W przerwie zimowej do zespołu Piasta dołączyło trzech nowych zawodników. Wszyscy przyjechali do Gliwic z Półwyspu Iberyjskiego, choć każdy z nich pochodzi z innego kontynentu. Hebert to Brazylijczyk, Badia – Hiszpan. Victor Nikiema natomiast pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej, ale wychował się w Burkina Faso. Historia jego krótkiego życia i piłkarskiej kariery jest bardzo ciekawa i nawet dramatyczna. Nic więc dziwnego, że dziennikarze Przeglądu Sportowego postanowili prześledzić dotychczasowe losy tego młodego jeszcze piłkarza. W artykule dowiecie się też, jakie są mocne i słabe strony nowego nabytku Piasta.
JESTEŚMY NA FACEBOOKU – DOŁĄCZ DO NAS
Prawie wszystkie afrykańskie państwa to konglomeraty kilkunastu, a nierzadko i kilkudziesięciu plemion czy grup etnicznych. Tak też jest w przypadku Burkina Faso czy Wybrzeża Kości Słoniowej. W tym pierwszym kraju dominującą grupą etniczną są Mossi. Stanowią połowę z 10 milionowej populacji kraju. Ponad milion mieszkańców Mossi mieszka też jednak w sąsiednim Wybrzeżu Kości Słoniowej. To właśnie tam urodził się Victor Nikiema i to tam już jako kilkulatek zaczął uganiać za piłką. – Jako dziesięciolatek trenowałem już w futbolowej akademii. Ale nie jakiejś znanej. Do dyspozycji mieliśmy dwie piłki i graliśmy albo na ulicach, albo na fatalnym boisku. Tak uczyłem się grać – opowiada.
Co ciekawe w WKS Nikiema zetknął się z Abdou Razackiem Traore. Też urodzony w Abidżanie były piłkarz Lechii Gdańsk, mający na swoim koncie występy w juniorskiej kadrze Wybrzeża Kości Słoniowej, trafił potem do pierwszej reprezentacji Burkina Faso.
Z rodziną Nikiema mieszkał w Bingerville, mieście położonym nad Oceanem Atlantyckim. To też tam zastała go wojna domowa, jak wybuchła pomiędzy muzułmańską północą, a chrześcijańskim południem i która trwała kilka lat. Wszystko to sprawiło, że 13-letni wówczas Victor z rodziną musiał się przenieść do Burkina Faso. Ale już bez ojca. – Tata zmarł w trakcie działań wojennych. Ale nie w wyniku walk, ale na malarię – tłumaczy i zawiesza głos.
Nikiema przeniósł się do Ouahigouya. To kilkudziesięciotysięczne miasto na północy Burkina Faso. Przed laty to tam

znajdowało się liczące się w tej części kontynentu królestwo Mossi. – Grę w piłkę kontynuowałem już w klubie Naaba Kango. Potem jako szesnastolatek trafiłem do klubu ze stolicy z Wagadugu EFO/Etoile Filante. To pierwszoligowy zespół, w którym grałem w najwyższej klasie rozgrywkowej – opowiada.
Jego talent szybko dostrzegli szkoleniowcy z centrali. Nikiema szybko trafił do juniorskiej reprezentacji Burkina Faso, z którą w Algierii zdobył trzecie miejsce na mistrzostwach kontynentu, a potem pojechał też na mistrzostwa świata siedemnastolatków w Nigerii w 2009 roku. Zagrał w trzech meczach grupowych i pomógł swojej drużynie w wywalczeniu awansu do czołowej szesnastki. W decydującym o awansie meczu z Nową Zelandią (1:1) zdobył nawet bramkę. W 1/8 zespół z Afryki nie dał jednak rady
Hiszpanii z takimi zawodnikami w składzie, jak Isco, Koke czy Alvaro Morata. W tym ostatnim spotkaniu Nikiema już jednak nie zagrał. Musiał pauzować za dwie żółte kartki w grach grupowych.
Na turnieju w Nigerii piłkarz Piasta występował w jednym zespole razem z uznawanym obecnie za jeden z największych talentów w Afryce Bertrandem Traore. To piłkarz Chelsea Londyn, który gra na wypożyczeniu w holenderskim Vittese Arnhem. Na wspomnienie tego zawodnika Nikiema tylko się uśmiecha. – Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Bertrand jest młodszy ode mnie, pomagałem mu w kadrze. Jest dla mnie jak młodszy brat. Dalej utrzymujemy zresztą kontakt. To piłkarz, który ma zadatki na światowej klasy zawodnika. Może być w przyszłości najlepszym piłkarze Afryki, tak rozpoznawalnym, jak teraz są Drogba czy Eto’s – podkreśla.
Po mistrzostwach siedemnastolatków przeniósł się do Europy. – Wypatrzył mnie portugalski agent Jorge Pires. Już wcześniej bym pewnie wyjechał, ale nie miałem skończonych osiemnastu lat, więc wszystko przesunęło się w czasie – opowiada. Tak trafił do futbolowej akademii Sportingu Braga.
W portugalskim klubie najpierw grał w zespole juniorskim, potem w rezerwach. Trenował nawet z pierwszą drużyną, lecz nie dane mu było zadebiutować w zespole „Os Arsenalistas”. – To było i jest moje marzenie, ale konkurencję na środku pomocy miałem niesamowicie mocną. W drużynie byli reprezentanci kraju, w tym m.in. Hugo Viana, Custodio czy Ruben Micael. Trudno było wygrać z nimi rywalizację, więc oferta z Piasta była dla mnie wyjściem z tej sytuacji – opowiada „Niki”, który w pierwszych meczach w ekstraklasie wyróżnia się sporą liczbą przechwytów. – Od zawsze miałem więcej zadań defensywnych. Przede wszystkim mam bronić i utrudniać życie przeciwnikom – charakteryzuje siebie jako piłkarza.
