Trzynasta kolejka okazała się pechowa dla drużyny Piasta. Gliwiczanie przegrali na własnym boisku z Jagiellonią 0:2. Gole dla gości w tym meczu strzelali Maciej Gajos i Patryk Tuszyński. Z przebiegu gry gospodarze nie zasłużyli na porażkę, ale brakowało podopiecznym Angela Pereza w tym dniu szczęścia, które mieli białostoczanie, a w szczególności bramkarz drużyny z Białegostoku – Bartłomiej Drągowski.
Zanim rozpoczął się ten mecz kibice minutą ciszy uczcili pamięć zmarłego w minioną środę jednego z najlepszych w historii Piasta piłkarzy – Leszka Dunajczyka. Zawodnicy Piasta wyszli też na murawę z żałobnymi opaskami na rękawach.
Po porażce 0:3 we Wrocławiu Angel Perez dokonał rewolucji w wyjściowym składzie Piasta. W porównaniu do ostatniego meczu dokonał aż pięciu zmian. Po raz pierwszy w tym sezonie od początku zagrali: Vassiljev, Żivec i Hebert. Do pierwszej jedenastki wrócili też Alberto i Podgórski.
Już w 1. min Kamil Wilczek stanął przed szansą otwarcia wyniku tego pojedynku, piłka jednak po jego strzale przetoczyła się kilkadziesiąt centymetrów obok słupka białostockiej bramki. Przez kolejne 9 min to gliwiczanie praktycznie cały czas atakowali, ale białostoczanie wysoko ustawili obronę i skutecznie neutralizowali ataki gliwiczan daleko od własnego pola karnego. Goście pierwsze zagrożenie pod bramką Piasta stworzyli w 11 min, kiedy to wywalczyli rzut rożny. W 13 min Tuszyński oddał już celny i mocny strzał, jednak Alberto zdołał odbić piłkę przed siebie. Po kwadransie było już jasne, ze goście nastawili się na grę z kontry, co zresztą było do przewidzenia. Jak się nie da zdobyć gola z gry, to trzeba spróbować ze stałego fragmentu. W 21. min Podgórski po faulu na Hebercie posłał mocną piłkę w pole karne, sytuację ratował Drągowski wychodząc na 5 metr. Kilka chwil później Dżalamidze popisał się techniczną sztuczką, Gruzin będąc już w szesnastce próbował dogrywać do Piątkowskiego, ale w porę przeciął to podanie stoper Piasta. W okolicy 30 minuty gospodarze zamknęli białostoczan pod ich polem karnym, ale jedynym efektem tej przewagi była dwa rzuty rożne wykonywane w krótkim odstępie czasu. Nie wpadło dla Piasta, to gola strzelili goście. W 34. min Dżalamidze minął Heberta, dograł na 5 metr wprost na głowę Gajosa, który przy biernej postawie obrońców Piasta, mocnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Potem zrobiło się trochę sennie na murawie. Wreszcie 42. min Żivec złamał akcję, przełożył sobie piłkę na prawą nogę i uderzył precyzyjnie, tuż przy słupku z 17 metra, ale jakimś cudem bramkarz Jagiellonii sparował ten strzał na róg. Była to pierwsza w tym meczu dobra akcja Słoweńca. Już do końca tej połowy inicjatywę mieli gliwiczanie, ale nie przełożyło się to na wyrównującego gola.
