Piast wygrał pierwszy mecz w tym sezonie i to w sposób bardzo przekonywający. Gliwiczanie pewnie, bo 3:0 pokonali Zawiszę Bydgoszcz. Bramki dla niebiesko-czerwonych strzelali Ruben – 2 i Wilczek – 1. Po pierwszej połowie nie zanosiło się na tak efektowną wygraną. Oba zespoły grały słabo, ale od momentu zdobycia pierwszego gola gospodarze dali już popis skuteczności.
Jak nie z Zawiszą to z kim możemy wygrać, pytali retorycznie kibice przed meczem. Bydgoszczanie do Gliwic przyjechali ze świadomością, że w przypadku porażki stracą trenera i pogrążą się na dnie tabeli. Zawodnicy Piasta też wyszli na murawę ze świadomością, że w przypadku porażki z Gliwicami może się pożegnać Angel Perez.
Trenerzy Piasta zdecydowali się na jedną zmianę w wyjściowej jedenastce – Kędziorę zastąpił Ruben i jak się okazało, by to bardzo trafne posunięcie.
Gliwiczanie od początku próbowali atakować bramkę Zawiszy, czego efektem był szybko wywalczony rzut rożny. W 7. min Badia egzekwował rzut wolny, odległość na strzał była zbyt duża, pomocnik Piasta więc zdecydował się dośrodkowywać i o mało co nie zaskoczył
Sandomierkiego. Zarówno gospodarze jak i goście musieli sobie radzić bez wsparcia swoich kibiców. Fani Zawiszy nie jeżdżą za swoim zespołem, bo są w konflikcie z właścicielem klubu – Radosławem Osuchiem. Fani Piasta natomiast postanowili w tych pierwszych minutach zaprotestować przeciwko ich zdaniem, zbyt drogim biletom na młyn. Po kwadransie gry nieśmiało zaczęli atakować bydgoszczanie, ale po kontrze gola zdobyli gliwiczanie. Bramka jednak nie została uznana, bo sędzia uznał, że Murawski był na spalonym. Zaraz potem Zawisza zaatakował i gorąco zrobiło się w polu karnym Piasta. W 25 min wreszcie zrobiło się głośnej na stadionie, bo zaczęli dopingować fani niebiesko-czerwonych. Bliżsi jednak objęcia prowadzenia byli goście. Po pół godzinie gry znów z boiska zaczęło wiać nudą. W 40 min po dość przypadkowej akcji, Borges padając uderzył, piłka jeszcze odbiła się od Horvatha i z trudem spod poprzeczki na róg wybił ją Alberto. Wreszcie w 43 min kibice Piasta doczekali się pierwszej, ciekawej i ostatniej w tej odsłonie akcji. Z prawej strony dośrodkowywał Podgórski, Wilczek strzelał głową, piłka przeszła tuż nad poprzeczką. Zaraz potem jednak gliwiczanie powinni przegrywać 0:1. Borges mając przed sobą tylko bramkarza spudłował z trzech metrów. Zaraz potem zakończyła się pierwsza bardzo słaba połowa, którą kibice podsumowali gwizdami.
Na drugą połowę nie wyszedł Carles Marc. Zastąpił go debiutujący w Piaście Konstantin Vassiljev. Estończyk już na początku zebrał brawa, bo bardzo dynamicznie wszedł w mecz bezkompromisowo walcząc o piłkę. W 48 min Ruben zainicjował kontrę, zagrał do Wilczka, ten zobaczył że na czystą pozycję wychodzi Badia, Hiszpan dostał dobrą piłkę, ale zbyt długo przekładał sobie piłkę z nogi na nogę i obrońca zdążył zablokować jego strzał. W 53. min Wójcicki wykonywał rzut wolny. Uderzył , mocno ponad murem, ale w sam środek bramki i Alberto pewnie to wybronił. Czas płynął, a gra wyglądała coraz gorzej i to w wykonaniu obu zespołów. W 60 Drygas uderzał minimalnie niecelnie. Gliwiczanie odpowiedzi akcją i bramką. W 63 min Vassiljev, z pierwszej piłki zagrał do Klepczyńskiego, ten wrzucił piłkę na środek pola karnego, jej lot przedłużył Wilczek, podając do Rubena, a ten strzałem z pół obrotu zmusił Sandomierskiego do kapitulacji. W 72 min Badia egzekwował rzut rożny, a bezpośrednio po nim głową strzelił Wilczek, podwyższając wynik na 2:0. Bydgoszczanie natychmiast rzucili się do odrabiania strat i byli blisko szczęścia. Najpierw Wójcicki trafił w słupek, a potem Murawski wybił piłkę z linii bramkowej. w 78 min gliwiczanie skarcili gości za te próby odrobienia strat. Z lewej strony idealnie zagrał Badia wprost na głowę Rubena, który po raz drugi wpisał się na listę strzelców. To był decydujący moment tego meczu, bo gdy się przegrywa 0:3, to już można tylko czekać na końcowy gwizdek sędziego.
29 sierpnia 2014, 18:00 – Gliwice (Stadion Miejski)
Piast Gliwice – Zawisza Bydgoszcz 3:0 (0:0)
Bramki:
1:0 – 62` Rubén Jurado (asysta Kamil Wilczek)
2:0 – 72` Kamil Wilczek (asysta Gerard Badia)
3:0 – 78` Ruben Jurado (asysta Gerard Biadia)
Piast: 91. Alberto Cifuentes – 14. Adrian Klepczyński, 3. Csaba Horváth, 28. Kornel Osyra, 19. Piotr Brożek – 17. Tomasz Podgórski (57, 26. Bartosz Szeliga), 9. Radosław Murawski, 4. Carles Martínez (46, 84. Konstantin Vassiljev; 78, 16. Amine Hadj Saïd), 77. Rubén Jurado, 21. Gerard Badía – 10. Kamil Wilczek.
