Zaraz po objęciu sterów rządu przez Adam Sarkowicza, na jego biurko trafił list otwarty asygnowany przez kibiców Piasta Gliwice. Fani w piśmie domagają się zorganizowania pożegnalnego meczu dla Jarosława Kaszowskiego i zastrzeżenia koszulki z nr 8.
Jarosław Kaszowski jest być może jedynym piłkarzem w Europie, a na pewno w Polsce, który będąc zawodnikiem jednego klubu, przeszedł z nim drogę od najniższej do najwyższej klasy rozgrywkowej. W przypadku „Kaszy” było to od „B” klasy do Ekstraklasy. Te hasło zresztą na stałe już wpisało się nie tylko do historii Piasta, ale i repertuaru kibicowskich przyśpiewek. Jest o tyle cenne i oryginalne, że żaden inny fan klub nie może go skandować.
Historia sportowej kariery Kaszowskiego wielokrotnie była opisywana w mediach sportowych. Film o jego życiu nakręciła też telewizja „Orange”. Przypominały ją również inne stacje.
„Kasza” w barwach Piasta zadebiutował już w pierwszym meczu po reaktywacji, a było to w 1997 roku. Potem cieszył się z kolejnych awansów. Po do dziś niewyjaśnionej, przedwczesnej śmierci Tomka Szeii, przejął po nim opaskę kapitana. Nie wiadomo czy był to dobry wybór. Zaraz potem bowiem spadły na niego nieszczęścia z najgorszych, jakie były możliwe. Na sepsę zmarła m.in.
jego córeczka. – Półtora miesiąca przed śmiercią Majeczki zmarł Tomek Szeja, kapitan Piasta. Przejąłem po nim opaskę. Po powrocie do klubu powiedziałem, że już jej nie chcę, że jest jakaś feralna. Nowym kapitanem został Jacek Gorczyca. Piast grał z Cracovią, oglądałem ten mecz z trybun razem z żoną. Jacek dostał czerwoną kartkę. Nie mógł zagrać w następnym spotkaniu, z Podbeskidziem, na które miałem wrócić. Zaczęliśmy się zastanawiać z żoną, czy to nie jest znak od Majeczki, żebym przyjął z powrotem tę opaskę. No to wziąłem – tak wspomina tamten moment wieloletni kapitan Piasta. Jak potem sam podkreślał, sport pomógł mu przetrwać te trudne chwile.
W 2008 roku jako kapitan, wprowadził Piasta do Ekstraklasy, spełniając marzenia kilku pokoleń fanów niebiesko-czerwonych. W pierwszym meczu, który został rozegrany w Wodzisławiu Śląskim, Piast pokonał Cracovią 2:0. Tym samym „Kasza” wpisał się do panteonu legend gliwickiego klubu. Od tej pory w historii stawiano go obok Ewalda Dery, Ryszarda Kałużyńskiego, Leszka Dunajczyka, Jurka Apostela, Ryszarda Majki, czyli piłkarzy, którzy przez całe swoje kariery byli wierni niebiesko-czerwonym barwom.
Piłkarska kariera nie trwa jednak wiecznie. Przyszedł taki czas, kiedy trzeba było zacząć myśleć o życiu po piłce. Wybór padł na politykę, ale nie tą dużą, o której marzy setki celebrytów, tylko lokalną. Kaszowski razem z Gamlą chcieli zostać radnymi, aby móc dalej służyć gliwickiej społeczności, tylko w inny sposób. Pech dla nich chciał, że wystartowali z ugrupowania opozycyjnego do władz miasta, do których od 2009 roku należy Piast Gliwice S.A. Do Rady Miasta jednak się nie dostali. Oficjalnie, pretensji nikt za to do nich nie miał.
Po wygaśnięciu kontraktu, co miało miejsce w 2011 roku zaproponowano Kaszowskiemu, nową upokarzającą wręcz umowę. Miał zarabiać 1500 zł miesięcznie brutto. Propozycji tej nie przyjął.
Kaszowski jeszcze czuł się na tyle mocny, że kontynuował przygodę z piłką, najpierw w Ruchu Radzionków, a potem w Fortunie Gliwice.
Jak to często ma miejsce w historii, działania próbujące umniejszyć rolę Kaszowskiego w tworzeniu najnowszej historii Piasta przyniosły odwrotny skutek. Dla tysięcy kibiców stał się symbolem, podkreślającym lokalny patriotyzm i niezwykłe przywiązanie do klubu w którym się wychował, co dziś w pogoni za pieniędzmi jest już niespotykane.
Gdy opadły już emocje związane z polityką, dla wszystkich stało się jasne, że taka postać jak Kaszowski, nie może pozostać poza klubem. Wrócił na Okrzei, gdzie jest jego miejsce. Pracuje w dziale marketingu i już zrobił więcej dla klubu, niż wszyscy zatrudnieni w nim w ostatnich latach dyrektorzy tego działu. Bez dodatkowych środków, na każdym meczu dzięki jego staraniom, pojawia się setki, a może nawet i tysiące fanów. Sektor szkolny to jego pomysł, na mecze przychodzą też dzieci z rodzicami z jego piłkarskiej Akademii. Ultrasi też o nim nie zapominają.
Wciąż jednak „Kasza” nie doczekał się od władz czy właścicieli klubu nawet zwykłego słowa dziękuję, o kwiatach czy innej pamiątce nie wspominając.
Czas już więc najwyższy, aby godnie podziękować Kaszowskiemu, gliwiczaninowi od urodzenia i wychowankowi Piasta za jego wkład w tworzeniu historii klubu. Najlepszym dla piłkarza sposobem jego rozegranie tego ostatniego, pożegnalnego meczu, bo nikt nie ma chyba wątpliwości, że na to zasługuje. Warto przy okazji przypomnieć kibicom innych, legendarnych żyjących jeszcze piłkarzy, tych, których przed laty oklaskiwali i kochali fani niebiesko-czerwonych. W Gliwicach wciąż mieszka wielu byłych piłkarzy Piasta o których dziś nie nie wiadomo dlaczego nie chce się pamiętać.
Grzegorz Muzia
List otwarty do Prezesa Adama Sarkowicza w sprawie Jarosława Kaszowskiego
Data: 24 czerwca 2014
We wtorek popołudniu na stolik, naszego nowego prezesa Pana Adama Sarkowicza, trafił napisany przez nas w imieniu kibiców list, w sprawie Jarosława Kaszowskiego, poniżej prezentujemy jego treść:
Szanowny Panie Prezesie,
w imieniu kibiców Piasta Gliwice zwracamy się z prośbą do Pana, jako osoby związanej z gliwickim klubem od wielu lat. Wiadomość o pozytywnym rozpatrzeniu pańskiej kandydatury na najwyższe stanowisko zarządcze w klubie przyjęliśmy optymistycznie, gdyż wiążemy z tą decyzją duże nadzieje na pozytywne zmiany. W poniższych słowach chcielibyśmy zwrócić uwagę na pewien temat, który dla naszej kibicowskiej braci jest szczególnie bolesny.
Jarosław Kaszowski grał w Piaście Gliwice od 1997 roku, zaczynając w ówczesnej B-klasie. Rok po roku piął się z klubem po kolejnych ligach, aż dotarł na sam szczyt, zaznaczając swoją obecność na ekstraklasowych salonach i tym samym został prawdopodobnie jedynym piłkarzem na świecie, któremu udało się z jednym klubem zaliczyć wszystkie szczeble rozgrywkowe. Przez te wszystkie lata Pan Kaszowski był wierny naszej drużynie i godnie nosił opaskę kapitana. Śmiało można stwierdzić, że jest jedną z ikon miasta Gliwice, podkreślającą lokalny patriotyzm i niezwykłe przywiązanie do klubu, w którym się wychował.
W sezonie 2010/2011 drogi Jarosława Kaszowskiego i Piasta Gliwice rozeszły się. Pomimo obecności byłego piłkarza w strukturach klubu, my – jako kibice – czujemy olbrzymi niedosyt wynikający z braku symbolicznego podziękowania zawodnikowi za jego wkład w sukces gliwickiej jedenastki oraz jego ponadprzeciętną lojalność. W związku z tym w imieniu kibiców Piasta apelujemy o:
Zorganizowanie oficjalnego meczu pożegnalnego dla Jarosława Kaszowskiego na stadionie, do którego budowy jego osoba – poprzez sportowe wyniki zespołu – miała niezwykły wpływ. Ze swojej strony możemy obiecać, że każdy z nas zrobi wszystko co w naszej mocy, aby na to spotkanie przyciągnąć jak największą liczbę osób.
Zastrzeżenie koszulki z numerem 8, pod którym występował Jarosław Kaszowski, aby była ona symbolem wierności i oddania Niebiesko-Czerwonym.Poniżej udostępniamy link do strony na portalu społecznościowym, na której ponad tysiąc kibiców wsparło pomysł zorganizowania wymienionego w pkt. 1 spotkania.
Chcemy pożegnalnego meczu Jarosława Kaszowskiego w barwach Piasta Gliwice






















Jak najbardziej należy mu się taki mecz pożegnalny. Może okazją był by mecz z APOEL-em Nikozja 13 lipca?.
Jarek jak najbardziej zasłużył na taki mecz
Jak najbardziej widział bym go w meczu z Apoelem niestety znając życie nie wystawia go w składzie a sprawa będzie się ciągła miesiącami.
Tu nie chodzi nawet o to, aby Kasza grał cały mecz, czy nawet połówkę. Angel się nie zgodzi na to, bo to ostatni moment na zespolenie składu. Ale 15 minut?…Puchar, kwiaty i oklaski.
Bo kiedy jak nie teraz?.
Z APOEL-em nie! To byłoby przypadkowe i siłowe wciskanie uroczystości na sparing. Mecz dla Kaszowskiego trzeba zaplanować, oprawić, nadać mu rangę, załatwić przeciwnika, zadbać o publiczność.
Osiągnięcie Kaszy jest wyjątkowe w historii polskiego piłkarstwa więc działacze klubowi powinni mieć czas docisnąć PZPN, żeby oficjalnie dołączył do fetowania takiego piłkarza.
Jak dla mnie to ten list o wiele wiele za pózno został napisany , teraz to możemy tylko mieć winę do siebie , przespaliśmy to i wszystko .
O tym juz od dawna sie mowilo i prosilo poprzedniego prezesa torcika.Tylko ze on mial to w d…ie.Wiec przestan pisac farmazony.Bo albo udajesz albo …..Dopiero teraz jak jest normalny prezes stalo sie to mozliwe
Ciekawe ilu nas przyjdzie na ten benefis Kaszy?Bo wszyscy są za!
Podejrzewam, że jak dla Kaszy zrobi się osobne spotkanie i jak pisze Wiklinowy Nocnik :
„…Mecz dla Kaszowskiego trzeba zaplanować, oprawić, nadać mu rangę, załatwić przeciwnika, zadbać o publiczność…”
to, przyjdziesz Ty, ja i i.. Ty i kilku jeszcze – NIESTETY!!!.
Niestety mecz pożegnalny Kaszy trzeba dokleić do innego zdarzenia, by wielu to widziało i wielu o tym i o nim się dowiedziało!!!.
Kasza, jestesmy z Tobą!!!
To jak nie z Apoelem to na Lechię Gdańsk na pierwszy mecz nowego sezonu w Gliwicach.
Najlepiej byłoby zorganizować mecz towarzyski z BATE, w którym Kaszowski mógłby zagrać.