Radoslav Latal praktycznie z marszu przejął drużynę po Angelu Perezie i na żywym organizmie testował jak poukładać zespół, by ten zaczął grać lepiej. W meczu z Koroną zupełnie mu to nie wyszło. Defensywnie nastawiona drużyna, na dodatek bez odpowiedniego przygotowania fizycznego poległa w starciu z kielczanami. W starciu z Legią gra wyglądała już lepiej, ale punktów nie przybyło.
W spotkaniu ze Śląskiem, szkoleniowiec Piasta ponownie dokonał sporych roszad w składzie i ustawieniu, co co wreszcie przyniosło efekt w postaci zwycięstwa. Kluczem do wygranej wydaje się być ofensywne ustawienie zespołu.
– Bardzo się cieszę, że dzisiaj wygraliśmy mecz. Przed spotkaniem mieliśmy duże problemy kadrowe, brakowało nam Badii, Żivca, a Horvath nie mógł zagrać z powodu kartek. Pomimo tego dobrze przygotowaliśmy się do tego starcia. Chcieliśmy kontynuować styl gry, który pokazaliśmy w meczu z Legią. Graliśmy wysokim, agresywnym pressingiem i czekaliśmy na swoją szansę, która w końcu przyszła – tak skomentował występ swoich podopiecznych Radoslav Latal.
Czech obiecywał też, że postawi na jednego bramkarza, ale przed meczem nie zdradził kto to będzie,. Wiadomo już, że tym, który do końca rundy zasadniczej będzie pilnował gliwickiej bramki jest Rusov. Słowak gola nie puścił – Bardzo nas cieszy fakt, ze zagraliśmy na zero z tyłu – tak skomentował to Latal.
Po pierwszej połowie nie zanosiło się jednak, że gliwiczanie w sumie łatwo wygrają ten pojedynek. To Śląsk miał więcej sytuacji, choć trudno je zaliczyć do tzw. „setek”. Skąd więc taka zmiana sytuacji po przerwie? – Graliśmy ofensywnie również w pierwszej połowie, ale pomogła nam czerwona kartka dla przeciwnika. Po tej sytuacji mieliśmy więcej miejsca i to zdecydowanie zaważyło o naszej wygranej – podkreśla trener Piasta.
Zdanie Latala podziela również szkoleniowiec Śląska – Myślę, że w pierwszej połowie mieliśmy 2-3 sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. W drugiej odsłonie, po zejściu z boiska Lukasa Droppy mieliśmy problemy, żeby utrzymać rytm w drugiej linii. Naturalnie czerwona kartka Danielewicza, nie chcę powiedzieć, że ustawiła mecz, ale już nie mogliśmy utrzymać piłki i nie potrafiliśmy stworzyć zagrożenia z przodu. Uważam, że Piast wygrał zasłużenie i mu tego gratuluję – przyznał po końcowym gwizdku Tadeusz Pawłowski.
Danielewicz szybko i w głupi sposób zarobił dwie żółte kartki – Krzysiek nie wykazał się dziś boiskową inteligencją. Gdy ma się jedną żółtą kartkę, to nie można wchodzić wślizgiem, czy łapać przeciwnika z tyłu. Pojawiła się nerwowość i chyba „za bardzo chciał”. Po meczu Krzysztof przeprosił całą drużynę. Taka jednak jest piłka – tłumaczył trener Śląska.
– Liczyłem, że przy 0:1 uzyskamy jakiś stały fragment gry, albo kontratak. Niestety druga bramka rozstrzygnęła o wszystkim – podsumowuje Pawłowski.
opracowanie: piast.gliwice.pl






















Pawlak?Trochę uwagi panie Redaktorze!!!Głupota albo nieuwaga-Tadeusz Pawłowski!!!
Brawo z Legią to wyglądało super a teraz wyśmienicie
A kto to jest Tadeusz Pawlak?
wyśmienicie? Chyba prze kolorowałeś kolego było ok ale to nie jest jeszcze ten Piast z Legii czy Lecha. Stać ich na jeszcze więcej. Cieszy mnie ,że zaczyna grać Ruben przy nim od razu i Wilczek odżywa.
Ruben troszeczkę odżył.
Może uda się Latalowi utrzymać z Piastem, ale mi coraz bardziej żal jest Brosza. Miał pomysł na Piasta, szkoda że nie mamy działaczy którzy znają się na piłce.
Witam !
Dziwią mnie takie komentarze, że było wyśmienicie. Dwa celne strzały w całym meczu!
Brak jakiegokolwiek stylu gry. Wygrana ze Śląskiem to wynik lepszy niż sama gra. Oby w Białymstoku było lepiej.
Pozdrawiam.
Niestety, dużo, dużo szczęścia i tyle w temacie
Vassiljev musi odpocząć w rezerwach, Rubenowi brakuje ogrania.
Za to ogólnie, kondycyjnie wygląda to lepiej.
trzeba sie cieszyc z wygranej i to sie liczy tylko wynik i brawo tak dalej i bedzie ok/a jesli chodzi o te dwa mecze statystyki byly taki z Lechem–
rzuty rozne—3/strzaly niecelne—4/strzaly na bramke—3 i jak widac nie bylo lepiej jak ze Slaskiem/legia—rzuty rozne–8/strzaly niecelne—4/strzaly na bramke—8