Piast – Podbeskidzie, pod szatniami

ciechanski-podbeskidziePuchar Polski od lat jest traktowany przez kluby jak drugorzędne rozgrywki. Trudno jednak się temu dziwić, Jedyny konkretny profit, to gra w eliminacjach do Ligi Europy, ale pod warunkiem, że się ten puchar zdobędzie, a to takie proste już nie jest. Nic więc dziwnego, że nawet na etapie ćwierćfinałów trenerzy w tych pucharowych pojedynkach dają szansę pograć zmiennikom. Dokładnie tak postąpił Angel Perez puszczając od początku m.in. Dobrivoja Rusova.

Słowak puścił dwa gole, ale trudno mieć za to niego pretensje – Przy pierwszej bramce nie miałem zbyt wiele do powiedzenia. To strzelający zawsze ma przewagę, ja rzuciłem się w swoją prawą stronę, a on uderzył w swoje prawo. Natomiast przy drugim golu byłem nieco wysunięty, a zawodnik Podbeskidzia bardzo ładnie przyłożył zza pola karnego i również nie miałem większych szans na wybronienie tego strzału – tak komentował to nowy bramkarz Piasta.

Występ Rusova należy jednak ocenić pozytywnie. To co mógł, to wybronił, a przede wszystkim zachowywał spokój zarówno na linii jak i na przedpolu – Nie był to pierwszy mecz w mojej karierze o stawkę. Mam nadzieję, że dostanę od trenera kolejną szansę i zachowam wtedy czyste konto – dodaje Rusov.

Zadowolony po tym meczu powinien być też Daniel Ciechański. Pozyskany w przerwie zimowej napastnik zdobył jedynego dla Piasta w tym spotkaniu gola. On jednak nie był zbyt szczęsliwy

– Tego debiutu, mimo strzelonej bramki nie mogę zaliczyć do udanych, bo przegraliśmy. Nie wszystko jednak stracone, mamy jeszcze mecz rewanżowy. Zrobimy wszystko, aby awansować – komentuje Ciechański.

Piast nie był zespołem gorszym od Podbeskidzia, ale gliwiczanie grali nieskutecznie i chaotycznie – Tych sytuacji mieliśmy sporo, może zabrakło trochę szczęścia. Mi ciężko to tłumaczyć. Na boisku pojawiłem się w drugiej połowie. Podbeskidzie tych okazji nie miało, ale oddali szybkie dwa ciosy. Próbowaliśmy odrobić stratę, walczyliśmy dalej, strzeliliśmy bramkę, ale losów meczu nie udało się odwrócić – zaznacza wychowanke Polonii Warszawa.

W zupełnie innych nastrojach za to do szatni schodzili bielszczanie, a szczególnie Piotr Malinowski. Jego gola może pretendować do najładniejszej bramki zdobytej w tym sezonie w Pucharze Polski. – Rzadko decyduję się na takie strzały. Częściej staram się dogrywać, tym razem zdecydowałem się na strzał i naprawdę dobrze to wyszło. Dzisiejszy wynik to dobra zaliczka przed rewanżem, choć szkoda że nie skończyło się 2:0. Cieszymy się jednak ze zwycięstwa tym bardziej, że wygraliśmy z Piastem, z którym rzadko nam się to udaje – mówi Piotr Malinowski.

Rewanżowe spotkanie zostanie rozegrane 19. marca w Bielsku Białej o godz. 18:00.

opracowanie:  piast.gliwice.pl
Cyta za: Polsat Sport/piast-gliwice.eu

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze