Siatkarki AZS Politechniki Śląskiej nie zawiodły i po bardzo emocjonujących meczach ostatecznie pokonały Sokół 43 AZS AWF Katowice w play-off – 3:1. Pierwsze dwa spotkanie zostały rozegrane w Gliwicach. Raz górą były katowiczanki, raz Akademiczki z Gliwic. W obu tych pojedynkach o wygranej decydował tie-break. W minioną sobotę podopieczne Krzysztofa Czapli już w Katowicach wygrały z Sokołem 3:0. W niedzielę natomiast po raz kolejny rozegrano aż pięć setów.
– Spodziewałem się, że gospodynie powalczą. Dla nich to była już ostatnia szansa, by być jeszcze w grze – powiedział tuż po tym pojedynku Krzysztof Czapla.
Niedzielne starcie zaczęło się obiecująco dla gliwiczanek. Jako pierwsze objęły prowadzenie, by zaraz potem powiększyć przewagę. Gdy na tablicy zrobiło się 2:5 dla przyjezdnych, wydawało się, że spokojnie będą kontrolować wydarzenia na parkiecie. Sokolanki szybko jednak się pozbierały, doprowadziły do remisu, a potem wyszły na prowadzenie. Nie oddały go już do końca tego seta, choć Akademiczki z Gliwic doprowadziły do stanu 20:20. Ostatnie słowo należało jednak do miejscowych – Po tej sobotniej wygranej poczułyśmy się chyba już zbyt pewne siebie. Tymczasem katowiczanki pokazały, że jeszcze mają coś do powiedzenia. Dałyśmy lipę w tym pierwszym secie, ale potem powalczyłyśmy – przyznaje Magdalena Kluza.
W tym pierwszym secie popełniliśmy za dużo własnych błędów. Straciliśmy przez to aż 15 punktów, oddaliśmy je w sumie za darmo – uzupełnia wypowiedź zawodniczki trener AZS – Krzysztof Czapla.
Drugi set dla odmiany lepiej zaczęły katowiczanki. Podopieczne Krzysztofa Zabielnego prowadziły przez większość tej partii różnicą dwóch, trzech punktów, ale gdy ta część meczu dobiegała końca, sportową wyższość udowodniły przyjezdne. Siatkarki AZS Politechniki Śląskiej odrobiły stratę , doprowadziły do remisu 22:22, by potem z rzędu zdobyć trzy punkty, nie tracąc żadnego, i tym samym doprowadzić do remisu w meczu. Dobrą zmianę w tej części gry zrobiła Ponikowska, która zastąpiła nie będącą w pełni sił Perlińską. – Nie mogłam dziś dać z siebie wszystkiego. Ciągle odczuwam skutki kontuzji, do tego dochodzi zmęczenie długim sezonem, a jeszcze trzeba trochę sił zachować na ten ostatni turniej – tłumaczy Natalia Perlińska – kapitan AZS
W trzeciej odsłonie od początku wydarzenia na parkiecie kontrolowały gliwiczanki, choć nie zdołały odskoczyć na więcej niż trzy punkty. To zapowiadało emocje do końca i tak też było. Sokolankom udało się nawet doprowadzić do stanu 19:19, ale znów więcej spokoju i zimnej krwi zachowały przyjezdne, wygrywając tę partię 25:22. – Po tym nieudanym pierwszym secie, chciałyśmy pokazać, że nie przypadkiem zajęłyśmy pierwsze miejsce w grupie. Wygrałyśmy drugą i trzecią partię i wydawało się, że kolejny będzie tylko formalnością, ale tak się nie stało – tłumaczy Magdalena Kluza.
Wydawało się, że katowiczanki polegną i w czwartym secie. Przegrywały bowiem momentami różnicą już trzech punktów. Miejscowe doprowadziły jednak do remisu 19:19. a potem jeszcze przyjezdne zdobyły 20 punkt, ale na więcej w tej części meczu już nie było je stać. Kolejne pięć oczek zdobyły gospodynie i w konsekwencji wyrównały stan meczu. – Nie wiem, naprawdę, trudno mi w tej chwili powiedzieć, co stało się w tym secie. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Powiedziałyśmy sobie w szatni, że wygrywamy 3:0, ale znów było pięć setów – tłumaczyła po meczu „Kluzka”.
Słowa uznania trzeba też oddać Fatimie Piasta. Rozgrywająca AZS w czwartym secie doznała poważnej kontuzji. Pierwsza diagnoza była taka, że ma pękniętą kość palca. Mimo to została na parkiecie, dotrwała i miała swój udział w wygranej – Chciałbym jej za to publicznie podziękować. To był ważny moment. W takiej chwili, gdybym wprowadził nie rozgrzaną zawodniczkę z kwadratu, różnie mogłoby się to potoczyć – Mówi Krzysztof Czapla
Tie-break to nie tylko emocje, ale też i loteria. Gra się tylko do 15 oczek i każde potknięcie może skutkować porażką w całym meczu. Gliwiczanki sprężyły się jednak i nie dały już sobie wydrzeć wygranej w tej części gry, i w konsekwencji w całym meczu. Mecz ten udanym atakiem zakończyła Magdalena Kluza. Atakująca AZS została uznana też MVP tego pojedynku.
– Oba zespoły zagrały bardzo dobre spotkanie. Pojedynek stał na bardzo wysokim poziomie. Do końca nie było wiadomo, kto wygra. Mieliśmy zapas piątego meczu, ale dobrze że do niego nie doszło, różnie bowiem mogło się zdarzyć. Mamy teraz troszkę więcej czasu i spokoju, aby przygotować się do turnieju finałowego. Wszystkim zawodniczkom za ten mecz należą się wielkie podziękowania. Dały z siebie wszystko, ale mam nadzieje, że to jeszcze nie koniec. – podsumowuje zawody Krzysztof Czapla.
Podziękowania należą się również kibicom z Gliwic, którzy przyjechali i dopingowali Akademiczki. Dodajmy, że są to również sympatycy Piasta, których można spotkań w młynie.
O tym kiedy, gdzie i z kim będą rywalizować Akademiczki z Gliwic w turnieju decydującym o wejściu do I ligi, będziemy na bieżąco informować.
Katowice/Szopienice – 23.03.2014.
Sokół 43 AZS AWF Katowice – KŚ AZS Polit. Śląskiej Gliwice 2:3 (25:23, 22:25, 23:25, 25:20, 13:15) – Cały mecz 1:3
AZS: Olga Samul (libero), Fatima Piasta, Patrycja Flakus, Sylwia Pastuszko, Magdalena Kluza, Natalia Perlińska, Karolina Pawłowska
Ponadto zagrały: Anna Wrzeszcz, Gabriela Ponikowska, Daria Pala, Małgorzata Lech, Renata Bekier






















Brawo dziewczyny za serce do gry!Dalej do I ligi!