Śląsk to drużyna z tradycjami, ale w tym sezonie wrocławianie grają słabo, a jeszcze na dodatek w ostatnich konfrontacjach Piasta z wrocławską drużyną, gliwiczanie radzili sobie dobrze. Ledwie rok temu na stadionie przy ul Okrzei niebiesko-czerwoni rozegrali fantastyczne spotkanie, wygrywając 3:2 – Nie ukrywaliśmy przed meczem, że Śląsk nam leży, dobrze nam się z nimi grało i te ostatnie wyniki były pozytywne. Liczyliśmy na komplet punktów, mamy jeden – mówi Wojciech Kędziora.
Drużyna Piasta nie wykorzystała szansy jakim była gra na własnym boisku i tylko zremisowała ze Śląskiem Wrocław. Tym samym gliwiczanie jeszcze bardziej skomplikowali sobie sytuację, bo następne dwa mecze zagrają na wyjeździe – Trzeba walczyć do końca i się utrzymać. Chcieliśmy dzisiaj wygrać ale grając w osłabieniu ciężko było myśleć o korzystnym wyniku – dodaje napastnik Piasta.
Kędziora większość tego meczu spędził na ławce rezerwowych, podobnie jak i Badia. Wyjściowa jedenastka i późniejsze zmiany wyraźnie wskazują, że Piast nastawił się w tym meczu bardziej na obronę niż na atak. Grając na własnym stadionie i to tak ważny mecz, trudno to zrozumieć – – Myśleliśmy o wygranej, a skupiliśmy się na tym żeby to bronić – przyznaje Kędziora.
Gra się jednak tak, jak przeciwnik pozwala, a Śląsk piłkarsko prezentował się lepiej. Na dodatek od 67. min gliwiczanie grali w 10. – Dzisiaj z przebiegu meczu można powiedzieć, że dopisujemy punkt po stracie zawodnika i chyba powinniśmy być z tego zadowoleni – zauważa napastnik Piasta.
Można powiedzieć, że nie styl będzie decydował o tym czy Piast się utrzyma w ekstraklasie, ale zdobyte punkty. W pierwszych dwóch meczach dodatkowej części sezonu gliwiczanie powiększyli konto tylko o jedno oczko. – Zostało 5 spotkań i musimy się skupić na tym, aby strzelać bramki i jednocześnie nie tracić ich. Musimy też zacząć wygrywać, aby utrzymać się w Ekstraklasie, bo to jest dzisiaj najważniejsze podkreśla Kędziora.
W sobotnim meczu były dwie, kontrowersyjne sytuacje. Pierwsza to faul Horvatha po którym arbiter mógł podyktować rzut karny dla Śląska, druga do gol strzelony przez Rubena. Nawet powtórki telewizyjne jednoznacznie nie wskazują czy sędziowie mieli racje – Ciężko z ławki określić czy był spalony w sytuacji z Rubenem. Fajnie jakby sędzia zaliczył bramkę, bo pewnie wygralibyśmy mecz. Ale trzeba to spokojnie przeanalizować i skupić na pierwszej kartce Horvatha, gdzie niby ręką uderzył piłkę, ale wcześniej był kontakt z napastnikiem, sędzia po prostu tego nie widział – analizuje napastnik Kędziora.
Tak czy inaczej, arbiter nie wypaczył wyniku tego pojedynku. Remis jest jest wynikiem sprawiedliwy, choć nie oddającym do końca tego, co działo się na murawie. Wrocławianie wypracowali więcej sytuacji bramkowych, ale albo byli nieskuteczni, albo skórę kolegom ratował Dariusz Trela.
źródło: piast.gliwice.pl






















Liczyliśmy i co mecz to samo!Czerwona kartka lub wolny rozegrany przez Śląsk W pokazuje jakich Piast ma słabych zawodników!Obecnie na Korzei niema poco chodzić!
Okrzei!
Jeszcze zostało:” niema poco”.
To nie chodź. Ktoś ci każe?
Widać po trybunach że takich jak ja jest tylko garstka a takich jak Ty …stadion pęka w szwach!
Na trybunach nie ma takich ja ty ani jednego. W ośrodkach lecznictwa zamkniętego takich jak ty jest zatrzęsienie.
Gdyby punkty przyznawano za gadki piłkarzy i trenerów,
Piast byłby mistrzem Polski.Uważam,że piłkarze powołani
są do gry i jeżeli będą to dobrze robili,to nie trzeba się tłumaczyć.
Jeżeli się nie wygrywa meczów u siebie to nie ma gdybać,
a mówienie,że grali w dziesiątkę część meczu ma się nijak,
do wyniku,na kartkę zasłużyli,bo nie upilnowali przeciwnika.
Więc sami sobie ten krzyż zgotowali,z resztą nie tylko
w sobotę, to się ciągnie cały sezon wiosenny…
Jondek a gdyby Piast grał w pierwszej ósemce to byś nagle się spuszczał ze szczęścia. Uważasz się za kibica? Wiesz co ci powiem huj jesteś a nie kibic. A do reszty głównie w młynie apel by do piłkarzy podejść twardo a nie z piosenkami ,,dzięki za walkę” itd !!