„Zgani” pełen wiary

Mariusz Zganiacz
Mariusz Zganiacz

Dla Mariusza Zganiacza taka prawdziwa, piłkarska przygoda zaczęła się w Legii, i choć rozegrał w barwach pierwszego zespołu tylko kilkanaście spotkań , to zawsze przez meczami z tą drużyną, podkreśla  jak ważną rolę odegrała klub z Łazienkowskiej  w jego karierze – Miałem 19. lat, gdy trafiłem do Legii.  Ciężko było przebić się do podstawowego składu. Wtedy Legia jeszcze tak nie stawiała na młodzież, jak ma to miejsce teraz. Najczęściej wchodziłem z ławki, ale zagrałem  europejskich pucharach, co dla mnie, wtedy młodego zawodnika było wielkim przeżyciem  – wspomina Zganiacz.

 

Sentymenty jednak szybko idą na bok. Teraz „Zgani” jest piłkarzem Piasta. Drużyna potrzebuje punktów, ewentualna zdobycz na Łazienkowskiej, przełoży się też na premię finansową. Jest więc o co grać – Zdajemy sobie sprawę, że   Legia to mistrz Polski, najmocniejszy obecnie klub w  ekstraklasie, ale jedziemy powalczyć o zwycięstwo, inaczej nie byłoby po co wsiadać do autokaru – słusznie zauważa pomocnik z Gliwic.

Legia, choć wciąż prowadzi w tabeli, to jednak w ostatnim czasie notuje dość spore niepowodzenia. Porażka w Lidze Europy z cypryjskim Limassol, przegrana w prestiżowym meczu z Wisłą. Czy w tej słabości drużyny Jana Urbana można upatrywać szans na dobry wynik w niedzielnym starciu? – Przede wszystkim musimy patrzeć na siebie – podkreśla Zganiacz. – Wiadomo jednak, że  przed meczem analizujemy grę przeciwnika. Tak i teraz wracamy do tych spotkań, ale nie można liczyć na to, że zawodnicy Legii powtórzą błędy z tych poprzednich spotkań – dodaje piłkarz Piasta.

Mowa tu przede wszystkim o Michale Żyro, który w/w pojedynkach sprezentował rywalom dwie bramki. Konsekwencją obu strat były porażki i m.in. w tym upatruje 29. latek  z Gliwic szans na dobry wynik – Musimy grać blisko rywala, to mogą im  się przytrafić błędy – trafnie zauważa Zgani.

Nie trzeba być piłkarskim ekspertem, aby ocenić grę Legii. Niezłe, jak na polskie warunki wyszkolenie poszczególnych zawodników, myśl taktyczna skutecznie wdrażana przez Jana Urbana, to są niewątpliwe atuty gospodarzy –  Dlatego nie można pozwolić, aby zaczęli grać swój futbol. Jeśli oddamy im pole to zamiast grać, będziemy gonić za piłką i skończy się to dla nas źle – analizuje były legionista.

Jak więc zepchnąć z pierwszego miejsca w tabeli  drużynę z Łazienkowskiej? – Musimy zagrać agresywnie, blisko przeciwnika. Tak jak to miało miejsce w tamtym roku, kiedy to byliśmy blisko wywiezienia z Warszawy nawet trzech punktów. Gdybyśmy nie stracili wówczas tej bramki do szatni, to byśmy tamto spotkanie wygrali, jestem o tym przekonany – przypomina Zganiacz.

Wiadomo, że Jan Urban na mecz z Piastem na pewno nie wystawi Saganowskiego i Radovicia, a  to główne strzelby Legii w tym sezonie. Prawdopodobnie też od początku nie wybiegnie Kosecki. Kilka kluczowych kart w talii szkoleniowca Legii więc wypada na mecz z Piastem. „Zgani” o ile zagra, nie będzie miał jednak ułatwionego zadania – Wraca Vrdoljak , jest Furman, Żyro, Dwaliszwili. Legia ma kim grać, a czy brak innych to rzeczywiści osłabienie, nie wiem – zweryfikuje to  boisko  – zauważa rozgrywający Piasta.

12 zawodnikiem warszawskiej drużyny zawsze jest publiczność i słynna „Żyleta”. Jan Urban, wprost powiedział, że jego zespół nie przegrałby meczu z Appolonem Limassol, gdyby nie był rozgrywany przy pustych trybunach. –  Nie przejmujemy się tym. To jest normalny, ligowy mecz. Wierzę, że z przywieziemy z Warszawy dobry wynik – kończy rozmowę Mariusz Zganiacz.

Źródło: piast.gliwice.pl

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze