We wtorek Polska reprezentacja rozegra pożegnalny mecz w przegranych eliminacjach do Mistrzostw Świata. Były to jedne z najgorszych eliminacji w historii powojennej polskiej piłki. Biało-czerwoni wygrali tylko trzy spotkania, dwa z amatorami z San Marino i jedno ze słabiutką Mołdawią. Od ponad sześciu lat nie wygraliśmy ważnego meczu państwowego. Ostatni raz na mundialu zagraliśmy w 2006, następna okazja nadarzy się dopiero w roku 2018 o ile wywalczymy awans. Już nawet w piłkarskiej centrali mówią, że jedną z przyczyn, że polska piłka się nie rozwija, jest zbyt duża liczba zagranicznych zawodników, blokujących miejsce wychowankom polskich klubów.
W Piaście Gliwice obecnie jest 10 graczy z obcym paszportem. Jarosław Kołodziejczyk , prezes klubu z Okrzei tłumaczy, że kosztują mniej niż Polacy, a grają nie gorzej. Przegląd Sportowy dokonał analizy zarobków zawodników z Okrzei i okazuje się, że co najmniej kwestia ta jest dyskusyjna. W szatni Piasta krążyła ostatnio lista z zarobkami obcokrajowców. Wynika z niej, że stranieri zarabiają średnio 5 tysięcy euro. – Nie znam sprawy, ale nie wydaje mi się, żeby to była prawda – mówi prezes klubu Jarosław Kołodziejczyk w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – W poprzednich latach faktycznie wyciekały dane z zarobkami piłkarzy, lecz teraz mocno się uszczelniliśmy. Poza tym nadal twierdzę, że zawodnicy zagraniczni są tańsi od Polaków. Nasz, wystarczy, że dwa razy dobrze piłkę kopnie, woła o większe pieniądze. Latem menedżerowie polskich graczy zaczynali z nami rozmowy od 40 tysięcy złotych. Tymczasem mieliśmy reprezentanta jednego z krajów Ameryki Łacińskiej, który chciał grać za 10 tysięcy złotych miesięcznie. Polaka za dychę nie znajdziemy – dodaje Kołodziejczyk.
Polityka transferowa Piasta różni się znacznie od Ruchu Chorzów, który pozbył się wszystkich stranieri. Powodem było to, że mieli być drożsi od Polaków. – Ruch miał przepłaconych zagranicznych, a my nie. Poza tym też chciałbym grać wyłącznie krajowym składem, ale zapewniam, że to by nas kosztowało krocie – wyjaśnia szef Piasta. – Pawła Oleksego mogłem zatrzymać pod warunkiem, że zapłaciłbym 700 tysięcy złotych za transfer definitywny. Do tego musiałbym dorzucić wypłatę na poziomie 20 tysięcy miesięcznie. Gdyby zsumować kwotę za transfer i gażę, to wyszłoby, że płacę 50 tysięcy miesięcznie. Takie pieniądze wolałbym zainwestować inaczej. Zresztą idźmy dalej. Jakbym chciał do Oleksego dorzucić braci Maków z Bełchatowa, musiałbym zapłacić dwa miliony za sam transfer. Podejrzewam, że żaden z nich nie przyszedłby grać za 8 tysięcy miesięcznie. Rabiola był dużo tańszy od Maków – zapewnia prezes.
Z naszych informacji wynika, że z gliwickich stranieri najwyższą gażę ma Ruben Jurado, który miesięcznie kasuje, bez premii, blisko 24 tys. zł. Niewiele mniej dostaje Csaba Horvath. Najgorzej opłacanym obcokrajowcem jest Tomas Dočekal, który zarabia nieco ponad 9 tys. zł. Z polskich zawodników Dariusz Trela ma 9,5 tys. zł, Mateusz Matras 10 tys., Mariusz Zganiacz i Patryk Dytko po 15 tys., a Tomasz Podgórski 20 tys. Najmniej z pierwszego składu zarabiają Radosław Murawski i Kornel Osyra, którzy dostają w zasadzie stypendia sportowe, a nie wypłaty. To zestawienie świadczy więc o tym, że zagraniczni piłkarze Piasta wcale nie są tacy tani.
Z 10 obcokrajowców regularnie gra trzech zawodników. Są to Ruben Jurado, Jan Polak i Csaba Horvath. Z czystym sumieniem można powiedzieć, że z tej trójki tylko Ruben w pełni spełnia oczekiwania trenerów. Pozostała siódemka walczy o miejsce w składzie. Największym rozczarowaniem tej rundy na razie jest Carles Marc. Wszyscy są zdziwieni, dlaczego Hiszpan ostatnio regularnie wychodzi w pierwszym składzie, ale to pozostaje tajemnicą trenerów. Collins John z którym wiązano duże nadzieje, już zdążył nabawić się kontuzji. Nie gra w pierwszym skaldzie, ani w rezerwach. Lazdins też został odsunięty od gry zarówno w pierwszej jak i drugiej drużynie.
źródło: Przegląd Sportowy/piast.gliwice.pl






















Tego sortu co ma Piast to tak!
Jeżeli kwoty są prawdziwe, to najbardziej przepłacanym zawodnikiem od dawna jest Podgórski.
Co on powinien dostawać za 8-10 miernych kopnięć stojącej piłki rozdzielanych kiksami, stratami, upadkami Chaplina i spacerami po murawie? Nawet nie stypendium. Rentę minimalną.
Podgór zarabia trochę za dużo – Trela skandalicznie mało. Ale Horvath 24tyś ? Kołodziej ciebie powaliło na maksa. Ty masz jakieś układy z jego menago że wywalasz kase miasta do czyjejś kieszeni ?