Gramy o utrzymanie. Piast – Korona, relacja

Wilczek-koronaNie zadziałał efekt „nowej miotły”. Piast choć od 36. min prowadził po bramce Kamila Wilczka, to w drugiej połowie stracił dwa gole, które dały zwycięstwo Koronie. Bramki dla gości zdobyli Jacek Kiełb i Leandro.  Mogło być jeszcze gorzej, bo goście nie wykorzystali rzutu karnego. Strzał z 11. metrów Oliviera Kapo obronił Jakub Szmatuła.  Porażka ta zepchnęła gliwiczan na 12. miejsce w tabeli.

Wszyscy przed tym meczem zastanawiali się co może w ciągu dwóch dni zmienić Radoslav Latal. Nowy szkoleniowiec postanowił wzmocnić defensywę i przeciwko Koronie od początku wystawił aż pięciu obrońców w tym wszystkich trzech środkowych defensorów. Trójka stoperów miała pilnować cały czas ostatniej linii obrony, a boczni defensorzy włączać się do akcji ofensywnych. Do bramki wrócił też Jakub Szmatuła.

Gliwiczanie zaczęli ze sporym animuszem i już w 2. min Sasa Zivec wpadł w pole karne, był w sytuacji sam na sam, ale ostry kąt utrudnił mu oddanie precyzyjnego strzału, stąd ułatwione zadanie miał bramkarz Korony, który dość pewnie złapał piłkę. Goście pierwsze zagrożenie pod bramką Piasta stworzyli w 11. min. Wtedy to po rzucie wolnym wykonywam przez Golańskiego, Porcelis celnie strzelił, ale wprost w ręce dobrze ustawionego Szmatuły. To były jedyne godne odnotowania sytuacje w pierwszym kwadransie. W 21 min Wilczek urwał się obrońcom i popędził na bramkę Korony, jednak przewrócił się i piłka wylądowała w rękach Cerniauskasa. Zaraz potem, po dograniu Vassiljeva – Wilczek próbował strzelać, bez powodzenia. W 28. min Osyra stracił piłkę na 30 metrze na rzecz Kapo, ten zabrał się z nią, wpadł w pole karne, strzelił, ale w porę został zablokowany i jedynym efektem tego błędu był rzut rożny. W 33 min Kiełb wykonując rzut wolny z ponad 35 metrów zdecydował się na bezpośrednie uderzenie, piłka jeszcze odbiła się od głowy zawodnika Piasta i przeszła nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że w tej połowie gole nie padną. W 36. min Moskwik niespodziewanie spod linii bocznej dośrodkował w pole karne, a akcję tę strzałem głową zamknął Kamil Wilczek i było 1:0 dla Piasta. Na przerwę gliwiczanie zeszli z jednobramkowym, zasłużonym prowadzeniem. Korona bowiem w tej odsłonie nie stworzyła sobie żadnej, stuprocentowej sytuacji. Taktyka przyjęta przez Radka Latala przynajmniej w tej połowie okazała się słuszna.

Zaraz po wznowieniu gry gliwiczanie przeprowadzili szybką akcję po której Zivec podał do Wilczka, ten zakręcił dwoma obrońcami, i chciał zagrać do środek do Badii, ale w porę przeczytał to stoper Korony. W przerwie w zespole gości zaszła zmiana. Na murawie pojawił się Carlos, co miało zwiększyć siłę ofensywną kielczan i rzeczywiście tak też było. Mecz zrobił się ciekawszy. W 54. min po indywidualnej akcji Jovanović strzelił po ziemi, piłka miała wpaść tuż przy słupku, ale przeszła obok tego elementu bramki. Korona jednak cały czas atakowała i w 59 min po zagraniu ręką przez Horvatha sędzia podyktował rzut karny dla żółto-czerwonych. Jedenastkę egzekwował Kapo, ale świetnie wyczuł jego intencję Jakub Szmatuła, broniąc strzał gracza gości. Ta sytuacja rozdrażniła jeszcze kielczan, bo potem zamknęli Piasta na własnej połowie, ale bezbłędnie grali obrońcy gospodarzy. Korona cały czas jednak atakowała i to dało drużynie tej efekt w postaci drugiego rzutu karnego. W 72. min jednak Klepczyński zamiast w piłkę trafił w nogi Carlosa, a że było to w polu karnym, sędzia podyktował drugą już w tym meczu jedenastkę. Uderzał Kiełb, a Szmatuła tym razem był bezradny, bo strzał był mocny i precyzyjny. W 77. min Zivec dostał idealną piłkę z którą natychmiast popędził w kierunku bramki Korony. Słoweniec zgubił wszystkich w tym szalonym biegu, ale na końcu sam się pogubił, bo zamiast strzelać, chciał jeszcze kiwnąć bramkarza, a ten wybił mu piłkę na róg. Po nim strzelał Horvath, Cerniauskas sparował piłkę, ta jeszcze odbiła się od słupka, od głowy bramkarza i wyszła na róg. Po tym stałym fragmencie gry ponownie Horvath głową strzelał, ale zbyt lekko i to nie mogło wpaść. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i niby to banalne stwierdzenie, ale zaraz potem Leandro popisał się kapitalnym uderzeniem z 18. metrów i było już 2:1 dla Korony. W 86. min Wilczek, mimo że stał tyłem do bramki, zdołał oddać celny strzał, ale Cerniauskas nie dał się pokonać. Zazwyczaj w końcówkach spotkań, gdy się przegrywa to rzuca się wszystko na jedną kartę, ale aby to zrobić trzeba jeszcze mieć siły na bieganie, a tych gliwiczanom zwyczajnie zabrakło. Korona wygrała zasłużenie, a Piast bez wątpienia stracił juz wszelkie szanse na awans do czołowej ósemki. Niebiesko-czerwonym pozostaje teraz walczyć już o utrzymanie.

Gliwice, ul. Okrzei – 22.03.2015. godz. 15:30
Piast Gliwice – Korona Kielce 1:2 (1:0)
Bramka:
1:0 – 36` Kamil Wilczek (asysta Paweł Moskwik)
1:1 – 72` Jacek Kiełb (k)
1:2 – 80` Leandro

Piast: 1. Jakub Szmatuła – 14. Adrian Klepczyński, 28. Kornel Osyra, 3. Csaba Horváth, 33. Hebert, 11. Paweł Moskwik – 12. Saša Živec, 9. Radosław Murawski, 84. Konstantin Vassiljev (63, 26. Bartosz Szeliga), 21. Gerard Badía (83, 24. Wojciech Kędziora) – 10. Kamil Wilczek.

Korona: 22. Vytautas Černiauskas – 44. Paweł Golański, 32. Radek Dejmek, 2. Kamil Sylwestrzak, 28. Leândro (90, 6. Lukas Klemenz) – 19. Nabil Aankour (46, 10. Luís Carlos), 87. Aleksandrs Fertovs, 8. Vlastimir Jovanović, 11. Olivier Kapo, 27. Jacek Kiełb – 18. Rafael Porcellis (87, 5. Serhij Pyłypczuk).

żółte kartki: Osyra – Golański.

Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz).

widzów: 4288.

14 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Jondek

Piast ani grą ani publicznością nie zasługuje na ekstraklase,drugi poziom rozgrywkowy Gliwicą w zupełności wystarczy więc niema co ubolewać.

kriss

brawo gwiazdo!!
Gdyby za publike była degradacja, to o spadek nie musielibyśmy sie martwić.
Chodziaż majac za kibica takiego znawce jak ty, który alkoholizuje sie na rybkach i zamiesza, zawsze przemyslane komentarze- hmmm

Mrok

W przyszlym sezonie bedziemy niestety goscic zespoly typu Puszcza Niepolomice itd.Szkoda:(

KibiCPiasta

Jaki pan, taki kram.

radzio

Za Pereza Piast grał padaka a Za Latala = Wylatał haha gra dno 3 ligowe bedzie coraz gorzej Witamy 1 ligo zmarzlem jak byk na meczu a nic nie bylo warto niech kazdemu oddadza za bilet i karnet w moim przypadku pieniadze w bloto wyrzucone. odkad sie Mandrysz skonczyl Piast gra padake

gonzo

Widok płaczącego Pereza uświadomił mi jak bardzo facet zżył się z Piastem. Podejrzewam że dałby się pokroić dla dobra naszego klubu w przeciwieństwie do kilku tłustych tyłków zasiadających w zarządzie. Obawiam się, że możemy szybko za nim zatęsknić. Co do gry naszych piłkarzy napiszę tylko jedno- czeski film. Jeżeli się nie pozbierają to lecimy z hukiem z tej ligi.

