Przyjeżdżając do Bielska drużyna niebiesko-czerwonych będzie za wszelką cenę chciała zmazać plamę z poniedziałku. Wtedy po bezbarwnym spotkaniu uległa słabemu Lechowi 0:2. Czy w starciu z zespołem Podbeskidzia będzie lepiej?
Mecz z Lechem wypadł fatalnie. Już nie tylko można tutaj przyczepić się do nieistniejącego ataku, ale to co w pewnych fragmentach wyprawiała obrona mogło doprowadzić do zawału najspokojniejszych. Gole jakie gospodarzom strzelił Łukasz Teodorczyk nie miały prawa wpaść. Najpierw cała obrona zostawiła niepilnowanego zawodnika na 8 metrze pod bramką, a potem nie pozwoliła na kanonadę na bramkę Treli. Golkiper Piata obronił dwie bomby z 5 metrów ale więcej po prostu nie mógł.
Już 4 dni później przyjdzie pora na mecz w Bielsku Białej. Gospodarze w tym sezonie także formą i skutecznością absolutnie nie grzeszą. Po ubiegłorocznym „cudzie” czyli utrzymaniu w T-Mobile Ekstraklasie, Czesław Michniewicz niewiele poprawił w grze „Górali”. Podbeskidzie w 9 spotkaniach zgromadziło zaledwie 7 punktów co daje przedostatnie miejsce w tabeli. W tej sytuacji mogłoby się wydawać, że zwycięstwo Piasta jest pewne. Niestety nic bardziej mylnego. Pamiętając o braku napastnika, o słabej obronie oraz o grającym w kratkę Podgórskim może śmiało stwierdzić, że w piątkowy wieczór spotkają się dwa tak samo słabo grające zespoły. Problem Piasta chyba także zauważył prezes Jarosław Kołodziejczyk: – Jestem zaniepokojony tym, co zobaczyłem w meczu z Lechem. Uważam, że mamy na tyle silny zespół, że nie powinny nam się przytrafiać tak słabe spotkania. Tymczasem oddaliśmy jeden celny strzał. Nerwowych ruchów z pewnością robić nie będziemy. Zamierzamy się jednak spotkać z trenerami i omówić ten problem – skomentował na łamach śląsk.sport sternik klubu grę niebiesko-czerwonych w poniedziałek.
Takie stwierdzenie może po części cieszyć, ponieważ świadczy to o tym, że ktoś zobaczył co się dzieje w zespole. Ani Rabiola ani John zbawieniem Piasta jeszcze długo nie będą a punkty uciekają. Wystarczy bowiem popatrzeć w statystyki kiedy gola dla niebiesko-czerwonych strzelił nominalny napastnik. Miało to miejsce na początku sierpnia w Zabrzu a gdyby nie mecz z koszmarnie słabym Widzewem sytuacja byłaby jeszcze gorsza. Historia spotkań przemawia zdecydowanie na korzyść naszej drużyny ale wtedy to były zupełnie inne zespoły.
Piast do Bielska nie jedzie w roli faworyta. Podbeskidzie także takim faworytem nie będzie. Spotkają się w piątek dwa zespoły, które muszą zdobywać punkty nie będąc w najwyższej formie. Można więc założyć, że będzie to typowy mecz w którym ewentualnie jedna bramka przesądzi o wszystkim. I oby tą bramkę zdobyli niebiesko-czerwoni.
źródło: piast.gliwice.pl / śląsk.sport






















PANIE PREZESIE! GDY PIAST PRZEGRA W BIELSKU CZEKAMY NA REWOLUCJĘ W SZTABIE TRENERSKIM.DLA DOBRA PIASTA I GLIWIC ORAZ DLA PANA.
Nie może ale musi być lepiej. Jeśli myślimy o jakimkolwiek sensownym bycie w ekstraklasie to muszą się już zaraz, a najlepiej wczoraj pozbierać i dalej solidnie walczyć o punkty. O jednym takim co próbuje dorównać legendzie http://krotkapilka.pl/artykul,zagubiony_david_moyes,1268
alek Podbeskidzie i Ruch tam muszą wpaść 6pkt jeżeli w Bielsku wygrają a z Ruchem będzie chociaż remis to będzie nasza porażka w tych 2 meczach musi paść komplet punktów.