Zawodnicy Piasta powoli już zaczynają myśleć o meczu z Cracovią, ale my jeszcze wracamy do starcia z Górnikiem. Nie była to bowiem jedna z wielu ligowych potyczek o punkty, ale szczególny dla sympatyków jedenastki z Okrzei pojedynek. — Dla nas to też była duża radość, że w takim ważnym meczu dla naszych kibiców zdobyliśmy trzy punkty i jeszcze na tak trudnym terenie. Tu w Zabrzu mało kto przecież wygrywa – mówi Matej Izvolt
Gliwiczanie zupełnie zaskoczyli gospodarzy, którzy raczej spodziewali się, że Piast zacznie ten mecz ostrożnie i z zagęszczoną obroną. Tymczasem już pierwsza akcja przyniosła podopiecznym Angela Pereza gola – Idealnie dla nas ten mecz się zaczął. Już w drugiej minucie objęliśmy prowadzenie. Szkoda, że nie strzeliliśmy drugiej bramki, bo Górnik zdołał wyrównać, chociaż 1:1 też dla nas był niezły wynik – tłumaczy Izvolt
Po przerwie zabrzanie atakowali, strzelali, a Piast spokojnie czekał na swoja okazję. Ta nadarzyła się w 84 min, kiedy to wprowadzony po przerwie Matej Izvolt zagral do Bartosza Szeligi, który strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy – Chciałem wrzucać prawą nogą, piłka jednak odbiła się od zawodnika Górnika, nie było czasu na poprawkę, obróciłem się dośrodkowałem z lewej nogi i weszlo prosto na głową – uśmiecha się pomocnik Piasta.
Obserwatorzy tego meczu byli zgodni, że o wygranej Piasta zadecydowali rezerwowi. Matej Izvolt wie dlaczego tak się stało. – Trener w przerwie mówił nam, że Górnicy nie mogą wytrzymać takiego tempa, jakie sobie narzucili. Dla nas rezerwowych to była najlepsza sytuacja. Weszliśmy na skrzydła na mocno zmęczonych zawodników. Kosznik dał chyba ze 20 wrzutek, biegał, to jest bardzo męczące, a myśmy to wykorzystali – tłumaczy Izvolt.
Dla niego nie były to pierwsze derby, zarówno w Polsce jak i jeszcze, gdy grał w swojej ojczyźnie – Nie ma na Słowacji takiej sytuacji, aby blisko były siebie dwa kluby. Slovan Bratysława i Spartak Trnava. To są spotkania, którym towarzyszą podobne emocje jak w tym niedzielnym starciu. To są najważniejsze na Słowacji derby, miałem okazje w nich grac jak zawodnik Slovana Bratysława – zdradza nam Izvolt.
Derby rządzą się swoimi prawami. To są mecze w których sędziowie częściej korzystają z gwizdka, zawodnicy mniej też zwracają uwagę na grę fair. Podobnie było w Zabrzu – Ja osobiście za dużo tych minut nie rozegrałem, ale parę razy dostałem po kościach. Chwała chłopakom, którzy grali cały mecz, bo oni mocno poobijani schodzili z boiska – mówi Słowak.
Wygrana z Górnikiem jeszcze bardziej poprawiła rosnące od pewnego czasu morale zawodników i humory kibicom Piasta. Bez wątpienia jednak najważniejsze są jednak punkty – – My musimy teraz ich wszędzie już szukać i nadrabiać to co straciliśmy w tych pierwszych kolejkach, żeby być bliżej tej pierwszej ósemki. Chwilę cieszyliśmy z tego wyniku, ale przed nami mecz z Cracovią. Dla nas nie mniej ważny niż ten z Górnikiem – kończy rozmowę Matej Izvolt.
Źródło: piast.gliwice.pl






















To mnie chyba najbardziej cieszy że ławka rezerwowych daje ostatnio jakość w grze.Nie zawsze tak było.
Dzisiaj jak piszą, Polak rozwiązał kontrakt z Piastem, więc ławka rezerwowych się wzmocni, trener ma dylemat, para stoperów Horvat-Osyra dobrze sobie radzi, a Kolumbijczyk naciska, to dobrze.
Faktycznie, środek obrony poczyna sobie całkiem nieźle, a w rezerwie oprócz Nieviesa mamy jeszcze Heberta. To daje poczucie stabilności. Mnie osobiście martwią natomiast boki obrony, Brożek z Klepą na razie jakoś tam dają radę, ale wartościowych zmienników na te pozycje u nas nie ma. W przerwie zimowej w pierwszej kolejności należy zadbać o wzmocnienie tych pozycji, bo w przypadku kartek lub kontuzji będzie niewesoło.
Masz rację, nie mamy rezerw na boku. A co do Klepy…niektórzy pluli na niego ( z grzeczności nie podam nicków tych plujących osób, bo fajnie udzielają się na tym forum), ja zawsze wierzyłem w niego. To jego wprawdzie być może przedostatni/ostatni sezon w tej formie. Kiedyś pisałem, że Klepa ma najlepsze wyniki w testach wydolnościowych w Piaście. Sam Zboziu o tym mówił, że nikt mu nie dorówna, mimo wieku przedemerytalnego.
W tamtym sezonie Klepa u Brosza był rzucany albo na środek obrony, albo na lewą a czasami na swoją nominalną pozycję, czyli prawa obrona. Nie mógł się wykazać swoimi umiejętnościami. Klepa ZAWSZE najlepiej się czuł na prawej flance, co od początku tego sezonu udowadnia.
Ciesze się, że Angel do dojrzał i tak skład poustawiał.
Pzdro