Puchary rządzą się swoimi prawami. To popularne określenie tych rozgrywek w piłce nożnej często ma pokrycie w rzeczywistości. Przekonali się o tym w miniony wtorek zawodnicy Piasta. Gliwiczanie musieli biegać przez ponad 120 minut po murawie, a potem jeszcze zaangażować się w rzuty karne, by pokonać 18. drużynę II ligi – Wisłę Puławy.
– Jesteśmy zmęczeni, ale zaczynamy już przygotowania do piątkowego meczu, przyznał po końcowym gwizdku sędziego w rozmowie z oficjalną stroną klubu – Wojciech Kędziora.
Przypomnijmy, że Piast po szybko straconym golu aż do 87 minuty przegrywał 0:1. Wtedy to arbiter podyktował rzut karny dla gliwiczan, który był konsekwencją nieustających ataków na bramkę Wisły. Jedenastkę pewnie wykorzystał Kędziora, przywracając nadzieję na końcowy sukces
– Ten karny to zasługa całego zespołu. Ciężko dziś pracowaliśmy przez cały mecz, ale nie mogliśmy się przebić przez szyki obronne Wisły. Powinniśmy rozstrzygnąć to spotkanie znacznie szybciej, stwarzaliśmy wiele sytuacji, ale brakowało tej kropki nad i – dodaje Kędziora.
– Przegrywając musieliśmy się otworzyć i zacząć stwarzać więcej sytuacji bramkowych. Udało nam się wykorzystać tylko jedną, dlatego doszło do rzutów karnych – tłumaczył dla odmiany Angel Perez.
Nie po raz pierwszy Piast grając w ekstraklasie rozstrzygał pucharowy pojedynek poprzez rzuty karne. W sezonie 2008/09 gliwiczanie też męczyli się z zespołem grającym o dwa szczeble niżej, a był nim Sokół Aleksandrów Łódzki. W regulaminowym czasie gry, po bramce zdobytej w 73 min przez Marcina Folca, niebiesko-czerwoni prowadzili 1:0, ale już 120 sekund później gospodarze wyrównali. Dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku, o awansie gliwiczan zadecydowały lepiej wykonywane rzuty karne. W tamtym meczu zagrał m.in. Tomasz Podgórski. Zmęczenie dało się jednak we znaki. Piast trzy dni później przegrał w lidze z Jagiellonią Białystok 0:2.
W poprzednim sezonie Piast też w Pucharze Polski zagrał przez 120 minut i o awansie do następnej rundy decydowały rzuty karny. Gliwiczanie gorzej jednak wykonywali jedenastki od Zagłębia Lubin i odpadli z tych rozgrywek. Po pucharze, Piast pojechał do Kielc i przegrał z Koroną w Kielcach 0:2, choć dni na odpoczynek zawodnicy mieli więcej niż ma to miejsce obecnie.
opracowanie: piast.gliwice.pl
Cyt. za piast-gliwice.eu






















Nie przynosi to chluby klubowi ani kibicom.
Myślałem,że trener wystawi te nabytki tak ukrywane i
załatwi sprawę do połowy meczu.
Okazało się że, mimo gry czołowych zawodników,była
niesamowita męczarnia,czarno widzę piasta w pucharach.
ale inteligentny tytuł artykułu
Te wasze tłumaczenia są daremne. Powiedzcie wprost ,że włodarze huja kładą na te Puchary. By masakrować się z takim klubikiem z 8 zawodnikami z pierwszej 11 to wstyd!! I tak jest co roku 1/8 max i odpadnięcie jak macie tak grać w Pucharach w przyszłym sezonie to lepiej nawet z 1/16 nie startujcie bo szkoda tylko waszych nóżek !!
jeżeli piast kładzie lachę na puchar, to spójrzcie na skład wyjściowy wisły z lechem – to jest dopiero wstyd i żenada – a trzeba to podkreślić – po tym meczu wisła/lech mają prościutką drabinkę do finału.
piast miał wczoraj dziwny skład i ustawienie; najwidoczniej to nie zagrało.
Muzia na normalnym poziomie..
Grzesiu a co jest z Herbertem , ma jakąś kontuzję ?
@romek: nie dostał jeszcze pozwolenia na pracę.
Grali na spokojnie zeby pograc w Piatek czesc z nich bd grala przeciwko Koronie
Bełchatów wygrał 2-1 z Flotą, tak więc w następnej rundzie zagramy u siebie właśnie z nimi.
Ruch i Lechia odpadła hi hi. Gratulacje dla zepołu.
Wojtek wytrzymał presję, super coś mi mówi że jeszcze da dużo zespołowi 🙂 CŻPG ole.
Ciezko bylo,meczyli sie ale cel osiagniety, moze i troche zlekcewazyli Pulawy, jak widac po wynikach dzisiejszych meczy nie wszyscy faworyci dali rade, a my gramy dalej