Kamil Wilczek po raz pierwszy w swojej piłkarskiej karierze ustrzelił hat-tricka i to w meczu przeciwko najlepszej i najbogatszej obecnie polskiej drużynie. Takie chwile zapamiętuje się na całe życie, co potwierdza szczęśliwy zawodnik – Trzy bramki strzelić Legii to nie zdarza się zbyt często. Bardzo się z tego cieszę, ale mecz wcale dla nas łatwy nie był, jak wskazuje wynik – mówi autor wszystkich goli dla gliwiczan w tym starciu.
Piast regularnie dostawał baty od legionistów, szczególnie na Łazienkowskiej. W Gliwicach już tak źle nie było. Dwa razy udało się nawet zremisować. W końcu jednak przyszła pora na zwycięstwo – Nie mieliśmy nic do stracenia. Aby pokonać Legię, trzeba było zagrać odważnie. To właśnie zrobiliśmy i jest sukces – zdradza klucz do pokonania warszawskiej drużyny Wilczek.
Pierwszy raz Wilczek do warszawskiej bramki trafił w 16. min – Lewczuk za lekko podawał do Rzeźniczak, zobaczyłem to skoczyłem do piłki i za chwilę była w siatce opowiada jak padł pierwszy gol bohater tej kolejnych dwóch akcji. – Drugą bramkę wszyscy widzieli, nie ma co komentować – uśmiecha się Wilczek.
W drugiej połowie goście próbowali odrobić stratę, ale czynili to wyjątkowo nieporadnie, ale też trzeba podkreślić dobrą grę Piasta. Kiedy tylko legionista miał piłkę, to widział przed sobą gąszcz nóg i żadnej wolnej przestrzeni. Gospodarze grali twardo, pewnie i asekurowali się wzajemnie. To stworzyło okazje do kontry po której padł trzeci gol dla podopiecznych Angela Perez. Mający prawdziwie ułańską fantazję Szeliga mając za nic obrońców Legii, wjechał między nich, strzelił – Kuciak znów sparował piłkę pod nogi Wilczka, który po raz trzeci umieścił ją w siatce – Szczęście dziś mi dopisywało. Wykorzystałem wszystkie błędy Legii – słusznie zauważył napastnik Piasta.
Przy stanie 3:0 spiker rozpoczął świętowanie zwycięstwa. 1 – mało!, 2 – mało, 3 – mało! powtarzali fani za prowadzącym zawody. – Nie słyszałem tego, byłem skupiony na meczu, nawet przy stanie 3:0 nie mogliśmy sobie pozwolić na chwilę przestoju. Legia mogła to wykorzystać – komentuje Wilczek
Trzy trafienia w połączeniu z dwoma golami z poprzednich spotkań wysunęło Wilczka na prowadzenie w klasyfikacji na najlepszego strzelca Piasta w tym sezonie. Łącznie Kamil ma już na koniec 21 bramek zdobytych w niebiesko-czerwonych barwach, wszystkie te trafienia miały miejsce w ekstraklasie. pod tym względem lepszy od niego jest tylko Ruben, ale ta rywalizacja dopiero nabiera kolorytu. – Mam po 11 meczach pięć bramek. W poprzednim sezonie po 19 miałem trzy. Z pokorą jednak do tego podchodzę. Nie ma zakładu, ani rywalizacji z Rubenem, gramy dla drużyny, to jest dla ans najważniejsze tłumaczy piłkarz, który ugryzł skutecznie Legię.
Mistrzowie Polski opuszczali Gliwice mocno upokorzeni. Humorów warszawiakom nie poprawiła nawet strzelona w 90. min przez niuch bramka. Jak to jest możliwe, ze Piast w tym sezonie potrafił przegrał ze słabą Koroną,a pokonał tak silny zespół – Taka jest piłka. Możemy przegrać z Koroną, by tydzień później pokonać Legię. Życzę im powodzenia w dalszej grze w Europie i lidze też p zakończył rozmowę Kamil Wilczek.
Opracowanie: piast.gliwice.pl






















Wilczek, Jurado to już legendy klubu. Powinni mieć swoje koszulki w Hall of Fame w przyszłości obok np. Treli, Kaszy, Gamli itp.
Tak, zwłaszcza Ruben. On przejdzie do historii Piasta, tak jak Kasza.
Nie przesadzajcie owszem zrobili wiele ale do alei zasłużonych jeszcze im brak nie zapominajcie,że więcej dla klubu zrobił pod względem ilości meczy i goli Kędziora. Wilczek z Rubenem muszą jeszcze poświęcić przynajmniej 3 sezony na to by mu dorównać. Chyba,że przyczynili by się do tego ,że Piast by usiadł na pudle w tabeli.
owszem, Kędziora także, ale kto strzelił najwięcej goli w ekstraklasie dla Piasta??? No właśnie :)a Kędi w ekstraklasie zawodził jednak, ale mimo to się zasłużył.