Przed Piastem kolejne trudne zadanie. W sobotę do Gliwic zawita Lechia Gdańsk, zespół, który wprawdzie zajmuje obecnie 13. miejsce w tabeli, ale nikt chyba nie ma wątpliwości, że potencjał tej drużyny jest o wiele większy. Analizując kadrę ekipy z Trójmiasta od razu rzucają się w oczy takie nazwiska jak Mila, Peszko, Borysiuk, Chrapek, Łukasik, Mak czy Kuświk. To znani zawodnicy i na pewno też nie wypaleni piłkarze.
Lechia jednak jest nisko w tabeli, bo wygrała do tej pory tylko jeden mecz. Można przypuszczać, że przyczyną takiego stanu rzeczy są głębokie zmiany jakie zaszły tam w przerwie letniej, a nie brak dobrych zawodników. Władze klubu uznały jednak, że winę ponosi trener. Od 1 września nowym szkoleniowcem Lechii jest Thomas von Heesen, piłkarz, który w Bundeslidze rozegrał ponad 400 spotkań, ma też na swoim koncie występy w reprezentacji RFN. Efekt nowej miotły nie zadziałał jeszcze tak, jakby sobie tego w Gdańsku życzyli. Lechia pod wodzą nowego trenera zremisowała dwa mecze. Niemiecki szkoleniowiec uważa jednak, że jest już progres.
– Patrząc na mecz z Koroną (0:0) mam prawo być zadowolonym z gry w obronie, bo zachowaliśmy czyste konto, a przeciwnik nie stworzył sobie dobrych okazji do zdobycia bramki. Musimy przy tym nauczyć się wykorzystywania swoich szans, najlepiej już pierwszej nadarzającej się okazji. Wtedy mecz układa się po naszej myśli i nie musimy denerwować się upływającym czasem – mówi w rozmowie z oficjalną stroną klubu z Trójmiasta von Hessen.
Piast w ostatniej kolejce uległ Pogoni Szczecin. Była to pierwsza porażka gliwiczan po serii pięciu wygranych spotkań. Radoslav Latal twierdzi, że wie, gdzie były popełnione błędy.
– Po meczu w Szczecinie byłem bardzo zły, bo traciliśmy bramki po ewidentnych naszych błędach. Ale też chcę zaznaczyć, że za straconą bramkę nie winię Jakuba Szmatuły. Wpadło i tyle. Boleśniejszy był gol na 1-2. Co do Kuby – on był dobrze ustawiony. To zawodnik Pogoni oddał niemal idealny strzał – tłumaczy Latal.
Trener Piasta nie lubi chwalić swoich, ale tez unika publicznego wytykania błędów i słusznie. W meczu z Pogonią błędów nie uniknęli Korun i Osyra i wygląda na to, że ten ostatni usiądzie na ławie, bo przy tak ofensywnie usposobionych gdańszczan potrzeba jest dużo spokoju i doświadczenia w defensywie.
Obaj szkoleniowcy, czyli Latal i Hessen przygotowują się do sobotniego starcia nie tylko na murawie, ale też i przed monitorami komputerów.
– Mamy informacje na temat gry Lechii Gdańsk. Nowy trener wprowadził kilka zmian, ale mimo to jesteśmy przecież dobrze na nich przygotowani. Inna sprawa, że skupiamy się na sobie. Agresywna gra pozwoli nam osiągnąć sukces – przekonuje do swojej wizji trener Piasta.
– Piast Gliwice sezon zaczął naprawdę dobrze. Zyskali dużą pewność siebie, która pozwala im wygrywać mecze. Oglądałem ich spotkania na wideo i wiem, że musimy mieć na sobotę specjalny plan. Przede wszystkim musimy grać odpowiedzialnie i uważać na zawodników Piasta, np. na Kamila Vacka, którego znam z czasów mojej pracy w Arminii Bielefeld. Już wtedy miał bardzo duże możliwości – analizuje von Hessen.
Obaj trenerzy nie mają komfortowej sytuacji przed tym meczem. W zespole gospodarzy z powodu kontuzji nie zagra Szeliga, niegotowy do gry też jeszcze jest Mateusz Mak. Kwestie formalne nie pozwalają też powołać do kadry trenującego od kilku tygodni Martina Bukatę.
Więcej powodów do narzekań ma jednak szkoleniowiec Lechii. – Ze względów zdrowotnych nie zagrają Jakub Wawrzyniak, Piotr Wiśniewski i Adam Buksa. Gdańszczanie szczególnie żałują, że nie wystąpi Wiśniewski. W poprzednim sezonie strzelił on Piastowi aż 5. z 6. goli.
Piast u siebie jest drużyną niepokonaną i zdecydowanie groźniejszą niż na wyjazdach. Nie do końca jednak wiadomo co się stało w Szczecinie. Czy to była tylko chwilowa niedyspozycja, czy może przerwa na reprezentację rozregulowała formę gliwiczan, czy też szczecinianie dobrze rozpracowali grę niebiesko-czerwonych?
Lechia od początku rozgrywek zawodzi. Nawet wygrana nad Łęczną nie zmienia tego obrazu gry. Kiedyś jednak gdańszczanie muszą odpalić. Oby nie stało się to już sobotę.
Sędzią sobotniego spotkania Piasta z Lechią będzie pan Bartosz Frankowski. Arbiter z Torunia w obecnych rozgrywkach juz raz sędziował w meczu z udziałem Piasta Było to spotkanie szóstej kolejki Ekstraklasy, w której gliwiczanie pokonali Lecha Poznań 1:0. Liczymy więc na powtórkę tego wyniku.
Opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: lechia.pl/piast-gliwice.eu






















Ten obecny ,,czteropak”-czyli mecze z Pogonią,Lechią ,Śląskiem i Wisłą będą decydujące.Jedna wtopa już jest,jeżeli będą następne to jak wieszczą niektórzy możemy popłynąć jak niedawno Bełchatów.Lechia na papierze ma skład nawet na majstra,oby dzisiaj się nie przełamali,wszak nasze miasto jeszcze niedawno było idealne do przełamań-to tutaj ci co się mieli przełamać to się przełamali.Dzisiaj żeby wygrać trzeba gryźć trawę ,rzucić się im do gardeł,wysoki presing,żelazna kondycha.Jestem ciekaw kto zagra w bramce,gdyż Szmatuła moim zdaniem stracił pewność siebie,te bramki w Szczecinie były wszystkie do wybronienia.Myślę o dwóch golach,gdyż trzeci nigdy nie powinien paść.Kuszczak po takim babolu w meczu z Kolumbią już nigdy nie był tym samym Kuszczakiem co kiedyś.Ta frajerska bramka za kołnierz zmieniła całkowicie jego życie-już nic nigdy nie było takie jak przedtem.
Bodzio – nie pierdol. I nie filozofuj tyle
Gdyby każdy wierzył w zabobony i gusła, nie byłoby żadnego postępu. Bo po co się starać ?Jak na pewno się nie uda?? Każdy mecz jest inny, do każdego trzeba podejść z wiarą w zwycięstwo i dążyć do tego ze wszystkich sił. Odwaga do walki z najlepszymi, to piękna cecha prawdziwego sportowca. A zatem: Tylko NAPRZÓD!
4 kolejka Włoskiej seri A Carpi FC 1909–Fiorentina 0:1 Kamil Wilczek
jeszcze nie dostał szansy na pokazanie swych umiejętności,Carpi z jednym
punktem,myślę że nie długo wróci do Piasta z prośbą o AZYL.