Aby w niedzielę pokonać Legię, będzie trzeba zagrać w obronie jeszcze lepiej niż w bezbramkowo zremisowanym meczu z Bełchatowem i skuteczniej niż przeciwko Cracovii. Dużo do powiedzenia będzie miał też arbiter. Ta postać zawsze na boisku bywa bezstronna, ale jak to mówią, szczęście sprzyja lepszym i sędzia też czasem bardziej przychylnym okiem patrzy na faworytów.
W niedzielę, rozjemcą meczu w którym Piast zmierzy się z Legią będzie pan Bartosz Frankowski z Torunia i to nie jest zła wiadomość dla zawodników Piasta. W poprzednim sezonie Frankowski sześciokrotnie gwizdał w pojedynkach z udziałem Piasta, w obecnym na razie tylko raz. Bilans tego gwizdania to dwie wygrane gliwiczan, trzy remisy i dwie porażki Nie jest więc tak najgorzej.
Legia też nie zawsze wygrywa, gdy arbiter z Torunia rozstrzyga w meczach z jej udziałem sporne kwestie. W sezonie 2013/14 warszawiacy wygrali pięć spotkań i przegrali aż trzy , gdy gwizdał Bartosz Frankowski. W obecnych rozgrywkach Mistrz Polski wygrał tylko raz, gdy torunianin był na murawie. Dwa mecze zakończyły się remisami, a jeden, ten najważniejszy bo finał Superpucharu Polski też kończył się niekorzystnym wynikiem dla Legii,, bo porażka 2:3.
Jeśli chodzi o kartki czy dyktowanie rzutów karnych to arbiter ten nie odbiega od średniej. Czyli nie przegina w żadną stronę.





















