagroda za I miejsce po 15. kolejkach.
Biada jednak tym piłkarzom, którzy zbytnio się rozleniwią, bo zaraz po tym krótkim urlopie drużyna pojedzie do Kamienia, by tam zacząć szlifować formę na mecz z Termaliką.
Opracowanie: piast.gliwice.pl/katowickisport.pl





















