Polacy powoli już zapominają o przegranych eliminacjach do Mistrzostw Świata. Legia przegrywa w Lidze Europy. Kibicom futbolu pozostanie więc emocjonować się rozgrywkami w naszej ekstraklasie. Tak się składa, ze zaraz po przerwie na reprezentację, gliwiczanie jadą do Warszawy, by zmierzyć się z aktualnym mistrzem Polski i jednocześnie głównym pretendentem do tego tytułu, czyli warszawską Legią. Samą ambicją i chęciami stołecznej drużyny Piast nie pokona. W sparingu z Zagłębiem Marcin Brosz spróbował kilku wariantów w ustawieniu, co miało wpływ na przebieg boiskowych
– Przed przerwą pierwszy raz zagraliśmy w takim ustawieniu, że Bartek Szeliga i Pavol Cicman wystąpili jako środkowi pomocnicy. Na stoperze trenerzy ustawili Kornela Osyrę. To przełożyło się na taki, a nie inny obraz gry – wyjaśnia Matej Izvolt.
Pomocnik Piasta ma na myśli to, że gliwiczanie w pierwszej połowie głównie się bronili, a po zmianie stron atakowali. Słowak słusznie jednak zauważa, że lubinianie w obu częściach zagrali w innych składach. – Zagłębie w tej pierwszej połowie było jakościowo lepszym zespołem. Szanuję wszystkich zawodników, nie chcę też nikomu nic ujmować, ale w tej drugiej połowie za kilkoma wyjątkami grali rezerwowi.
Izvolt biegał po boisku przez 90 minut i był jedną z jaśniejszych postaci na murawie, choć trudno było z perspektywy trybun określić gdzie grał, bo? – Trener próbował mnie na różnych pozycjach. Grałem zarówno z prawej, lewej strony i w środku też, ale jest mi to obojętne. Najważniejsze, żeby nie oglądać meczy z perspektywy ławki rezerwowej . Robię wszystko, aby przekonać trenera, aby wstawiał mnie do pierwszego składu.
Gliwiczanie w tej drugiej połowie stworzyli sobie całkiem pokaźną liczbę sytuacji, których można określić jako bramkowe. Izvolt też miał swoje szanse, ale golkiper z Lubina pozostał niepokonany. – Były takie mecze niedawno, że tych sytuacji mało stwarzaliśmy. W spotkaniu z Zagłębiem było ich sporo i to jest pozytywne. Jeszcze ich nie wykorzystujemy, ale wierzę, że w końcu zacznie się to przekładać na gole – przekonuje Słowak.
Miejmy nadzieję, że jego słowa okażą się prorocze i Piast nie przegra w Warszawie.
źródło: piast.gliwice.pl






















Nie stracić bramki ale to z obroną Piasta niemożliwe !Piast żeby wygrać musi strzelić z pięć bramek bo na Legii to trzy straci minimum!
Tomie, proszę, przestań być pesymistą. Tacy ludzie mają trudne i smutne życie. Nie warto.
(piszę drugi raz, pierwszy komentarz gdzieś ugrzązł)
Moja prognoza nie jest pesymistyczna ale realistyczna:
„Choc pan Prezes pewny siebie,
Legia nam i tak do.ebie!”
Już Kendiego Kali mamy ,
na pewno z Legią wygramy
Piastunka ja jestem realistą!
Optymistom mówię przejdźcie na realizm z Legią w tym meczu nawet remisu nie będzie. Sparing sparingiem z grą taka jak w 2 połowie mamy szanse z każdym oprócz Legi i Wisły. Tyle,że w tych przegranych meczach z Ruchem i Lechem trzeba było tak grać a nie tracić piłek. W sumie tyle na temat nie ma co już pisać przed meczem z Legią.
Najlepsza strategia z Legia bedzie jak najnizsza kara,Pane Havranek
Po drodze zatrzymajcie się w Częstochowie….