W miniony poniedziałek, w meczu z Bełchatowem – Ruben Jurado nie pojawił się w pierwszym składzie. Hiszpan zaczął mecz na ławce rezerwowych i tam go zakończył. Nie wszedł nawet na kilka minut, co było sporym zaskoczeniem nie tylko dla kibiców, ale równiez dla niego.
– Nie wiem dlaczego nie zagrałem, to była decyzja trenera. Cały tydzień normalnie trenowałem i pracowałem, dobrze się czułem i nic mi nie dolegało – mówi rezerwowy w meczu z Bełchatowem napastnik Piasta.
– Ruben dużo grał i wkładał w mecze maksimum sił, ciężko też pracował na treningach. Uznałem, że potrzebuje odpoczynku, że musi nabrać świeżości – stąd w Bełchatowie zaczął mecz na ławce – tak natomiast tłumaczy swoją decyzję Angel Perez.
Miejsce Rubena zajął Wojciech Kędziora dla którego był to pierwszy mecz w tym sezonie od pierwszej minuty. Kędziora jednak z Wilczkiem w parze nigdy jeszcze nie grał, a z Rubenem tworzył bramkostrzelny duet. W sezonie 2011/12 para ta strzeliła łącznie rywalom 30 bramek. „Kędi” w tamtym sezonie zaliczył jeszcze 7 asyst, a Ruben 3.
– Chciałbym znów grać z Kędim. bo w Gliwicach chyba wszyscy wiedzą, jak dobrze mi się z nim wcześniej współpracowało. Spokojnie czekam na ten moment, kiedy znów zagramy od początku meczu razem – tak mówi o tej sytuacji Ruben.
– Każdy trener szuka jak najlepszych rozwiązań dla swojej drużyny. Uważam, że aktualnie, Kamil Wilczek, po tym jak wyleczył kontuzję jest w bardzo dobrej dyspozycji. Dlatego on gra od pierwszej minuty, a w tym ostatnim meczu Kędziora zastąpił Rubena – wyjaśnia Angel Perez
Szkoleniowiec Piasta próbuje więc szukać rozwiązania na przypadłość, która dopadła jego podopiecznych, a jest nią strzelecka indolencja. Dwa zdobyte gole w sześciu meczach to wynik najgorszy w ekstraklasie w tym sezonie.
– Trudno mi to wytłumaczyć i myślę, że wszystkim zresztą też. Sytuacji w tych ostatnich dwóch meczach stworzyliśmy sobie naprawdę sporo, a nic nie wpadło. Jestem jednak przekonany, że szybko przyjdzie taki czas, że będziemy te gole zdobywać seriami – tłumaczy i obiecuje Ruben Jurado.
W piątek Piast zmierzy się z Zawiszą. Potem nastąpi dwutygodniowa przerwa w rozgrywkach. Drużyna, która wyjdzie zwycięsko z z tej potyczki, będzie mogła spokojnie przygotowywać się do następnych spotkań. Remis lub porażka sytuacji żadnej z ekip wyraźnie nie poprawi.
– Bydgoszczanie są w podobnej sytuacji co my, więc też będą pewnie bardzo zdeterminowani. Gramy jednak u siebie, będziemy mieli wsparcie kibiców i to jest nasz atut, który daje nam przewagę psychologiczną przed tym meczem.
Ruben ma bardzo miłe wspomnienia z konfrontacji z Zawiszą. 27. maja 2012 roku, to jego gol otworzył wynik meczu, który zakończył się zwycięstwem Piasta 3:0 – To był dla mnie jeden z najważniejszych, jeśli nie najważniejszy mecz od kiedy gram w Piaście. Wygrana dała nam upragniony awans do Ekstraklasy – wspomina tamten dzień Ruben
Jesienią minionego sezonu jednak już tak fajnie nie było. Piast przegrał z Zawiszą aż 0:6 – Fajnie by było zrewanżować się za tą przykrą porażkę, ale ważniejsze jest, aby w piątek wygrać, zdobyć trzy punkty, odbić się w tabeli i dać radość sobie i kibicom – zaznacza Ruben.
Zawisza rozczarowuje swoich fanów, chyba jeszcze w większym stopniu niż Piast. W poprzednim sezonie bydgoszczanie awansowali bowiem do pierwszej ósemki, teraz notują pięć porażek z rzędu. Można więc powiedzieć, że są aktualnie jedną z najsłabszych drużyn w ekstraklasie – Na to bym nie liczył. Każdy mecz w ekstraklasie jest trudny do wygrania. Musimy zagrać jeszcze lepiej niż w poprzednich spotkaniach, aby zdobyć te trzy punkty, bo to już najwyższy czas, aby pójść w górę tabeli – zaznacza napastnik Piasta.
Źródło: piast.gliwice.pl
Tłumaczył Bartosz Otorowski






















Kurcze, chciałbym raz zobaczyć od początku meczu parę – cofnięty napastnik RUBEN i szpica KĘDI. Jak ten duet , jak za dawnych lat, nie wypali to uwierzę , że Kędi już się „skończył”. Zauważcie za dawnych czasów ten duet rządził napadem w Piaście. Od kiedy Kędi wrócił po kontuzji do gry nie miał ten duet możliwości się sprawdzić od początku meczu ( z wyjątkiem ostatnich minut meczu).
Dokladnie.Nic dodac nic ujac
oczywiscie potrzeba zeby dac szanse na ponowne zgranie potrzeba przynajmniej 3 meczy
Zgoda. Powodzenia w piątek 3 punkty nasze.
Wspominanie dawnych meczy wygranych,to ułuda-marzenie.
Kiedyś Polska piłka też coś znaczyła,ale to już historia.
Obecnie Piast w ekstraklasie jedzie jak ekspres,tylko ktoś
nie zbudował torów,lub je rozmontował i nie może trafić
do docelowego dworca,zwanym bramką.
Po meczu z Bełchatowem i wcześniejszymi Kędziora,
był tak wolny,jakby go życie już zmęczyło,to nie pasuje
na zawodowca i tym nie pomaga drużynie.