Piast – Podbeskidzie, trenerzy przed meczem

Marcin-Brosz2013W niedzielę na murawie stadionu przy ul Okrzei dojdzie do meczu, który może mieć kluczowe znaczenie w walce o utrzymanie.  Do Gliwic przyjeżdża Podbeskidzie, zespół rozpaczliwie walczący o ligowy byt. W przypadku porażki, bielszczanie prawdopodobnie do końca rundy zasadniczej nie wyjdą ze strefy spadkowej.  Piast jeśli wygra, zrobi duży krok do pozostania w ekstraklasie. Stawka jest więc niebagatelna.

– Zdajemy sobie sprawę o co gramy i to, że mamy gorszy okres, jeśli chodzi o sprawy sportowe, ale mamy dobry, ambitny zespół. Wierzę, że w niedzielę wygramy – mówi Marcin Brosz.

JESTEŚMY NA FACEBOOKU – DOŁĄCZ DO NAS

Oba zespoły grają tej wiosny toporną piłkę. W przypadku Podbeskidzia przełożyło się to jednak na zdobycie już 5. punktów. Piast powiększył swój dorobek, ledwie o jedno oczko. przy Okrzei zdają sobie sprawę, że jakośc gry musi ulec zmianie  – Chcemy od początku  narzucić swój styl gry,  szybciej odbierać piłkę już na połowie przeciwnika. Chcemy stwarzać więcej sytuacji, to jest nasz główny cel. Ostatnio nie mieliśmy ich zbyt wielu, co było widać w meczach przeciwko Wiśle i Lechowi – zauważa trener Piasta

Pewne już jest, że nastąpią zmiany w kadrze. Po przerwie za kartki do gry wraca Matras. Kontuzjowany jest Hebert i jego raczej nie zobaczymy w niedzielę.  Brosz już zapowiedział, że od pierwszej minuty na boisko wybiegnie  Kędziora, a wszystko to po, by zainkasować komplet punktów – Aby tak się stało, musimy zagrać zdecydowanie inaczej niż w Poznaniu. Różne opcje bierzemy pod uwagę, planujemy też zmiany personalne – przyznaje szkoleniowiec pierwszego zespołu.

Nie brak głosów, że problem Piasta to nie tylko słaba forma, ale kwestia psychologiczna. Marcin Brosz zaprzecza jednka temu stwierdzeniu – Nie potrzebujemy psychologa, tylko dobrej gry, poprawie jej jakości, stwarzanie sobie sytuacji i wykorzystywanie ich.

Leszek Ojrzyński dal się już poznać jako trener nastawiający swój zespół na walkę od pierwszej do ostatniej minuty. Górale rzeczywiście nie przebierają w środkach, ale nie można powiedzieć, że są brutalami.  W ostatnim meczu z Pogonią zawodnicy Podbeskidia nie zobaczyli ani jednej żółte kartki. mocną stroną  tej drużyny jest gra w destrukcji.

– W defensywie, jesteśmy jedną z najlepszych drużyn ligi. Jednak w ofensywie wykazujemy za dużo nerwowości, za krótko utrzymujemy się przy piłce i jesteśmy za mało zdecydowani pod bramką rywali. Wszyscy mówią, że w zeszłym sezonie Podbeskidzie strzelało więcej. Ale miało Roberta Demjana, który nie dość, że potrafił przytrzymać piłkę w środku pola, to jeszcze był skuteczny i zdobył 14 bramek. Trudno takiego piłkarza zastąpić – tłumaczy postawę swoich podopiecznych Leszek Ojrzyński.

Trener Podbeskidzia ma jeszcze jeden  problem. Bielszczanie w tym sezonie jeszcze na wyjeździe nie wygrali. – Gdybyśmy grali jak u siebie, bylibyśmy w środku tabeli. Na wyjazdach jesteśmy zbyt nonszalanccy, co dobrze było widać w Białymstoku, gdzie sprezentowaliśmy rywalom dwa gole, a mogliśmy jeszcze więcej – przyznaje Ojrzyński.

Marcin Brosz nie lubi grać z Leszkiem Ojrzyński. Obecny trener Podbeskidzia ogrywał brosza, będą trenerem Korony. Kto w niedzielę okaże się lepszy?

opracowanie: piast.gliwice.pl

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
cynik

– Zdajemy sobie sprawę o co gramy i to, że mamy gorszy okres, jeśli chodzi o sprawy sportowe, ale przygotowawczy mieliście dobry , to nie ma tłumaczenia grać k…a mać .

franekusa

Panie Brosz przestan pan opowiadac bajki, jak macie taka dobra defensywe to jaki jest stosunek bramek.