bolec

Jak dla mnie to na chwilę sobie odpuszczę bakanie 150km i oglądanie czegoś takiego, wolę się wkur…ać przed telką.
Głównie dlatego że kopacze nie mają szacunku dla kibiców i klubu, przed meczem miałem jakąś nadzieję że nacisną ,choć wybiegają i wywalczą to zwycięstwo, oprócz tego jak ktoś wspomniał oni są zajechani po jednej połowie, choć z drugiej strony nie potrafię tego zrozumieć.
Wiedziałem że cudów Latal nie zrobi, ale taką padakę ostatni raz widziałem za najgorszych czasów Brosza, co to miało być walczymy o życie i bronimy się z drewnianą zbieraniną Korony u siebie, to gdzie i kim my jesteśmy !!??
Że nie wspomnę o grajkach którzy grają u nas a już dawno ich być nie powinno, tylko z drugiej strony w obecnym stanie rzeczy tak na prawdę nie mamy kim grać.
Nasz obecny skład miałby problem z utrzymaniem się w Pierwszej Lidze, coś mi się wydaje że niestety Latal nie będzie cudownym uzdrowicielem.
tutaj trzeba zmienić 90% składu i podejście.
Tam nie ma wiary,walki, ambicji, umiejętności, goście dwóch trzech prostych podań wymienić nie potrafią, ciągle kopią te same świece na Wilczka,biegać nie potrafią,człapią na boisku jak stare dziadki, są nieodpowiedzialni i można by tak dalej,
Ogólnie załamka, widok takiego Piasta to tragedia, szczególnie dla tych którzy mają go w sercu..

gość

Ręce opadają…

seal

Ostatni raz było mi tak smutno po meczu z Cracowią jak spadaliśmy z extraklasy. Nawet nie widać nadziei.
Zespół jest w kryzysie, czy Latal odbuduje ich w ciągu tych dwóch tygodni…

orion

Jonder jak zobaczyłem jak napisałeś słowo Gliwice to już rozumiem co ty tu wogole robisz.Ty jestes nieuk i analfabeta.A o te podatki tak się nie martw bo przecież gnoje z gimnazjum ich nie płacą. Lepiej zapytaj pani w szkole o korki z ortografii ty bezmozgi debilu.

benekpg

Tak, jesteśmy w beznadziejnej sytuacji. Najgorsze jest to, że wątpię, aby powtórzył się manewr z zeszłego roku, kiedy nowy trener zmienił drużynę. Wtedy odejście Brosza dodało naszym skrzydeł, pewności siebie, radości gry. W dużej mierze stało się to dzięki osobowości Angela. Wątpię aby ten Czech jakoś specjalnie natchnął naszych do gry. Trzeba teraz liczyć na szczęście, jakieś indywidualne przebłyski Wilczka, albo Badii. I liczmy na to, że inni stracą kompletnie siły w drugiej fazie rozgrywek. Liczę na to, że Cracovia i Bełchatów będą za nami. Tylko oni są do przeskoczenia w lidze, bo Zawisza i Ruch na pewno się wykaraskają.

dookey

Dno… Dla dobra polskiej pilki Piast powinien poleciec do pierwszej ligi, bo na to sie nie da patrzec… A i wstydzic sie w pracy znowu trzeba. Jedynym pozytywem meczu byl Moskwik, ktory pokazal ze miejsce Brozka jest na lawce. Chlopak walczyl caly mecz i jemu naleza sie brawa. Mam nadzieje, ze nasi chlopcy przezyja przez te 2 tygodnie treningowe pieklo.

seal

Jak przezyją dwa tygodnie piekla to później będzie 7 meczy piekla.
Latal to trener bez charyzmy. Nie podoba mi się jest za spokojny i nie chodzi już o to ze przegral pierwszy mecz. Zamienil stryjek na kijek. Nie można zmieniac trenera tylko poto by zmienić na kogos ktow tej chwili jest bez pracy.

wlod

Latal jak przystało na knedla jest odważny jak ich armia (pięciu obrońców )