Drugą połowę Piast rozpoczął z jedną zmianą. W szatni został Carles Marc, a zastąpił go Ruben. To miało wzmocnić ofensywę gospodarzy, ale to goście zaraz na początku tej drugiej odsłony mogli podwyższyć wynik. Piątkowski, kapitalnie uderzył z pół obrotu, na szczęście piłka przeszła obok słupka. W 53 min najlepszy chyba zawodnik w zespole gości w tym dniu – Nika Dzalamidze, będąc w pełnym biegu oddał mocny strzał, piłka skozłowała jeszcze przed Alberto, ale ominęła bramkę w bezpiecznej odległości. Wreszcie w 57. min Wilczek znalazł trochę miejsca, by uderzyć sprzed linii pola karnego, jednak choć był to dobry strzał, to gol nie padł. Zaraz potem Żivec popisał się efektownym rajdem, wyprzedził nie tylko obrońców Jagiellonii, ale też i zostawił daleko z tyłu swoich kolegów z zespołu, i w końcu wybiegł z piłką za linię końcową boiska. W rugby dostałby punkty za przyłożenie, ale w piłce nożnej takie akcje są nagradzane co najwyżej brawami. Żivec pokazał jednak, że ”Jaga” nie taka straszna, jak wskazuje jej miejsce w tabeli i w ciągu kolejnych pięciu minut gliwiczanie stworzyli sobie trzy okazje na wyrównanie. Szczęście było jednak po stronie bramkarza gości. Czym było bliżej końca tego pojedynku, tym odważniej grali gliwiczanie. Otwarta gra podobała się kibicom, ale też i mogła skończyć się stratą drugiego gola. W 78 min Angel Perez poszedł na całość, ściągnął z boiska obrońcę – Csabę Horvatha, a wpuścił do gry Gerarda Badię. Zaraz potem Hiszpan był faulowany. Po wolnym wykonywanym przez Wassiljewa, Wilczek głową strzelał z bliska, ale ponownie na drodze piłki do bramki stanął Drągowski i poprzeczka. Gdy do końca meczu było 5. minut, goście zaczęli juz grać na czas. W 86. Alberto wyszedł daleko przed własne pole karne, chciał przeciąć akcję, ale zamiast wybić piłkę np. w trybuny, zagrał wprost pod nogi Tuszyńskiego, który jeszcze podciągnął z nią kilkanaście metrów i strzałem z daleka, ale do pustej bramki podwyższył wynik na 2:0. Tyle szczęścia, co Tuszyński nie miał Ruben, gdy jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego strzelał z bliska, ponownie jednak bramkarz gości wyszedl obronną ręką.
Gliwice, ul Okrzei – 25.10.2014. godz. 15:30,
Piast Gliwice – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)
Bramki:
0:1 – 34` Maciej Gajos (asysta Nika Dzalamidze)
0:2 – 86` Patryk Tuszyński (asysta Aberto Cifuentes)
Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth (78, 21. Gerard Badía), 28. Kornel Osyra, 33. Hebert – 17. Tomasz Podgórski (66, 26. Bartosz Szeliga), 9. Radosław Murawski, 4. Carles Martínez (46, 77. Rubén Jurado), 84. Konstantin Vassiljev, 12. Saša Živec – 10. Kamil Wilczek.
Jagiellonia: 69. Bartłomiej Drągowski – 18. Martin Baran, 7. Sebastian Madera, 4. Michał Pazdan, 14. Marek Wasiluk – 10. Nika Dzalamidze (90, 5. Łukasz Tymiński), 22. Rafał Grzyb, 6. Taras Romanczuk, 20. Maciej Gajos (87, 9. Jan Pawłowski), 8. Patryk Tuszyński – 27. Mateusz Piątkowski (72, 21. Przemysław Frankowski).
żółte kartki: Murawski – Romanczuk, Baran, Madera, Frankowski.
sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
widzów: 3829.






















No cóż, czasem wystarczy jeden strzał w światło bramki by wygrać mecz, dzisiaj ewidentnie zabrakło szczęścia. Piastowi dobitnie nie idzie odrabianie strat, jak traci bramkę to już przegrywa, gdy zdobywa pierwszy to zwykle wygrywa.
Hebert, Vassiljev i Ziviec mogą być dużym wzmocnieniem w rundzie wiosennej. Póki co o pierwszą ósemkę nie ma się co martwić, jest jeszcze sporo spotkań do rozegrania.
gdzie ten wielki Vassiljev? on jest daremny. Podgórski też won. Jakie szczęście? co ten Piast grał ? NIC jedno wielkie NIC. Panie Muzia pan oglądał mecz czy chrzani Pan byle chrzanić. To była beznadzieja, na której wymarzłem jak cholera i żałuję.
Piast zaczyna grać ofensywnie. Już nie pamiętam kiedy nasza drużyna miała przewagę w posiadaniu. Widać że wraz z Wasiliewem zaczynamy grać do przodu. Czasami się za to płaci.
Podgórski niestety nie łapie się do pierwszego składu.
