Trener ma talizman w kieszeni – Bartosz Szeliga

Bartosz-Szeliga-lechGdy w sierpniu 2013 roku opublikowaliśmy długi wywiad przeprowadzony z Bartoszem Szeligą z cyklu „Czy będzie Gwiazdą” (TUTAJ)  odzew był niewielki. Pochodzący z Nowego Sącza młody piłkarz wtedy mógł tylko marzyć o miejscu w składzie, nie mówiąc już ostrzelaniu goli. – Chciałbym jak najszybciej móc zafundować kolegom coś słodkiego – powiedział wtedy Szeliga –  a odnosiło się to do sytuacji, że zawodnik, który strzelał premierowego gola w ekstraklasie musiał kolegom postawić w szatni ciasto.

Dziś Szeliga ma już tę kulinarną inicjację za sobą. Na jego koncie są cztery bramki strzelone w tym sezonie i jedna jeszcze w poprzednim. To jego gol dał historyczne zwycięstwo w meczu z Górnikiem w Zabrzu, a w minioną niedzielę bramka strzelona przez tego młodego zawodnika wyprowadziła Piasta na prowadzenie w spotkaniu z Lechem. Gol to był przepięknej urody, a na dodatek zdobyty z prawdziwie ułańską fantazją – W jednym z ostatnich wywiadów pojawił sie tytuł – Góral z fantazją”. Dziś potwierdziłem, że fantazję mam i udało się strzelić taką radosną bramkę – powiedział zaraz po meczu z Lechem – bardzo uradowany piłkarz.

Gole zawsze cieszą piłkarzy, ale szczególnie te, które dają wygrane. – Cieszy to zwycięstwo, bo ta historia spotkań z Lechem mówiąc delikatnie była wstydliwa. Wygrana ta smakuje zresztą potrójnie, bo po raz  pierwszy pokonaliśmy tę drużynę  w ekstraklasie, po drugie, miało to miejsce u siebie, okoliczności też były niecodzienne. Potrafiliśmy dwukrotnie wyjść na prowadzenie i strzelić zwycięskiego gola w końcówce meczu. Myślę, że kibice, którzy przyszli na stadion wychodzili zadowoleni – zauważa Szeliga.

Nic jednak nie wskazywało na to, że Piast wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko. Gliwiczanie juz po trzech minutach przegrywali bowime 0:1. – Byliśmy mocno nabuzowani już przed meczem. Mieliśmy przygotowany i rozpisany ten początek, nie wyszło nam jednak, bo to Lech strzelił pierwszy bramkę, ale wola walki nas nie opuściła. Staraliśmy się grać piłką. Na drugą połowę wyszliśmy mega zmotywowani. Dwie strzelone bramki na samym początku tej połowy dodały nam skrzydeł. Potem wiedziałem już że ten mecz będzie wygrany – opowiada wychowanek Sandecji.

Jeszcze pół roku temu kibice Piasta mogli tylko marzyć o tym, że niebiesko-czerwoni pokonają takie ekipy jak Lech, Legia czy Górnik, teraz staje się to normą w czym spora zasługa Angela Pereza – Pierwszy raz z takim trenerem mam okazją pracować, jest specyficzny, ale pozytywnie nastawiony i potrafi nas tym zarazić. Z chłopakami się śmiejemy, że chyba ma jakiś talizman w kieszeni, bo te historyczne mecze regularnie już wygrywamy – z uśmiechem podkreśla Szeliga.

Opracowanie: piast.gliwice.pl

1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
orion

Szeli jest super w tym sezonie.Oby tak dalej.Żeby tylko jakas Pogoń nie zawróciła mu w głowie.