Kiedyś na pucharowe starcia kibice czekali z ogromną niecierpliwością. Puchary bowiem rządziły się swoim prawami, a dla zawodników zagrać i wygrać w takim meczu było większą satysfakcją niż pokonać rywala w ligowym pojedynku.
W czwartek, w Bielsku obie drużyny starały się jak mogły, by przekonać fanów, że dziś te rozgrywki to przymus, a nie radość z gry. Podbeskidzie ustawiło autobus na własnej połowie, od czasu do czasu wypuszczając „pasażerów”, aby postraszyć bramkarza Piasta.
To jednak nie przeszkadzało trenerowi Podbeskidzia być zadowolonym z wyniku – Zagraliśmy na tyle dobrze, by to wygrać i awansować, a to najważniejsze. W pewnym momencie zrobiło się jeszcze trudnej, bo graliśmy w dziesięciu, ale zwycięzców się nie sądzi. Przecież zagraliśmy na zero z tyłu – tak komentował postawę swojego zespołu Leszek Ojrzyński.
Próbowaliśmy walczyć o korzystny wynik. Co zresztą można było zobaczyć po bardzo ofensywnym ustawieniu. Niestety, nie udało się. To przeciwnik strzelił nam bramkę, w dodatku do szatni, a nam niestety już nie udało się odwrócić losów tego spotkania – tak tłumaczył natomiast grę Piasta Krzysztof Szumski. Czy to było jednak ofensywne ustawienie? Ruben zupełnie nie przypomina tego dynamicznego, bramkostrzelnego piłkarza z poprzedniego sezonu. Od kiedy też Hanzel czy Carles Marc są ofensywnymi graczami? To typowi, defensywni pomocnicy. Żivec, choć biegał, to po raz kolejny pokazał, że brak mu zimnej krwi, ogrania na tym poziomie i boiskowego cwaniactwa. O bezradności Piasta świadczy wypowiedź Wilczka. – Parę sytuacji mieliśmy, nie wpadło i odpadamy – tak podsumował ten pojedynek napastnik Piasta.
– Nie ma nic na nasze usprawiedliwienie. Niby prowadziliśmy grę, ale nic z tego nie mamy. Wydaje mi się, że to jest właśnie nasz problem. Podbeskidzie niby nic nie miało, a strzeliło nam bramkę. – kręcił głową niezadowolony Osyra.
Zadowoleni za to byli gospodarze, którzy najmniejszym nakładem sił awansowali do półfinału i zagrają z Legią. – Wiedzieliśmy, że Piast przyjedzie do nas z zamiarem jak najszybszego zdobycia bramki, ale tak naprawdę to nam się udało w pierwszych dziesięciu minutach przejąć inicjatywę. Mieliśmy sytuacje, wtedy się jeszcze nie udało strzelić, ale już w 45 minucie super strzał wyszedł Darkowi Kołodziejowi i trzeba się cieszyć z tego zwycięstwa – mówpł Bartosz Śpiączka, gracz Podbeskidzia.
Szkoda, że nie udało się namówić do oceny postawy zawodników Piasta Radosłava Latala. Kandydat na trenera niebiesko-czerwonych był obecny na trybunach stadionu w Bielsku. Zapytamy go o to na piątkowej konferencji prasowej.

opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt za: piast-gliwice.eu, tspodbeskidzie.pl





