Mam mieszane uczucia co do przebiegu spotkania, niby okazje do zdobycia bramki byly ale cos nie funkcjonuje jak nalezy, znowu pojawily sie bledy obrony, brak skutecznosci, szkoda punktow bo mam wrazenie ze za latwo Jagielonii dzisiaj poszlo bo pomimo miejsca w tabeli zespol to przecietny i z lepszymi Piast wygrywal No coz do nastepnego meczu pozdrawiam
Jeśli wicelider przyjeżdża do nas się obronić i grac z kontry to jest to już wartość sama w sobie. Mecz mimo, że przegrany w sumie nienajgorszy. Zivec w ofensywie bardzo dobrze, ale w obronie szczególnie w pierwszej połowie angażował się zbyt mało. Hebert wielokrotnie zostawał 1×1 z najlepszym z Jagiellonii Dzalamidze, który bezwzględnie wymaga podwojenia i wcześniej czy później musiało się to tak skończyć jak przy pierwszej bramce. Przy drugim golu ewidentna ręka, która zmieniła lot piłki i ta tylko dlatego trafiła do Tuszyńskiego – gdzie był sędzia?
Teraz wymagana jest pełna mobilizacja bo przy ewentualnej porażce w Bielsku znowu będzie bardzo nerwowo.
kolejne spotkanie i zenada brak slow kierunek obrany nic dobrego z tego nie bedzie
I znowu odświeżyło stronę i mój komentarz poszedł się j…ć. Niech pan coś zrobi z tą stroną panie Muzia
Najgorsze jest to,że tracimy punkty u siebie!!!
Szkoda,później może ich brakować!!!
Co tu dużo mówić, czy wygrywamy czy nie ta drużyna nie ma stylu i brak jej charakteru, tymczasowe wzloty wyglądają jak polskie powstania, nie widać w nich konsekwencji i przemyślenia.
Co najgorsze to myślę że Perez zaczyna powoli się gubić, rotować składem i niektórymi pozycjami w dziwny sposób, coś na styl spanikowanego Brosza.
Domyślam się że wynika to z braku odpowiednich wykonawców, zwycięstwo z Legią było super ale szczerze było bardzo szczęśliwe, ze Śląskiem, Jagą i Koroną oni wyszli na boisko bez wiary i świadomości po co tam są, dopiero straty bramek trochę ich poruszyły(czyli od lat ciągle to samo).
Wczorajsza porażka trzeba przyznać była dosyć pechowa, no ale jeśli chcesz pomóc szczęściu to musisz od początku wyjść i walczyć o swoje, zwłaszcza w meczach u siebie z takimi drużynami, ostrożnym to można być z 3-4 drużynami w tym kraju z resztą trzeba walczyć.
Nie może być tak że dajesz się zdominować drużynom pokroju Jagi, z całym szacunkiem dla nich, ale oni tak naprawdę nie prezentowali niczego rewelacyjnego, charakteryzowała ich natomiast konsekwencja, pewność siebie i świadomość celu, których u nas niestety brak.
Jak będzie dalej zobaczymy, czarne chmury powoli wracają, a drużyna swojego stylu nie wypracowała, kwestią jest czy Perez dokładnie przemyśli swoje wybory i zaciśnie pasa
czy odpuści.
Bo następne porażki mogą być jego ostatnimi u nas, tylko co dalej robić z tą grupą ludzi, kiedy nie widać u nich dążenia do celu, wielu kiedyś podstawowych zawodników jest
daleko pod formą, a młodej perspektywicznej krwi na horyzoncie nie widać ….
Zostaly 2 najblizsze mecze zeby zdobyc punkty, 3 nastepne juz z nowej rundy nie do wygrania
Moim zdaniem wejście Herberta,Zivca i Vassiljeva było dobrym posunięciem ale widać też było brak zgrania się jeszcze. Co innego gdy za Podgórskiego wszedł Szeliga za Martineza wszedł Ruben a za Horvatha wszedł Badia. Widać było zaczęły działać znane duety Ruben-Wilczek oraz Szeliga-Badia a że jeszcze był Zivec i Vassiljev to gra ciągnięta była do przodu. Tylko właśnie brak wykończenia oraz celnych strzałów było naszą słabością. Też było dużo błędnych podań zwłaszcza w pierwszej połowie. Bo to głównie słaba pierwsza połowa + błąd Cifuntesa w drugiej zaważyły o porażce Piasta. Jaga nic nadzwyczajnego nie pokazała. A ci co piszą,żę Vassiljev jest słaby niech umyją oczy we Wrocławiu dał dobrą zmianę z Jagą też szarpał do przodu a przede wszystkim ma dobre dośrodkowania. Cierpliwości ludzie.