Lider nie zwalnia tempa. Piast Gliwice zgodnie z planem, pewnie i zasłużenie pokonał na wyjeździe Jagiellonię Białystok 2:0, umacniając się na pozycji lidera. Gola i asystę w tym meczu zaliczył Mateusz Mak, który godnie zastąpił Saszę Zivca. Drugą bramkę zdobył Kornel Osyra, ale świetne zawody rozegrał też Bartosz Szeliga, który przez 60. minut napędzał akcje Piasta.
Pod nieobecność Zivca, po raz pierwszy w roli podwieszonego napastnika od początku zagrał Mateusz Mak, a Urosa Koruna zgodnie z przewidywaniami zastąpił Marcin Pietrowski.
Jagiellończycy do tego meczu przystępowali z wiarą, że przełamią niemoc wygrywania, która dopadła ich w ostatnich kolejkach i jednocześnie zatrą w pamięci swoich fanów dwie wstydliwe porażki, które odnieśli na własnym stadionie w meczach z Lechią i Wisłą. Faworytem jednak był Piast. Białostoczanie odważnie rozpoczęli to spotkanie, ale pierwszą sytuację bramkową mieli goście. W 8 min, po zagraniu Vacka – uderzał Szeliga, do odbitej piłki doszedł jeszcze Nespor, jednak jego strzał głową obronił Drągowski. Zaraz potem Mak sfaulował na 30 metrze Wasiluka. Była to wymarzona sytuacja dla Vassiljeva. Estończyk przymierzył ponad murem, ale obok słupka. W 20 min Romańczuk, po mądrze rozegranym rzucie wolnym, uderzał z piątego metra, ale świetnie interweniował Szmatuła. W 22 min, po centrze Vacka – Nespor wygrał pojedynek główkowy na 14 metrze i piłka po jego strzela o centymetry minęła słupek białostockiej bramki. Zaraz potem, po zagraniu Frankowskiego – strzelał Świderski, ale pewnie wybronił to Szmatuła. W 24. min gliwiczanie objęli prowadzenie. Z lewej strony zagrywał Mraz, Drągowski wybił piłkę, dopadł do niej Szeliga, który bardzo przytomnie zagrał wzdłuż bramki do Maka, a ten z najbliższej odległości umieścił piłkę w bramce. To był gong, który oszołomił gospodarzy, bo potem Jagiellończycy nie potrafili przeprowadzić już akcji, która zagroziłaby bramce Piasta. W 34 min natomiast najlepszy w pierwszej połowie na boisku zawodnik – Bartosz Szeliga uderzył z dystansu i Drągowski miał duże problemy, aby to obronić. W końcówce tej odsłony gliwiczanie w pełni kontrolowali boiskowe wydarzenia, pewnie dowożąc jednobramkowe prowadzenie.
Wydawało się, że Jagiellończy od początku drugiej połowy rzucą się do odrabiania straty. nic takiego jednak nie nastąpiło i nie dlatego, że gospodarze nie chcieli, tylko Piast im na to nie pozwalał. Gospodarzom co najwyżej udawało się przedrzeć pod pole karne gości. Akcje gliwiczan były za to zdecydowanie groźniejsze. W 60 min po dośrodkowaniu Szeligi – Nespor o centymetry minął się z piłką. W 65 min natomiast było już 2:0 dla Piasta, i jak to zwykło się mówić – pozamiatane. Rzut rożny wykonywał Mraz, do odbitej piłki przed polem karnym dopadł Mak, był pomocnik Piast faulowany, ale sędzia zastosował przywilej korzyści, bo futbolówkę przejął Osyra, który pewnym strzałem w długi róg podwyższył wynik na 2:0. W 69 min Tarasov bliski był zdobycia kontaktowego gola, ale nie trafił w bramkę. To była jednak pierwsza w tej połowie sytuacja dla gospodarzy. W 73 min natomiast Drągowski nogą zatrzymał strzał Szeligi. Michał Probierz próbował jeszcze ratować sytuację, wprowadzając ofensywnych zawodników. Trochę to rozruszało poczynania gospodarzy, bo w 76 min Cernychowi zabrakło centymetrów, by skierować piłkę do bramki. Potem jeszcze Mackiewicz trafił w boczną siatkę. Gliwiczanie troszkę pozwolili pohasać gospodarzom, ale w 86. min to Nespor po raz kolejny sprawdził umiejętności Drągowskiego. W końcówce tego meczu Piast w pełni już kontrolował sytuację, pokazując podopiecznym Michała Probierza jak gra lider.
7 listopada 2015, 20:30 – Białystok (Stadion Miejski)
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 0:2 (0:1)
Bramki:
0:1 – 24` Mateusz Mak (asysta: Bartosz Szeliga)
0:2 – 64` Kornel Osyra (asysta: Mateusz Mak)
Jagiellonia: 69. Bartłomiej Drągowski – 22. Rafał Grzyb, 7. Sebastian Madera, 19. Igors Tarasovs, 14. Marek Wasiluk – 21. Przemysław Frankowski, 4. Jacek Góralski, 6. Taras Romanczuk (46, 18. Martin Baran), 5. Konstantin Vassiljev (74, 15. Fedor Černych), 11. Karol Mackiewicz – 28. Karol Świderski (67, 12. Piotr Grzelczak).
Piast: 1. Jakub Szmatuła – 28. Kornel Osyra, 5. Marcin Pietrowski, 91. Hebert – 26. Bartosz Szeliga (88, 22. Tomasz Mokwa), 25. Kamil Vacek, 9. Radosław Murawski, 19. Mateusz Mak (79, 21. Gerard Badía), 2. Patrik Mráz – 90. Josip Barišić, 16. Martin Nešpor (90, 11. Paweł Moskwik).
