Grad bramek w Bialymstoku. Jagiellonia – Piast, relacja

Jaga-piast-hanzelAż siedem bramek  zobaczyli kibice w Białymstoku. Cztery strzelili piłkarze Jagiellonii, trzy zawodnicy Piasta. Jak więc nietrudno wyliczyć pierwszy w tej trzeciej rundzie tego sezonu pojedynek zakończył się zwycięstwem gospodarzy 4:3. Bohaterami tego starcia byli Hiszpanie. Po dwie bramki strzelili bowiem Dani  Quintana i Ruben Jurado. Dla białostoczan trafiali jeszcze Adam Dźwigała i Mateusz Piątkowski, a dla Piasta – Wojciech Kędziora.

Reforma rozgrywek sprawiła, że w odstępie dwóch tygodni Piast ponownie zmierzył się z Jagiellonią  i to w Białymstoku. W tym poprzednim spotkaniu oba zespoły walczyły o zupełnie inne cele. Gliwiczanie o miejsce 12, tak, aby mieć komfort rozegrania czterech spotkań u siebie, a „Jaga”, by awansować do pierwszej ósemki. Pojedynek ten zakończył się remisem, który sprawił, ze obie ekipy nie zrealizowały założeń. W konsekwencji w sobotę spotkały się ponownie, tym razem już w meczu, którego stawką  było utrzymanie.

Gliwiczanie świetnie weszli w ten mecz. Już w 5 minucie Ruben stanął przed szansą otwarcia wyniku, ale  Ukah w ostatnim momencie zdołał wybić piłkę na róg. Po tym stałym fragmencie gospodarze nie zdołali wyprowadzić piłki, która trafiła pod nogi Badii, Hiszpan dośrodkował idealnie, na głowę Rubena, a  ten tym razem już się nie pomylił. Gdy Piast w tym sezonie jako pierwszy strzelał gola na wyjeździe, to ani razu nie przegrał. Mecz jednak trwa 90 minut.

Gospodarze zdołali odpowiedzieć  dopiero w 12 minucie. Wtedy to Quintana zakręcił obrońcami,  dograł na 6 metr, ale akcja ta nie skończyła się celnym strzałem. Dwie minuty później Badia uderzał bezpośrednio z rzutu wolnego,  ale nie trafił w światło bramki. Piast nie zwalniał tempa, spychając gospodarzy do głębokiej defensywy, pokazując w tym okresie dużą ochotę do gry i walki.  Cały czas jednak nie można biegać w takim tempie, jaki narzucili białostoczanom goście. Z czasem więc, przynajmniej optyczną przewagę wypracowali sobie gospodarze. Posiadanie piłki nie zawsze jednak przekłada się na gole, czy choćby sytuacje bramkowe, a tych Jagiellończycy sobie nie stwarzali. Piast czekał natomiast na okazję do wyprowadzenia kolejnej, zabójczej kontry. Miejscowi dopiero w 29 minucie zdołali oddać, pierwszy strzał, który mógł zakończyć się golem, ale świetnie zachował się Trela, przenosząc  piłkę nad poprzeczką. Za chwilę Quintana celnie już strzelił, ale ponownie Trela pokazał, że wart jest pieniędzy, które daje mu Lechia Gdańsk.  Czym było bliżej końca pierwszej połowy, tym bardziej gra Piasta przypominała obronę Częstochowy. Zawodnicy „Jagi” praktycznie cały czas posiadali piłkę i w 37 min dało im to wyrównującego gola. Quintana zagrał piłkę w pole karne, ta spadła pod nogi Matrasa, który wybił  tak niefortunnie, bo wprost pod nogi Dźwigały, który pozostawiony bez opieki stoperów strzelił nie do obrony. Pięć minut później było już 2:1 dla gospodarzy. Po zagraniu z lewej strony w ogromnym zamieszaniu najlepiej odnalazł się  Quintana, który prawie z linii bramkowej wpakował piłkę do siatki. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Drugą odsłonę Piast chciał rozpocząć podobnie jak i pierwszą, czyli od strzelenia bramki, ale już w 51 minucie gospodarze ostudzili te zapały. Quintana z łatwością ograł Polaka i technicznym strzałem z boku pola karnego podwyższył wynik na 3:1.  Szansą  na zmianę wyniku były jeszcze stałe fragmenty gry. W 65 min właśnie po rogu Hanzel uderzał w światło bramki, ale strzał ten zablokował obrońca „Jagi”.   Marcin Brosz próbował zmienić obraz gry  rzucając do boju Podgórskiego i udało się, choć to nie kapitan Piasta  był bohaterem następnej akcji. W 70 min Matras idealnie zagrał na głowę Kędziory, ten wygrał pojedynek główkowy z obrońcami i strzałem w długi róg zdobył kontaktową bramkę. Nadzieję na dobry wynik oddaliły się w 76 minucie. Wtedy to Plizga wyprowadził kontratak, zagrał do wbiegającego w pole karne Quintany, ten podcinką trafił w poprzeczkę, ale skutecznie piłkę głową do siatki już skierował Piątkowski.  Na tym emocje jednak się nie skończyły. W 83 min Ukah źle przyjął piłkę, przejął ją Ruben, który wyszedł sam na sam z Baranem i zdobył drugiego w tym meczu gola. Wynik 3:4 dawał jeszcze nadzieję na wywalczenie choćby remisu.  Już w doliczonym czasie gry Podgórski uderzał z obrębu pola karnego, ale trafił wprost w Barana. Jagiellonia wygrała to spotkanie zasłuzenie, bo byla lepsza o jedną bramkę.

Białystok, ul Słoneczna – 26.04.2014. godz. 18:00.
Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 4:3 (2:1)
Bramki:
0:1 – 6` Ruben Jurado (asysta – Gerard Badia)
1:1 – 37` Adam Dźwigała
2:1 – 42` Dani Quintana
3:1 – 51` Dani Quintana
3:2 – 70` Wojciech Kędziora (asysta Mateusz Matras)
4:2 – 76` Mateusz Piątkowski (asysta Dani Quintana)
4:3 – 83` Ruben Jurado

Jagiellonia: 33. Krzysztof Baran – 2. Filip Modelski, 19. Ugochukwu Ukah, 18. Martin Baran, 7. Giorgi Popchadze – 99. Dani Quintana, 4. Michał Pazdan (46, 20. Maciej Gajos), 22. Rafał Grzyb, 14. Adam Dźwigała, 10. Nika Dzalamidze (65, 6. Dawid Plizga) – 27. Mateusz Piątkowski (84, 9. Bekim Balaj).

Piast: 12. Dariusz Trela – 4. Mateusz Matras, 3. Csaba Horváth, 5. Jan Polák, 23. Krzysztof Król – 18. Matej Ižvolt (68, 17. Tomasz Podgórski), 21. Gerard Badía (87, 28. Kornel Osyra), 8. Victor Nikiema, 22. Rubén Jurado, 20. Łukasz Hanzel – 10. Kamil Wilczek (61, 24. Wojciech Kędziora).

żółte kartki: Gajos, Quintana, Grzyb – Polák, Hanzel, Ižvolt, Nikiema, Podgórski, Jurado.

sędziował: Paweł Gil (Lublin).

widzów: 4062.

6 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
FRANEKUSA

I liga w obecnej chwili jest lepszym rozwiazaniem, niz meka na tylach ekstraklasy -Swiat sie nie zawali, kto lubi pilke przyjdzie na mecz ,kto sie podszywa pod piasta tylko dlatego ze ma zyciowa mizerote I nic nie jest w stanie sam osiagnac , bedzie zawiedzony, wierze ze prawdziwych kibicow nigdy nie zabraknie ,a malkontentow odsylam do Zabrza.,

Jondek

Piast zasłużenie spadnie do drugiej ligi-po Polsku pierwszej!Ma najwięcej straconych bramek ,zawodników zagranicznych z piątych lig i rezerwowych z Lubina!O raz Zdzisia Kręcine!

Wiklinowy Nocnik

Już szczeka banda gnojów, którzy w życiu nie byli na stadionie Piasta.

FRANEKUSA

4 hu,e w bok, dlaczego cztery? bo mam na mysli wszystkich z domu.

leo

Bledem Piasta bylo cofniecie sie do defensywy po zdobyciu bramki, caaly mecz przyzwiocie ale o porazce zadecydowalo ostatnie 10 minut 1 polowy i bledy indywidualne z 1-0 na 1-2. W kazdym meczu Piast lepiej sie prezentuje grajac ofensywnie, dzisiaj mozna bylo nawet wygrac gdyby nie glupie niewymuszone bledy, pozdrawiam

Jurek

Witam !
Po 20 minutach widać było, że Wilczek i Izvolt grają bardzo słabo. Tylko trener Brosz, jak zwykle, nic nie widział. Matras sam dołożył się do porażki. Takich błędów nie pamiętam, żeby tak słabo się spisał. Tylko dalej nie wiem dlaczego on gra na obronie ? Panie trenerze litości !!! Wszyscy w Gliwicach wiedzą, że para Kędziora – Jurado grając razem, są najlepsi. Tylko trener nie wie !!! Niestety słaby występ Treli i jedna bramka to jego wina.
Trzeba trzymać kciuki, żeby Piast się uratował. Niestety co raz czarniej to widzę. Przykre !
Pozdrawiam.