Zanim piłkarz z Burkina Faso trafił do Polski konsultował się z Michałem Gruntem, byłym napastnikiem Zagłębia Sosnowiec, który od lipca 2013 roku gra w rezerwach Bragi. – Michael bardzo chwalił Piasta. Mówił że to dobrze poukładany klub. Przestrzegał mnie jednak przed zimą, lecz mogę powiedzieć, że nie jest aż tak źle, bo często tutaj świeci słońce i jest w miarę ciepło – śmieje się Nikema.
Mimo, że mieszka ledwie kilka kilometrów od innego zawodnika z Burkina Faso Prejuce Nakoulmy z Górnika Zabrze, to jeszcze nie miał okazji do spotkania z nim czy porozmawiania. – O polskiej lidze wiedziałem też trochę od Abdou Razacka Traore. Utrzymywałem z nim kontakt do czasu, kiedy przeniósł się do Turcji – dodaje.
O Polsce nie wie na razie zbyt wiele. – Skupiam się w stu procentach na futbolu. Piłka nożna to w tej chwili dla mnie wszystko. Nie odwiedzałem okolicznych miast czy centrów handlowych. Chcę jak najlepiej wkomponować się w drużynę – podkreśla.
Gliwicki klub od kilku sezonów zdecydowane ukierunkowuje swoją politykę transferową na Półwysep Iberyjski. korzystając z panującego tam kryzysu, ściąga piłkarzy z Hiszpanii i Portugalii. – W klubach z niższych lig czy też z mniejszych miast widać kryzys. Wielu zawodników szukało szczęścia gdzie indziej lub teraz rozważa zmianę kraju. Wiadomo, że futbol w Portugalii jest inny niż tutaj. Tam gra się technicznie, u was liczy się wybieganie i siła fizyczna. Mnie to jednak zupełnie nie przeszkadza – stwierdza piłkarz z Afryki.
Polscy zawodnicy Piasta przyznają w prywatnych rozmowach, że przyzwyczaili się już do międzynarodowego towarzystwa w szatni. Jak sprawę komunikacji w zespole widzi Nikiema? – Rabiola, który jest tutaj dłużej też niewiele potrafi powiedzieć po polsku. Dużo pomaga mi Wojtek (Mroszczyk przyp. red.) trener od przygotowania fizycznego, który zna hiszpański – mówi Victor, który sam operuje czterema językami: hiszpańskim, portugalskim, francuskim i językiem grupy etnicznej do której należy, czyli moore.
Nikiema trafił do Gliwic z Bragi na najbliższe sześć miesięcy. Latem zapadnie decyzja co do jego dalszej przyszłości. Gliwiczanie mają zagwarantowaną możliwość pierwokupu 20-letniego piłkarza. Została już ustalona kwota i według naszych informacji wynosi ona okrągły milion złotych. Dla śląskiego klubu to suma niemalże astronomiczna, dokonanie takiego transferu byłoby rekordem transferowym w historii Piasta. – Co mam powiedzieć? Skoro ktoś tak mnie wycenia, to nic nie mogę z tym zrobić. Jedynie swoją dobrą grą dla Piasta mogę spłacać kredyt zaufania, którym mnie tutaj obdarzono. Sam nie wiem co ze mną będzie latem. W Bradze nie będzie mi łatwo się przebić. Ja jednak jestem bardzo zmotywowany, by pokazać się w polskiej lidze z jak najlepszej strony – podkreśla.
Piłkarz z Burkina Faso ma też jeszcze jedno marzenie. – Grałem wiele w reprezentacjach juniorskich czy młodzieżowych, jednak bardzo chciałbym wystąpić w meczu seniorskiej kadry. Wiem, że znajduje się w orbicie zainteresowań naszego selekcjonera Paula Puta. Chciałbym doczekać się chwili, gdy do klubu trafi powołanie dla mnie do reprezentacji – mówi Victor Nikiema.
Antonio Mendes – dziennikarz portugalskiego dziennika „Record”
W Bradze Nikiema wyróżniał się wydolnością, bo mógł harować przez cały mecz. Victor to typowy defensywny pomocnik, który najczęściej stara się grać bezpiecznie i nie lubi ryzykować ofensywnymi wejściami. Grał regularnie w drugiej drużynie, lecz jego pozycja stawała się coraz słabsza. Klub pokłada w nim pewne nadzieje. Braga będzie miała oko na niego, bo to już ostatni moment aby pokazał, że jest w stanie się rozwinąć. Jeśli tak się nie stanie, to Portugalczycy nie będą już go chcieli. Viktor często ma problemy z powstrzymaniem się od agresywnych zachowań na boisku. Zdarza mu się zbierać wiele niepotrzebnych żółtych kartek. Trzeba pamiętać, że jeszcze jest młody i może z czasem zbierze więcej doświadczenia.
Autor: Krzysztof Brommer, Michał Zichlarz/Przegląd Sportowy






















Gra tego chłopaka może się podobać. Jest jeszcze młody I nie oszlifowany więc jest nadzieja, że coś z niego będzie. Poczekamy do końca sezonu to wtedy będzie można ocenić jego wkomponowanie się w naszym klubie
TEN WOJOWNIK JESZCZE NICZEGO NIE ZWOJOWAL -ZRESZTA TAK SAMO JAK POZOSTALI WOJOWNICY Z GLIWIC.
Jeżeli będzie dobry i się w Piaście sprawdzi to 1mln. nie jest dużo. Zawodnicy mieli dostać 1,3mln za pierwszą ósemkę. Teraz wiadomo, że tej kasy nie dostaną. Klub więc ma z czego zapłacić.