żółte kartki: Mak, Nešpor, Pietrowski.
sędziował: Bartosz Frankowski (Toruń).
widzów: 8532.






















Brawo Piast! Dalej tak!
Maki dziś szalały
trochę bałem sie o Nespora bo to walczak i w kazdej chwili mógł po raz drugi dostać czerwona kartkę. Zauwazyłem jeszcze ze za duzo indywidualnych strat mielismy w 2 połowie po czym Jaga stwarzała groźne sytuacje, tym razem sie udało. Jest 2-0 a my dalej atakujemy jakby za 3-0 dawali wiecej punktów 🙂
jak ja kocham weszlo.com……..15. kolejka, a ci ? nie mamy jeszcze połowy listopada ? walnęli już jedenastu przeciwników. Wybaczcie mocne słowa, ale to już nie jest zwykła drużyna. To jakiś pieprzony piłkarski walec…… hehe
Nic dodać nic ująć BRAWO PIAST
najlepszy mecz Piasta, zniszczyli ich, dziwnie to może zabrzmi, ale gra jest na ćwierćfinał LE
Mraz ma chyba najlepsze dośrodkowania w lidze. Pierwsza bramka to Jego zasługa. Jak widzę jak rozmawiają Vacek i Mrazem przy rzutach wolnych i rożnych to serce rośnie !!
Dwaj najlepsi piłkarze Piasta od reaktywacji- oby dalej grali u nas bo na pewno będę ich inni kusić dużą kasą
To był pokaz siły – przyjeżdżamy na boisko trzeciej drużyny z poprzedniego sezonu, a ta od początku ustawia się do głębokiej defensywy i gry z kontry. I to nic, że na początku te kontry wyglądały dosyć groźnie, to co się dzieje na boisku od pierwszej minuty zależy tylko od nas. Jak dla mnie zawodnikiem meczu Kamil Vacek – Vassiliew jest momentami bardzo efektowny ze swoimi asystami, ale jego wkład w grę drużyny jest w ogóle nieporównywalny do Vacka.
Przy pierwszym golu świetna centra Mraza i główka Nespora, przy drugim kapitalne uderzenie Osyry. Brawo też dla Szmatuły za wybronienie bardzo ważnej piłki po strzele Świderskiego. Ten człowiek z Jagiellonii, który się wypowiadał w przerwie i twierdził, ze brakuje im jedynie szczęścia, a Piast to czeska drużyna, to wyjątkowy ignorant.
@sadam , jakbym to ja pisał :), jeszcze prezes Jagiellonii stwierdził w prezerwie że mieli więcej sytuacji :), a 2 min przed tym była statystyka :).
Jak oni tak wszystko widzą przez różowe okulary to może być za późno na pobudkę, Probierz też nigdy nie był dla mnie mega trenerem, bardziej cwanym Dyzmą z kupą szczęścia.
A gdyby po tym meczu poleciał to na słowo Piast powinien chować głowę w piasek bo my chyba już z dwa razy go zwolniliśmy :).
Dla mnie wczorajszy mecz z naszej strony to chyba tak jak powiedział Latal- nasz najlepszy w rundzie, Piast był jak profesor i wyglądał jak drużyna nie z polskiej ligi na tle Jagi, podobnie jak Vacek na tle Vassillieva.
Powiem Wam że kiedyś w latach 80 kibicowałem Widzewowi(poza Piastem oczywiście), oni wtedy byli inni na tle 1-ej ligi jakby nie z naszej ligi, innowacyjni, wiecie co teraz to widzę dzieje się z Piastem .
Marzeniem byłoby wygranie M.P, a potem zrobienie L.M, ja wiem że powiecie że fantazja mnie ponosi ale czemu nie, choć szczerze za to co chłopaki już zrobili to „chapeau bas”, no i najpierw musimy zrobić minimum punktów do pierwszej ósemki.
Nic tylko się cieszyć z sukcesu Gliwiczan i im gratulować,
brawo Piast tak trzymać do końca tego roku a
w następnym, wiosną, powtórzyć grę z jesieni i pokazać
niedowiarkom,że z Piastem trzeba się liczyć zawsze.
Gratulacje dla trenera,za skompletowanie tego zespołu,
który przynosi obecnie tyle radości sympatykom.
BRAWO – widać było różnicę w dojrzałości gry . Do informacji panów (mieszaków ) dziennikarzy – Piast to drużyna …….. Gliwicka !!!
Mówiłem,że Piast zdepta Jagiellonie będąc w takiej formie 😀 z Termaliką też wygrają chodź będzie trochę ciężej. Nikt o tym nie chce w klubie mówić nie dziwie się czemu (obietnice wcześniejszych sezonów nie wypalały) ale jeżeli jesteśmy od 12 Lat Śląskim klubem co jesień kończy na 1 miejscu i od 6 lat nie było zespołu który by po jesieni miał przekroczona 30 pkt to nie ma innej opcji niż gra o nawet mistrzostwo a minimum pudło.
Czyli dzisiaj kibicujemy jednak Pogoni ewentualnie remisik ?
Drużyna PIASTA obnażyła słabość polskiej piłki nożnej. Teraz widać jak na dłoni ile są warci działacze trenerzy i sami kopacze.
Brawo Piast, brawo trenerze Latal.
Latal to jest gość i tyle. Szacunek !!!
Chciałoby się cos dodać od siebie po tym meczu ale już wszystko zostało napisane przez was:)
Niezły sportowo weekend. Szczewa zaś WP. ……..