Kamil Wilczek od czasu jak wrócił do podstawowego składu gra coraz lepiej, a co ważne zdobywa bramki. W meczu z Pogonią dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Gole te dały cenny remis, a zawodnikowi podwójną radość. – Za miesiąc, a może wcześniej urodzi mi się syn. Gola więc dedykuje mojej żonie, Klaudii – mówi zadowolony Wilczek.
Napastnik, albo jak kto woli pomocnik Piasta bez wątpienia był najlepszym zawodnikiem na boisku. Przyćmił nawet występ Robaka. Biegał, walczył, jako jedyny gracz gospodarzy nie tracił piłek, a co najważniejsze strzelał gole. – Dla zespołu szczególnie ta pierwsze trafienie było ważne. Po stracie gola, jest zawsze taki moment, kiedy drużyna może się podłamać. Wyrównująca bramka zawsze daje nowy impuls – tłumaczy Wilczek. Ale gol zdobyty w 90 minucie cieszy podwójnie – dodaje z uśmiechem zawodnik.
Piast miał w meczu z Pogonią dobre i złe momenty – jakie, wyjaśnia Wilczek – Byliśmy konsekwentni, mimo że straciliśmy dwie bramki i to nam dało punkt. Za mało jednak gramy piłką. Powinniśmy ją dłużej przytrzymać, aby tyle za nią nie biegać – wyjaśnia Wilczek.
Były takie chwile w tym pojedynku, kiedy miejscowi kibice na trybunach zakrywali oczy, widząc co wyrabiają zawodnicy Piasta. Bite na oślep piłki, nieudane zagrania, niedokładne podania, to tylko część grzechów. Gol zdobyty w 90 minucie, sprawił jednak, że fani w miarę dobrych nastrojach opuszczali stadion – Walczy się zawsze do końca, a ta ostatnia akcja pokazała, że potrafimy nawet w tak trudnym momencie, kiedy nie idzie, odwrócić losy meczu. Zagraliśmy jak ten dawny Piast, kiedy potrafiliśmy wychodzić z podobnych presji – tłumaczy Wilczek.
Wyniki 29. kolejki tak się ułożyły, że Piast ma realną szansę nie tylko obronić 12 miejsce w tabeli, ale jeszcze przesunąć się o jedną lokatę wyżej, co w kontekście walki o utrzymanie będzie miało niebagatelne znaczenie. 11 lub 12 miejsce gwarantuje bowiem to, że gliwiczanie zagrają cztery mecze w roli gospodarza, a tylko trzy na wyjeździe. – Do Białegostoku pojedziemy po punkty, chcemy zająć w tabeli jak najwyższe miejsce. To jest nasz cel na te najbliższe spotkanie – deklaruje Wilczek.
Jak ważny jest atut własnego stadionu, pokazał mecz z Pogonią. Gliwiczanie na wyjazdach w tej wiosny po prostu sobie nie radzą. gdzie nie pojadą, przegrywają lub najwyżej remisują, dlatego tak ważne jest, aby po 30. kolejce być na miejscu nie gorszym niż 12.
źródło: piast.gliwice.pl





