Zawisza: 12. Grzegorz Sandomierski – 27. Anéstis Argyríou, 15. Paweł Strąk, 4. André Micael, 11. Sebastian Ziajka – 28. Wágner (60, 19. Vahan Gevorgyan), 7. David Fleurival, 14. Kamil Drygas (68, 5. Bernardo Vasconcelos), 10. Jakub Wójcicki, 22. Luís Carlos (71, 8. Alvarinho) – 23. Jorge Kadú.
żółte kartki: Klepczyński, Osyra – Drygas.
ędziował: Paweł Gil (Lublin).
źródło: własne






















Bardzo dobry mecz naszych drużyn importujących wspaniałych zagranicznych zawodników przyciągających tłumy na trybunach!
jonder jestes zakompleksiony i ńie masz honoru.Pol roku pisales ze Piast spadnie a potem schowales sie jak szczur do nory.Nikt ci juz nie wierzy
Być może to przypadek, ale wszystko co dobre dla nas w tym meczu zaczęło się po zejściu z boiska Podgórskiego. Chyba wszystkim nam kamień spadł z serca po tej wygranej. Teraz mamy przerwę w rozgrywkach, którą trzeba odpowiednio wykorzystać i za dwa tygodnie postarać się zlać żaboli. Jeżeli Perez i spółka przywiezie z Zabrza punkty wszyscy zapomnimy o słabym początku ligi.
Patrze teraz Wisła-GKS B Wisła jeden obcokrajowiec pierwszy skład,GKS B sami Polacy i widać miejsca w tabeli GKS B i Wisłay I NASZYCH IMPORTERÓW Piast i Zawisza!
jonder ty nie masz honoru i masz kompleks Piasta.Pol roku pisales ze Piast spadnie a potem schowales sie jak szcUr do nory.Nikt juz ci nie wierzy bo masz problem egzystencjonalny
To nie jest żaden przypadek ewidentnie widać konflikt na linii Podgórski – drużyna. Kompletnie niezaangażowany w grę powinien uczyć się od Murawskiego ile zdrowia powinien zostawić na boisku kapitan który swoją drogą już teraz powinien zacząć pełnić kluczową rolę w zespole Piasta. Muraś to idealny materiał na kapitana. Gliwiczanin, wychowanek, chłopak z jajami. Tylko w klubie nikt nie podejmie takiej decyzji.
Podgórski to też Gliwiczanin i wychowanek,Muraś nas uratował przed utratą bramki – kto kapitanem pokaże życie!
Zastanawia mnie jak poważny jest uraz Wasiliewa bo od niego wszystko się zaczęło?
Mecz słabiutki mimo wszystko. Ciekawe co zrobia teraz z Perezem. Podgór nie może się odnalezc w zespole pełnym cudzoziemców. U Brosza czy był w formie czy nie to zawsze miał pewne miejsce w jedenastce.
I to ( miejsce składzie czy się stoi czy się leży ) jest złe. On nie ma się odnajdywać tylko zapier%$lać a jak nie to jest coś takiego jak Piast II Gliwice albo wypad. Dobrze że sprowadziliśmy nowego skrzydłowego jest szansa że nie będzie go na murawie. Co do obcokrajowców jeszcze to dziś bardzo dobrze Hajd Said. Szybkie nogi, dobrze trzyma się na nogach i gra naprawdę celnie. Osyra też kapitalny mecz i dobry partner dla Heberta. Zupełnie odwrotnie Horvath ale do jego postawy już przywykłem. Miejsce obok Polaka w rezerwach czeka. O Murawskim już pisałem.
3292 widzów 🙂
to i tak więcej niż u was patolo/g\io
z tego na młynie 600/500 dopingowało może 300/400 bo boki ku..a siedziały i żarły słonecznik zamiast dopingować brawo stary młynowy wiecie o kogo mi chodzi ja już nas pociągnął to i my dali radę brawo piast brawo nowy piłkarz Konstantin Wasiljew może być z niego pociecha hej piast
ok jak nie wiesz jakiemu klubowi powinien kibicować mieszkaniec Gliwic to zapytaj kogos mądrzejszego od siebie.A tak to pseudo żabol i nie piastol.
Aha. Zapomniałem. Jonder ty pojebie.
Ci co się śmieją z tak słabej frekwencji mają racje. Niestety chodzimy gdy są wyniki. Brak fanatyzmu Panie i Panowie 3000 stałych reszta to sezonowcy.
Dodam dla porównania Gliwice ok 187 tys mieszkańców na meczu 3292 , Bełchatów ok 60 tys mieszkańców na meczu z nami 3200 , Łęczna ok 20 tys mieszkańców na meczu z Zawiszą 3058. Wstyd !!
W całej ekstraklasie frekwencja nie zadowala to żaden wstyd moim zdaniem jest to spowodowane tym że trwają jeszcze wakacje 🙂
Dziś we Wrocławiu było koło 10 tyś. kibiców, a mieszkańców Wrocław liczy sobie 632 tyś.