W latach 60-tych nie było meczu, aby na trybunach nie zasiadło co najmniej 10 tys. ludzi. Najwięcej przychodziło na nasze mecze w III lidze, nawet po 18-20 tysięcy kibiców – wspomina Leszek Dunajczyk w drugiej części wywiadu. Ikona Piasta opowiada o swoich pierwszych meczach, jaka jest recepta na strzelanie bramek, o nie udanej próbie wyjazdu za granicę. Dowiecie się też jak Dunajczyk wprowadzał do zespołu Andrzeja Buncola oraz jak strzelił najładniejszego gola w karierze.
Zaloguj się
Zaloguj się, aby skomentować
0 Komentarze
Najstarsze





















