Koloniści z Lubina strzelili już siedem goli

Horvath-WidzewTak się złożyło, pewnie trochę przez przypadek, że Piast Gliwice stał się klubem w którym odradzają się zawodnicy, którzy w dalszej lub bliższej w przeszłości grali w Zagłębiu Lubin. W ostatnich latach bezpośrednio z Zagłębia do Piasta przeniosło się pięciu zawodników. Zaczęło się od Wojciecha Kędziory.  Wychowanek Sośnicy Gliwice w Lubinie spędził trzy lata. Nie był to może czas stracony, ale też i nie najlepszy. Kędziora miał pecha, bo w trakcie pobytu w tym klubie nabawił się dwóch, poważnych kontuzji. Po wygaśnięciu kontraktu wrócił na Okrzei i od razu został królem strzelców I ligi. Dziś już możemy stwierdzić, że to głównie jego bramkom możemy w Gliwicach oglądać najlepsze, polskie drużyny.\

Zachęceni taki obrotem sprawy działacze z Okrzei w przerwie letniej, przed tym sezonem, zdecydowali się już na hurtowy import graczy Miedziowych. Do Piasta trafili Csaba Horvath, Łukasz Hanzel i Kamil Wilczek. Warto zwrócić uwagę, że każdy z wymienionej trójki gra na innej pozycji. Horvath to stoper, Hanzel defensywny pomocnik, a Wilczek to już zawodnik o predyspozycjach ofensywnych. Żaden z  w/w w ostatnim sezonie nie należał do podstawowych graczy Zagłębia. W tej sytuacji latem pożegnano się z nimi, razem zresztą z 7 innymi piłkarzami.

Trójka, która trafiła do Piasta,  może i zarabia mniejsze pieniądze niż miała w Lubinie, ale żaden z nich raczej nie żałuje przenosin. Kamil-WilczekWilczek, który poważną przygodę z piłką rozpoczął  właśnie w Gliwicach, odżył po powrocie na Okrzei. Dostaje zdecydowanie więcej szans niż u poprzedniego pracodawcy. Pochodzący z Wodzisławia piłkarz strzelił już tej jesieni w ekstraklasie dwa gole, czyli tyle, ile zdobył w trakcie trzyletniego pobytu w Zagłębiu.  Jedna z tych bramek dała nawet Piastowi zwycięstwo w starciu z Lubinem.

Horvath także przez trzy sezony bronił barw lubuskiego klubu. Przez dwa lata regularnie pojawiał się na boisku. W ostatnim roku nie grał, bo leczył przewlekłą kontuzję. W Piaście od początku postawili na niego, i choć nie zawsze znajduje uznanie w oczach kibiców czy ekspertów, to fakty są takie, że ma najwięcej minut zaliczonych  na boisku i jest autorem trzech goli. Ta runda jest więc dla niego bardzo udana, a jeszcze się nie skoczyła.

Łukasz Hanzel po raz pierwszy zawitał do Gliwic  późną zimą 2010 roku. Był już wtedy graczem Zagłębia.  Część fanów niebiesko-czerwonych  i broniący wówczas dostępu do bramki Piasta,   Rafał Kwapisz zapamiętali  jego strzał, który oddał dokładnie w 34 min, 28 lutego 2010 roku, gdy Zagłębie grało w Gliwicach. Uderzenie z dystansu było tak potężne, że gdyby Kwapisz próbował je obronić, Lukasz-Hanzel-Cracoviapewnie wpadłby z piłka do bramki. Tamten pojedynek zakończył się wynikiem 1:1,  wyrównał wówczas Kamil Wilczek.

Hanzel   nie od razu jednak przekonał do siebie Marcin Brosza, bo  te pierwsze mecze w barwach Piasta nie były dla niego zbyt udane. Pojawiła się nawet krytyka i wątliwości, ale od spotkania z Legią Warszawa grywa już regularnie,  od pierwszej do ostatniej minuty. W miniony piątek strzelił drugiego w barwach Piasta gola. Kto wie, czy nie będzie to jedna z najważniejszych bramek w tej rundzie w jego wykonaniu zarówno dla Piasta jak i Zagłębia.

Gliwiczanie dzięki temu trafieniu i w konsekwencji wygranej, zrobili milowy krok w walce o utrzymanie, a nawet wrócili do gry o pierwszą ósemkę.   Gdyby ten gol nie padł, nie wiadomo jak ten mecz by się dalej potoczył. Hanzel po strzeleniu bramki ułożył ręce w kształcie lornetki, dając do zrozumienia działaczom z Zagłębie, że z ich wzrokiem nie do końca było w porządku, gdy rezygnowali z jego zatrudnienia, a rozstanie rzeczywiście było trochę kuriozalne. Ktoś w Lubinie podjął decyzję, aby pozbyć się 10 zawodników, ale czemu akurat tych, a nie innych, nikt nie wie, nawet sami zainteresowani. Jak wspomina Hanzel nie było rozmów, oceny czy negocjacji nowych kontaktów. To dziesiątkę zawodników„wsadzono” do pociągu, który wywiózł ich w różne strony. Czas pokazuje, że analiza chyba nie była najlepiej przeprowadzona, ale to problem klubu z Lubina.

Siedem zdobytych  przez kolonistów z Lubina goli to prawie 40%  wszystkich bramek, które w tej rundzie Piast strzelił rywalom. Miejmy nadzieje, że na tym nie poprzestaną

opracowanie: piast.gliwice.pl

3 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
ccc

i tak zaraz przyjdzie taki enka i powie, ze to drewna lubinskie

tb

to nie przypadek ekslubinianie się odradzają a ci co trafiają do lubina gubią formę

Piastunka

?drużyny.\? – Co to ma być? Proszę o szacunek dla czytelników!